Bezpośrednia sprzedaż produktów z małych gospodarstw. Na tym rolnicy wykładają się najczęściej
Podczas ostatniego posiedzenia podkomisji stałej do spraw bezpieczeństwa żywności, eliminowania nieuczciwych praktyk w obrocie żywnością oraz sprzedaży bezpośredniej, przedstawiciele trzech inspekcji - sanepidu, weterynarii oraz IJHARS - wraz z resortem rolnictwa przedstawili aktualne dane dotyczące nadzoru nad małymi gospodarstwami - właśnie w kontekście sprzedaży bezpośredniej i RHD.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Sprzedaż bezpośrednia i RHD. Ile gospodarstw sprzedaje swoje produkty?
Warto zaznaczyć, że liczba gospodarstw, które decydują się wejść w ten system handlu - rośnie systematycznie.
- W 2024 roku liczba podmiotów prowadzących sprzedaż bezpośrednią wynosiła niecałe 17 tys. podmiotów. Na dzień dzisiejszy już jest to ponad 21 tys. - informował Wojciech Wojtyra, dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa Żywności i Weterynarii w resorcie rolnictwa, podkreślając jednoczesnie, że skrócone łańcuchy dostaw są priorytetem ministra rolnictwa
Sprzedaż bezpośrednia i RHD. Jak wyglądają kontrole gospodarstwach?
Wraz ze wzrostem liczby podmiotów, powraca oczywiście temat kontroli. Jak to wygląda w praktyce?
Paweł Kobylarz z Biura Bezpieczeństwa Żywności Pochodzenia Zwierzęcego w GIW, podkreślał, że częstotliwość wizyt w gospodarstwach jest ściśle powiązana z analizą ryzyka.
W przypadku RHD, najniższa częstotliwość kontroli to trzy lata.
- Jeżeli nie stwierdzamy nieprawidłowości, czy innymi słowy działalność jest prowadzona zgodnie z przepisami prawa, to najniższa częstotliwość wynosi raz na trzy lata - tłumaczył, dodając, że samo rozpoczęcie działalności w ramach RHD wymaga jedynie zgłoszenia, bez skomplikowanych projektów technologicznych.
W sumie w 2024 roku inspekcja weterynaryjna skontrolowała około 37 proc. podmiotów zajmujących się sprzedażą bezpośrednią w ramach ponad 6.600 kontroli, stwierdzając niezgodności w 14 proc. przypadków. W rolniczym handlu detalicznym skontrolowano 33 proc. podmiotów w ramach ok. 8 tys. kontroli - nieprawidłowości wykryto w 21 proc. z nich.
W przypadku kontroli realizowanych przez Inspekcję Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych w 2025 roku skontrolowano zaledwie 57 podmiotów w ramach RHD. Jak podkreślali przedstawiciele IJHARS - pracownicy instytucji gdy są na kontroli, to głównie po to, żeby edukować.
Sprzedaż bezpośrednia i RHD. Grzechy główne: etykieta, brak chłodni
Co jednak wykrywają kontrolerzy, gdy już pojawią się w gospodarstwie?
Lista uchybień jest raczej powtarzalna. W przypadku sprzedaży bezpośredniej i RHD najczęściej szwankują: higiena pomieszczeń i sprzętu, jakość wody, a także kwestie chłodnicze.
Ponadto kwestia błędnych oznakowań.
- W 126 podmiotach IJHARS skontrolował 230 partii towarów (…) zakwestionowano aż 136 partii, głównie z uwagi na nieprawidłowe oznakowanie – raportowano podczas komisji.
Warto jednak od razu zaznaczyć, że nie są to żadne kardynalne błędy, często wynikały to po prostu z niewiedzy. Przykładowo: rolnik produkuje świetny dżem, ale zapomina napisać na słoiku o zawartości cukru.
RHD i sprzedaż bezpośrednia. Problemem nie są kontrole, ale dostęp do rynku zbytu?
Podczas dyskusji na komisji parlamentarzyści zaznaczali jednak, że dziś - w kontekście sprzedaży bezpośredniej czy RHD - problem nie leży w kontrolach, ale w dostępie do rynku.
- Rolnicy polscy produkują dobrą, zdrową, wysokiej jakości żywność (...) Mają jednak problemy ze sprzedażą tej polskiej dobrej żywności w sklepach wielkoobszarowych, w marketach i nad tym powinniśmy się zastanowić - zaznaczali sami parlamentarzyści.
Posłowie podnosili też głosy płynące od samych rolników. Ci ostatni czują się bowiem często bezsilni w starciu z sieciami handlowymi.
- Rolnicy mówią o jednym: że mają problemy ze sprzedażą tej polskiej, dobrej żywności w sklepach wielkoobszarowych, w marketach - punktował jeden z posłów, przytaczając przykład nadprodukcji ziemniaka, który zalega w przechowalniach, podczas gdy sieci sprowadzają towar z zagranicy.
Głos zabrał również Michał Korytko z Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka. Zwrócił uwagę, że rolnicy nie mają dziś po prostu zaplecza, by konkurować z logistyką dyskontów.
Mężczyzna wprost postulował systemowe działania resortu - np. by umożliwić tworzenie w marketach swoistych "półek lokalnych", gdzie produkty z RHD trafiałyby obowiązkowo, a nie jako marketingowy kwiatek do kożucha.
Resort rolnictwa rozkłada jednak ręce, wskazując na wolny rynek. Ministerstwo podkreśla, że większe szanse może dać dziś rolnikom zrzeszanie się w grupy producenckie - wówczas siła przebicia może być większa.






























