Ceny nawozów w górę. Czy na rynku brakuje towaru?

Podwyżki cen nawozów zauważalne są nie tylko w Polsce, ale także w innych krajach, w tym na głównych rynkach światowych.
Co spowodowało wzrost cen nawozów?
Największy producentów nawozów mineralnych w Polsce jest zdania, że jest to pokłosie sporego popytu, związanego z nabywaniem nawozów przez rolników rozpoczynających wiosenne prace w polu. Trudności sprawiają obecnie także kwestie logistyki dostaw.
„To efekt kilku czynników - popytu, dostępności nawozów, ale też logistyki dostaw. Nawozy umiarkowanie drożeją zarówno w krajach o niskich i stabilnych kosztach produkcji, jak i w krajach, w których koszty są wysokie i podlegają dynamicznym zmianom. Mając na względzie obserwowaną od kilku kwartałów tendencję do odkładania zakupów nawozów na chwilę przed szczytem sezonu, Grupa Azoty konsekwentnie rekomenduje, aby rozkładać zakupy na kilka transz, co zmniejsza ryzyko zakupu produktów w wysokich cenach” - czytamy w komunikacie Grupy Azoty.
Drogi gaz ziemny wpływa na wysokie ceny nawozów
Nawozy są w dużej mierze zależne od cen gazu ziemnego, który, mimo spadków cen w ostatnim miesiącu, nadal jest drogi. W porównaniu do cen sprzed roku aktualne stawki są o 50% wyższe. Przed wojną na Ukrainie wynosiły bowiem €15-20 / MWh.
„Pomimo tego, że ceny gazu ziemnego na poziomie około 45 €/MWh są nieznacznie niższe od cen z początku miesiąca, są one w dalszym ciągu wysokie w kontekście kosztów produkcji nawozowej” - wyjaśnia Grupa Azoty.
Duża dynamika cen gazu powoduje, że ceny nawozów są na bieżąco dostosowywane przez producentów do aktualnej sytuacji surowcowej.
Wzrastają ceny mocznika
Na koszty produkcji wypływają także fosfor, potas, ale też ceny energii, ceny węgla oraz opłaty za uprawnienia do emisji CO2. Od początku roku, jak informuje Grupa Azoty, ceny mocznika na Bałtyku wzrosły o 85$/t (ca 340 PLN/t). Ceny nawozów saletrzanych (AN, CAN) u głównych producentów europejskich również wzrosły w tym czasie o około 60 €/t (ca 250 PLN/t).
Dostępność nawozów Grupy Azoty na krajowym rynku
Czy na rodzimym rynku brakuje nawozów pochodzenia polskiego? Jak przekonuje Grupa Azoty z dostępnością w tej chwili nie ma problemu.
„Na rynku jest bardzo dużo nawozów Grupy Azoty, stąd informacje dotyczące rzekomych braków w zakresie produktów Grupy należy traktować jako próbę dezinformacji. W tym aspekcie dostrzegalna jest aktywność lobby, które obawia się normalizacji handlu nawozami i zminimalizowania możliwości w zakresie importu nawozów ze Wschodu, w związku z ogłoszonymi w ostatnim czasie propozycjami Komisji Europejskiej” - komentuje Grupa Azoty.
W styczniu i lutym ten producent sprzedał na rynek krajowy kilkaset tysięcy ton nawozów. Dodatkowo zrealizował blisko 100 dostaw całopociągowych, tysiące dostaw autami na 12,5 tys. adresów, z czego blisko 80% to gospodarstwa rolne.
- Faktem jest jednak, że w sprzedaży są dostępne również nawozy z Rosji i Białorusi i bardzo wielu rolników decyduje się na ich zakup z uwagi na cenę. Musimy pamiętać, że w finalnej cenie nawozów kluczową rolę odgrywają wysokie koszty gazu, czy m.in. opłaty za emisje CO2, których nie muszą ponosić producenci z Rosji i Białorusi – wskazuje Jacek Zaborowski, dyrektor Departamentu Korporacyjnego Handlu Segmentu AGRO w Grupie Azoty.
Dalej Zaborowski wskazuje, iż w tej chwili dla Grupy Azoty priorytetem jest nałożenie dotkliwych restrykcji na nawozy z Rosji i Białorusi.
- Ostatnie decyzje Komisji Europejskiej to dobry kierunek. Niezmiennie stoimy na stanowisku, że utrzymanie produkcji nawozowej w UE to gwarancja naszego bezpieczeństwa nawozowego. W scenariuszu bez producentów z UE, kwestią czasu byłoby podniesienie cen nawozów z importu – dodaje Jacek Zaborowski.
- Tagi:
- ceny gazu
- ceny nawozów
- azot