Matki Boskiej Azotowej 1 marca - czy tradycyjne nawożenie rzepaku odchodzi do lamusa?
Zmieniający się klimat, nieprzewidywalna aura oraz rosnące wymogi agrotechniczne zmuszają rolników do ciągłej weryfikacji strategii nawożenia. Jednym z najbardziej intrygujących i dyskutowanych obecnie tematów jest model podania pełnej dawki azotu już jesienią. Czy to tylko sposób na logistyczne ułatwienie wiosennych prac, czy realna metoda na budowanie wyższego plonu w dobie deficytów wody?
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
W poszukiwaniu odpowiedzi na pytania o techniczne i praktyczne aspekty tego rozwiązania, zwróciliśmy się do ekspertów z firm zajmujących się doradztwem, sprzedażą oraz dystrybucją środków produkcji rolnej.
Znaczenie azotu w produkcji rzepaku
Każdego roku producenci rzepaku ozimego stają przed wyzwaniem: jak prowadzić łan, aby w pełni wykorzystać potencjał genetyczny zasianej odmiany? Odpowiedź nie jest łatwa, gdyż na drodze stają czynniki niezależne: warunki pogodowe podczas wschodów, suma temperatur efektywnych czy wilgotność gleby. - Prowadzenie łanu musi być tak zaplanowane, aby zagwarantować roślinom dobre odżywienie jesienią, przygotować je do przezimowania, a jednocześnie zagwarantować sprawne pobieranie składników odżywczych wiosną, po ruszeniu wegetacji. Odpowiedzią na pojawiające się problemy w uprawie, przy zmieniającym się klimacie są różne strategie prowadzenia nawożenia azotem. A to azot właśnie, jest głównym czynnikiem plonotwórczym - podkreśla Agnieszka Biniszewska, Customer Technical Expert i Principal Biologist w Crop Health Research & Development.
Kluczowe jest zrozumienie, jak roślina zarządza energią w zależności od fazy rozwojowej. Ekspertka wyjaśnia, że do fazy czwartego liścia właściwego składniki budulcowe są rozdzielane niemal równo pomiędzy system korzeniowy a rozetę liściową. Sytuacja zmienia się jednak po tym etapie. - Od czwartego liścia większość składników odżywczych wykorzystywana jest przez rośliny dla rozbudowania części nadziemnej, rozety. Prawidłowo rozwinięty rzepak, dający nadzieję na dobry plon (jeśli w trakcie sezonu wiosennego nie wydarzy się nic nieoczekiwanego) powinien uzyskać jesienią rozetę złożoną z 10-12 dobrze rozwiniętych liści i dobrze rozwinięty system korzeniowy, o charakterystycznym kształcie palowym - tłumaczy ekspertka.
Warto pamiętać, że azot podany jesienią nie służy tylko do budowy „zieleni”. To właśnie w tym czasie decyduje się to, co zobaczymy w żniwa. - Jesienią formowane są podwaliny potencjalnego plonu, pąki kwiatowe które wiosną, podczas kwitnienia dadzą nam łuszczyny. Oczywiście potencjał plonowania definiowany i utrzymywany jest przez cały cykl uprawy, ale jeśli zagłodzimy rośliny jesienią potencjał ten zdecydowanie się obniży - wskazuje nasza rozmówczyni.
Częściowe nawożenie rzepaku azotem na jesieni
Idealne warunki do rozwoju rzepaku to rzadkość. Jesień 2025 była tego najlepszym przykładem - zróżnicowane terminy siewu i nierówne wschody sprawiły, że wiele plantacji weszło w okres zimowania w różnej kondycji. W standardowym modelu nawożenia kluczowe jest dopasowanie dawki do aktualnego stanu pola. - Aby rzepak był w stanie rozwinąć 10-12 liści potrzebuje jesienią 80 kg czystego składnika, a jeśli jesień jest ciepła z dobrą zasobnością gleby w wodę, to możemy mieć do czynienia z przerośniętymi roślinami, które rozwinęły 18-20 liści i wtedy ilość potrzebnego azotu jest wyższa, nawet 100 kg N - mówi ekspertka.
Przy tradycyjnym podejściu (dawka jesienna + dawka wiosenna), eksperci zalecają stosowanie mocznika z inhibitorem ureazy (np. Instinct) jesienią, a wiosną uzupełnienie potrzeb saletrą amonową. Jednak samo nawożenie doglebowe to nie wszystko. Agnieszka Biniszewska kładzie duży nacisk na mikroelementy: - StarterMn Platinum to płynny nawóz, który w swoim składzie zawiera azot, siarkę i mikroelementy takie jak: mangan, bor, miedź, molibden i cynk. Zastosowanie StarterMn Platinum sprzyja lepszemu wykorzystaniu składników odżywczych przez roślinę, zwiększa naturalną odporność na choroby i produktywność łanu.
W sytuacjach problematycznych, takich jak późny siew, warto rozważyć zwiększenie dawki azotu na jesieni. - Jeśli przesiewaliśmy rzepak lub sialiśmy go późno i mamy na polu rośliny o różnym stopniu zaawansowania w rozwoju warto rozważyć zwiększenie dawki azotu, aby przyspieszyć tempo wzrostu, tak aby mieć szanse na uzyskanie 10-12 liści przed wejściem w okres zimowego spoczynku. Musimy jednak pamiętać, że sama dawka azotu nie uratuje nam sytuacji, bo ważne są jeszcze opady deszczu i warunki jakie są do pobierania azotu - tłumaczy nasza rozmówczyni.
Rozwiązaniem, służącym poprawie gospodarki azotowej w roślinie, jest produkt Blue N, zawierający szczep bakterii Methylobacterium symbioticum SB23. Bakterie te kolonizują nadziemne części rośliny i wiążą azot atmosferyczny przez cały okres wegetacji. Jak radzi ekspertka, warto łączyć go z produktem Cellerate MoZn: - Cellerate MoZn to nawóz płynny o wysokiej przyswajalności, który wyróżnia się dużą zawartością fosforu, cynku i molibdenu. Molibden jest mikroelementem, który poprawia efektywność wykorzystania azotu. Zastosowanie Cellerate MoZn intensyfikuje wzrost i rozwój wegetatywny roślin, co sprzyja zasiedlaniu i namnażaniu Methylobacterium symbioticum.
Cała dawka azotu na jesieni - strategia na trudne czasy?
Przechodząc do kluczowego pytania: czy można zaplanować nawożenie tak, by pokryć już wiosenne zapotrzebowanie roślin? Okazuje się, że jest to możliwe, choć wymaga precyzji technologicznej. Głównym argumentem za tym rozwiązaniem jest zabezpieczenie dostępności azotu w glebie przed ewentualną suszą wiosenną lub problemami z wjazdem w pole. - W takim scenariuszu możemy teoretycznie spać spokojnie, bo wiemy, że zaaplikowaliśmy azot jesienią i składnik ten jest już w glebie dostępny dla roślin na różnych poziomach profilu glebowego. Przy zastosowaniu pełnej dawki nawozów azotowych jesienią możemy zastosować mocznik pamiętając o inhibitorze ureazy - mówi Agnieszka Binczewska.
Kluczowym elementem tej układanki jest Instinct – inhibitor nitryfikacji. Jego rola jest krytyczna dla ochrony inwestycji rolnika: - Produkt ten przeznaczony jest do stosowania z nawozami zawierającymi azot w formie amonowej lub amidowej. Po jego zastosowaniu, Instinct zmniejsza straty azotu amonowego występującego w glebie, ograniczając jego wymywanie w głąb gleby i przemieszczanie się do wód gruntowych oraz ulatnianie w powietrze (proces denitryfikacji) - wyjaśnia nasza rozmówczyni.
Ekspertka wyjaśnia również techniczny aspekt aplikacji: zabieg musi być wykonany najpóźniej jak to możliwe (zgodnie z przepisami do 20 października lub w uzasadnionych przypadkach do 30 listopada), a dla skuteczności inhibitora wymagane są opady deszczu (min. 12 mm w ciągu 10 dni po zabiegu). Co z ryzykiem wymywania? - Rzepak jest w stanie rozwinąć głęboko sięgający system korzeniowy, tak że nawet jeśli dojdzie do wymywania azotu w głąb profilu glebowego, system korzeniowy będzie w stanie go wychwycić. Przesuwając nawożenie na późną jesień zabezpieczamy azot i jego dostępność dla roślin nie tylko w tych wierzchnich warstwach gleby, ale też w tych głębokich - tłumaczy Agnieszka Biniszewska.
Czy podawać całą możliwą dawkę azotu jesienią? Na to pytanie odpowiada też Piotr Kotowski, ekspert z firmy Timac Agro Polska. - Taka aplikacja może okazać się trafiona przy pewnym scenariuszu pogodowym, ale nie zawsze podanie pełnej dawki będzie najlepsze. Nasi klienci stosując 60 do 90 kg N jesienią uzyskiwali zdecydowaną poprawę kondycji roślin i znacząco wyższe plony. Przy pełnej dawce N jesienią istnieje ryzyko, że przy bardzo mokrej zimie lub dużych roztopach spora część azotu przemieści nam się szybko na dużą głębokość i będzie utrudniony dostęp do składnika lub całkiem stracimy jego część. Ustawa azotanowa określa nam dopuszczalną ilość azotu jaką możemy zastosować i nie ma tam wyjątku dla tych którzy wysypali całą dawkę jesienią a wiosną go brakuje. Koniecznie tej wiosny pobudźmy rośliny biostymulacją np. Starterem do sprawnej regeneracji i lepszego wykorzystania azotu – mówi Kotowski.
Prognoza na sezon 2026
Choć wyniki stosowania pełnej dawki jesiennej są obiecujące, Agnieszka Biniszewska zachowuje dystans, podkreślając, że w rolnictwie nic nie jest dane raz na zawsze. - Wyniki, jakie obserwujemy z zastosowania pełnej dawki azotu późną jesienią są obiecujące, ale badania nad zastosowaniem takiego rozwiązania ciągle trwają i żeby dokładnie poznać mechanizmy i powtarzalność wysokich plonów przy takim rozwiązaniu potrzeba jeszcze kilku sezonów, aby w pełni móc zalecać takie rozwiązanie - mówi ekspertk.
Planując strategię na wiosnę 2026 i kolejne lata, rolnicy powinni kierować się przede wszystkim potencjałem swoich gleb i historią pogodową regionu tuż po siewie rzepaku. Czy pełna dawka azotu jesienią stanie się standardem? Następne sezony będą ostatecznym sprawdzianem dla tej metody, ale już dziś widać, że jest to realna alternatywa dla tych, którzy chcą zminimalizować ryzyko związane z nieobliczalną wiosenną aurą.




























