Nie tylko mróz. Co tak naprawdę decyduje o przetrwaniu ozimin?
Podczas styczniowej konferencji z cyklu „Farmer w regionie” w Uniejowie, dr hab. Marta Damszel z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie podsumowała zmiany, jakie zaszły w polskim rolnictwie na przestrzeni ostatnich lat. Jednym z kluczowych tematów wystąpienia była analiza przezimowania roślin w kontekście zmieniającego się klimatu. Ekspertka zwróciła uwagę, że od okresu 2015-2016 tempo zmian mikroewolucyjnych patogenów wymusiło na rolnikach całkowitą redefinicję podejścia do zdrowotności łanu zimą.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Ewolucja zagrożeń: Retrospekcja 2015-2026
Według ekspertki ostatnia dekada pokazała, że warunki pogodowe zimą nie oznaczają już dla grzybów zaprzestania aktywności. Jak podaje dr hab. Marta Damszel, od około 2015-2016 roku obserwujemy niebezpieczne zjawisko: grzyby jako główne patogeny roślin przechodzą mikroewolucyjne przekształcenia, pozwalające im omijać dotychczasowe bariery. - W tej chwili nie tylko zmiany klimatyczne przyspieszyły, ale przyspieszył też ten taki mikroewolucyjne przekształcanie się grzybów głównie jako głównych patogenów roślin. I one tak szybko dostosowują się do tych zmian, że hodowla nie nadąża - zauważyła dr hab. Marta Damszel.
Zdaniem prelegentki na przestrzeni lat 2015-2026 nauczyliśmy się, że łagodna zima to idealne warunki dla rdzawikowców i mączniaka. Grzyby te, dzięki wysokim temperaturom jesienią, wchodzą w sezon wiosenny w pełnej gotowości, często zainfekowawszy rośliny już pod koniec roku.
Pułapka śniegu na „ciepłej” ziemi
Analizując regionalne zróżnicowanie kraju, pani doktor przypomniała, że „klasyczna” zima z grubą pokrywą śnieżną może być dla fitopatologa sygnałem alarmowym, zwłaszcza jeśli śnieg spadnie na nieprzygotowane podłoże. - Najgorsza sytuacja jest taka, kiedy spadnie śnieg nawet krótkotrwale, ale na niezamarzniętą glebę (...). Przykładem takich skutków był przypadek pod Giżyckiem: na ciepłą ziemię spadła warstwa śniegu i zalegała przez dwa tygodnie. Choć po tym czasie nie było już po niej śladu, na polu zastaliśmy obraz przypominający “las chrobotkowy” - rośliny całkowicie zamarły. Przy tak nasilonych objawach pałecznicy oraz pleśni śniegowej uprawy nie miały żadnych szans na przetrwanie - relacjonowała dr hab. Marta Damszel.
Jak podaje pani doktor, choć w sezonie 2026 w wielu regionach udało się uniknąć scenariusza zalegania śniegu na niezamarzniętej glebie, predyspozycja do wystąpienia pałecznicy czy pleśni śniegowej pozostaje wysoka. Skleroty tych grzybów potrafią przetrwać na stanowisku nawet 5 lat, czekając na dogodne warunki.
Jesienne infekcje a zimowa odporność
Zdaniem prelegentki to, jak roślina przetrwa mrozy, zależy od jej kondycji przed wejściem w stan spoczynku. Jak podaje dr hab. Marta Damszel, patogeny zasiedlające łan jesienią bezpośrednio uderzają w mrozoodporność roślin. - W przypadku ciepłych jesieni rdzawikowce dają o sobie znać bardzo wcześnie. Dla pszenicy krytycznym momentem jest faza krzewienia - jeśli już wtedy zaobserwujemy objawy porażenia, zimotrwałość roślin ulega znacznemu pogorszeniu - wyjaśniała ekspertka.
Podobny mechanizm dotyczy szkodników. Według ekspertki mszyce czy skoczki, aplikując wirusy (np. wirus karłowatość liści jęczmienia) jesienią, powodują, że zimotrwałość zainfekowanych roślin jest „dużo, dużo niższa”.
Lustracja: Co w polu piszczy?
W obliczu dynamicznej zimy 2026 roku, dr hab. Marta Damszel apeluje do rolników o rzetelną ocenę pól po ustąpieniu mrozów. Zdaniem prelegentki weryfikacji zdrowotności nie należy dokonywać „z przejazdu”, lecz poprzez dokładną lustrację łanu. - Czasem trzeba zsiąść z ciągnika, przejść po przekątnej pola i zobaczyć co w trawie piszczy - podsumowała ekspertka.
Należy zwrócić szczególną uwagę na pochwy liściowe, gdzie mogą ukrywać się skleroty pałecznicy, oraz na spód blaszki liściowej, gdzie mączniak prawdziwy potrafi przetrwać zimowe miesiące w formie grzybni.




























