Unijny plan na megafundusz został zmasakrowany przez Trybunał Obrachunkowy. Co z budżetem WPR?
Sprawa nowego, unijnego budżetu na lata 2028-2034 wzbudza potężne emocje.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Nowy budżet WPR na lata 2028-2034. Ogrom kontrowersji
Piszemy o wszystkim na bieżąco - planowana likwidacja drugiego filaru i stworzenie jednego wielkiego funduszu, w którym rolnictwo będzie tylko częścią różnych polityk - wzbudza, mówiąc delikatnie, kontrowersje.
Przypomnijmy: już w styczniu, podczas pierwszego połączonego spotkania trzech unijnych komisji - rolnictwa, budżetu i rozwoju regionalnego, padały bardzo mocne słowa.
Teraz, pod koniec lutego, odbyło się kolejne spotkanie - podczas którego również nie brakowało emocji i ostrych słów.
Po raz kolejny europarlamentarzyści mocno krytykowali planowane utworzenie jednego "megafunduszu" - czyli Europejskiego Funduszu na rzecz Gospodarki, Spójności, Rolnictwa i Bezpieczeństwa, w ramach którego państwa członkowskie realizowałyby swoje Krajowe i Regionalne Plany Partnerstwa - tzw. NRPP.
Przypomnijmy: nowy fundusz zakłada gigantyczny, wspólny budżet - ok. 865 mld euro, czyli 44 proc. całego budżetu UE - w ramach którego pieniądze będą trafiały do poszczególnych państw. To co niepokoi, to m.in. konieczność osiągania konkretnych "kamieni milowych i celów", by te pieniądze otrzymywać.
Krytyka wspomnianych zmian, jak pokazało ostatnie spotkanie w europarlamencie, jest jednak o wiele szersza - i przychodzi także z innych stron.
Jak się okazuje, Europejski Trybunał Obrachunkowy wydał miażdżącą opinię - w sprawie planów "megafunduszu".
Nowa WPR. Krytyka od Europejskiego Trybunału Obrachunkowego
A własnie opinia Europejskiego Trybunału Obrachunkowego, była jednym z punktów dyskusji podczas połączonych komisji.
Przedstawiciele Trybunału, m.in. Annemie Turtelboom i Alejandro Blanco Fernandez, wyliczali wiele zagrożeń.
- Uproszczenie dla Komisji Europejskiej wcale nie oznacza zmniejszenia obciążeń dla beneficjentów. System oparty na celach i wskaźnikach, znany już z Funduszu Odbudowy (KPO, dop. red.), w przypadku tak zróżnicowanych polityk jak rolnictwo i spójność wygeneruje chaos - punktowała Annemie Turtelboom z Europejskiego Trybunału Obrachunkowego.
Audytorzy ostrzegali przed mglistymi wskaźnikami, brakiem jasnej metodologii do porównywania planów między 27 państwami oraz "utratą kontroli nad tym, na co faktycznie wydawane są publiczne pieniądze".
Wtórował inny członek Europejskiego Trybunału Obrachunkowego, Blanco Fernandez, który ostrzegł, że w propozycji KE występują zbyt szerokie interwencje i bardzo słabe wskaźniki, które mogą nie odzwierciedlać rzeczywistej sytuacji w regionach.
- Płatności mogą być szybsze. Ale czy my chcemy tylko szybkiego rozdzielania unijnego budżetu, czy tego, żeby polityki faktycznie działały w regionach? - komentował Blanco Fernandez.
ETO ostrzega wprost: przy braku dobrej kontroli rośnie ryzyko nieprawidłowości, a rozliczalność funduszy staje się iluzją.
Nowy unijny budżet 2028-2034. "Renacjonalizacja WPR" i "27 definicji aktywnego rolnika"
Podczas spotkania połączonych komisji najmocniej wybrzmiały generalne obawy o przyszłość Wspólnej Polityki Rolnej. Powtarzały się słowa krytyki i zarzuty o "renacjonalizacji WPR" w nowym budżecie na lata 2028-2034.
- Zamiast upraszczać, tworzycie narodowe plany, które doprowadzą do renacjonalizacji rolnictwa - grzmiał m.in. Norbert Lins.
Przedstawicielka ETO, Iliana Ivanova, wprost wskazała, że w nowym systemie rolnictwo traci swój unikalny charakter. Mało tego - możliwy jest chaos w kontekście definicji aktywnych rolników, o czym zresztą w Polsce było niedawno głośno.
- Wyobraźcie sobie że macie 27 różnych definicji aktywnego rolnika. To postrzegamy, jako ryzyko zniszczenia wspólnego charakteru polityki rolnej - alarmowała wprost.
Europosłowie zaznaczali z żalem, że po raz pierwszy od lat 60. minionego wieku, WPR nie będzie bowiem odrębnym funduszem z własnymi, przejrzystymi zasadami, lecz częścią "gigantycznego, politycznego kotła".
Europoseł Luke Ming Flanagan, zauważył z kolei ironicznie, że gdyby propozycja Komisji Europejskiej dotycząca nowego systemu była filmem ocenianym przez recenzentów (w domyśle przez członków Europejskiego Trybunału Obrachunkowego), to wystawiliby mu oni jedną gwiazdkę.
- Taki film prawdopodobnie nie doczekałby się nawet pierwszej sceny - komentował ironicznie.
Inni wskazywali też na dramatyczny czas wprowadzania tak potężnych zmian - mówimy o momencie, gdy europejskie rolnictwo jest w kryzysie, z rosnącymi kosztami energii, z ryzykiem taniego importu (Mercosur, Ukraina) przy spadających cenach w skupach.
Poza komisją rolnictwa krytycznie o zmianach wypowiadali się także przedstawiciele komisji rozwoju regionalnego, którzy alarmowali, że "superplany narodowe" oznaczają de facto drastyczną centralizację. Pieniądze dzielone w stolicach mogą bowiem oznaczać stratę dla małych samorządów, wsi itd.
Z kolei europosłowie z komisji budżetowej wyrazili obawę, że Parlament Europejski może zostać sprowadzony do roli "bankomatu", niemającego realnego wpływu na to, na co wydawane są unijne pieniądze.
Obecni na spotkaniu przedstawiciele Komisji Europejskiej - m.in. Christiane Canenbley i Oliver Sitar - dwoili się i troili, odpierając wspomniane wyżej zarzuty. Jak twierdzili, "żaden z celów polityki unijnej nie znika".
- Chcieliśmy stworzyć jedną spójną strategię, łącząc różne fundusze UE. Jedną strategię, której rdzeniem jest polityka spójności i polityka rolna. Szukamy synergii, chcemy to uprościć - przekonywała Canenbley.
Z kolei Sitar zapewniał, że znany rolnikom katalog wsparcia zostanie zachowany, a "państwa otrzymają narzędzie do skuteczniejszego programowania tych środków".
Co będzie dalej? Na razie to dopiero początek dyskusji.
Do tematu będziemy wracać.
- Tagi:
- rolnictwo
- budżet unia
- WPR




























