Rolnicy dosadnie o „aktywnym rolniku”
Pierwsze prace nad definicją aktywnego rolnika w Polsce miały miejsce już w 2014 roku. Podczas apelu, z jakim minister Krajewski wystąpił tuż przed podjęciem przez prezydenta Nawrockiego decyzji, zwrócił uwagę na to, że część doradców prezydenta, która wywodzi się z Prawa i Sprawiedliwości, już wtedy pracowała nad sprecyzowaniem, kim jest „aktywny rolnik”.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
- 15 lutego 2014 roku podczas IV kongresu Prawa i Sprawiedliwości w programie rolnym PiS znalazł się zapis, który jasno mówi: Popieranie aktywnych rolników w kształtowaniu przyszłości Wspólnej Polityki Rolnej. PiS wspierać będzie rozwiązania prawne, wspierające sprzyjające popieraniu rolników aktywnych, czyli tych, którzy rzeczywiście prowadzą swoje gospodarstwo - przytoczył Krajewski.
Najbardziej intensywne prace nad ustawą miały miejsce znacznie później. Jak dodał szef resortu, ustawa ta jest odpowiedzią na potrzeby i wyzwania polskich rolników, które były zgłaszane podczas wielu protestów i spotkań. Ich głos nie był bez znaczenia, bowiem zgłaszane uwagi przez 91 organizacji rolniczych również zostały uwzględnione. Prezydent ustawę zawetował, dlatego o zdanie zapytaliśmy samych zainteresowanych.
„Aktywny rolnik” - co o wecie sądzą rolnicy?
- Osobiście uważam, że dobrze się stało, bo miały być przywileje dla dużych gospodarstw rolnych, natomiast te małe miały być powoli wykluczane z rynku. Siłą rzeczy zapewne to nastąpi, chociaż może nie tak szybko, jakby to było podczas tej ustawy. Bo jeśli spojrzeć na opłacalność produkcji, to podejrzewam, że ci mali i tak od niej odejdą, i albo będą się chcieli tej ziemi pozbyć, albo będą bardziej skłonni ją oddać w dzierżawy. Przepisy tej ustawy nakładałyby na nas - na aktywnych - dużo więcej biurokracji, którą trzeba byłoby udowadniać, okazywać się fakturami sprzedażowymi czy zakupowymi. Na początku jak rozmawialiśmy (z innymi rolnikami) na temat aktywnego rolnika, to chodziło głównie o to, żeby pozbawić dopłat tych z tak zwanej „Marszałkowskiej”, żeby pieniądze trafiały bezpośrednio do rolników, którzy ziemię faktycznie uprawiają. Finansowanie się kurczy. Budżet na ministerstwo jest mniejszy. WPR też ma być, jaki ma być i myślę, że ministerstwo szuka oszczędności i ustawą o „aktywnym rolniku” chciałoby wykluczyć właśnie ileś gospodarstw z finansowania i z automatu je przerzucić na te większe gospodarstwa, żeby oni mieli więcej pieniędzy. I podejrzewam, że to też szło w tym kierunku - mówi pan Kamil, rolnik z powiatu sochaczewskiego na Mazowszu.
Głos w tej sprawie zabrał również Marcin Gryn, rolnik oraz przedstawiciel Zamojskiego Towarzystwa Rolniczego i Oszukanej Wsi:
- Znając stanowisko rady rolników przy prezydencie, to można się było tego spodziewać. Miłym zaskoczeniem by było, gdyby rzeczywiście podpisał. Myślę, że to zostało rozegrane bardzo politycznie. Polityka wzięła górę nad zdrowym rozsądkiem. Ta ustawa była bardzo prosta do zrozumienia, stąd troszkę ubolewam. A głosy zgłaszane przez niektórych rolników, że aktywny rolnik miałby się odbyć kosztem małych gospodarstw, to uważam za totalnie bezpodstawne, z racji tego, że chociażby te małe gospodarstwa miały przez ten rok jeszcze być na zasadach preferencyjnych, żeby się dostosować. Rolnicy, którzy dotychczas korzystali z jakiegoś ekoschematu, mieli być też uwzględnieni. Niektórzy musieliby się wykazać jakimiś fakturami, tak jak już powiedziałem - jeżeli ktoś nie ma nic na sumieniu i prowadzi rzeczywiście produkcję, to nie powinien mieć jakichś większych obaw czy zastrzeżeń. Długo rolnicy się domagali, teraz jednak widzę, że nie chcą i myślę, że wzięło górę jednak to polityczne nastawienie - powiedział w rozmowie z nami Marcin Gryn.
O to, czy prezydent dobrze postąpił, wetując ustawę o „aktywnym rolniku” zapytaliśmy także Dariusza Ciochanowskiego, rolnika, który gospodaruje na Podlasiu w powiecie monieckim:
- Moim zdaniem i innych tutejszych rolników dobrze, że nie podpisał. Ta ustawa jest nieszczelna, bo jeżeli wystarczy faktura na 500 zł na olej napędowy i już się jest aktywnym rolnikiem, to przecież jak ktoś ma diesla, to może kupować paliwo i już tego aktywnego rolnika spełniać. Tak samo, jak się wpisze w ekoschemat, na przykład wymieszanie słomy z ziemią - to też się jest już aktywnym. To ja nie rozumiem tego. (…) My widzimy, że to jest walka polityków, i jednych i drugich, o elektorat wyborczy, a nie o interesy i sprawy rolników.
- Tagi:
- aktywny rolnik
- weto




























