Sprawa o zasiedzenie gruntu a oględziny nieruchomości. Wyrok Sądu Najwyższego

Sprawa o zasiedzenie dotyczyła gruntu położonego w centrum miasta, pomiędzy ścianą budynku i ulicy, zaznaczonego precyzyjnie na mapach. Do akt sprawy dołączone były zdjęcia nieruchomości obrazujące jej stan w różnych okresach korzystania z niej przez wnioskodawcę. Sąd rejonowy, a potem sąd okręgowy orzekły na niekorzyść osoby wnioskującej o zasiedzenie. Wnioskodawca złożył skargę kasacyjną i sprawa trafiła do Sądu Najwyższego.
Zdaniem wnioskodawcy sąd okręgowy popełnił błąd, ponieważ zaniechał przeprowadzenia dowodu z oględzin gruntu będącego przedmiotem postępowania o zasiedzenie. Według autora skargi w ten sposób sąd naruszył przepisy postępowania. Brak oględzin miał mieć też wpływ na to, jaka decyzja ws. zasiedzenia została podjęta.
Czytaj też: Rolnik kontra KRUS. Sprawa trafiła do sądu. Kto wygrał?
Sad mógł rozstrzygnąć sprawę o zasiedzenie bez oględzin nieruchomości
Jak podaje Prawo.pl, Sąd Najwyższy nie przychylił się do tej argumentacji. „Dowód z oględzin służy właściwej identyfikacji przedmiotu zasiedzenia. Jest on konieczny do przeprowadzenia w sprawie o takim przedmiocie wtedy, gdy ta identyfikacja wywołuje problemy, gdy powstają wątpliwości odnośnie tego, na jakie granice posiadania w przestrzeni powołuje się wnioskujący o stwierdzenie zasiedzenia” – stwierdziła sędzia sprawozdawca Marta Romańska.
W ocenie sądu w tej konkretnej sprawie taka sytuacja nie miała miejsca. Przedmiotem postępowania był grunt, który został precyzyjnie określony na mapach. Jego stan na różnych etapach korzystania z niego przez wnioskodawcę obrazowały złożone do akt sprawy zdjęcia. „Nie sposób w tych okolicznościach twierdzić, że zaniechanie przeprowadzenia oględzin gruntu, którego dotyczył wniosek, stanowiło uchybienie prawu procesowemu, mogące mieć istotny wpływ na wynik sprawy, z uwagi na brak możliwości rozeznania przez sądy meriti, jaki jest obraz przedmiotu postępowania” – orzekła sędzia Romańska.
Umożliwienie korzystania z nieruchomości nie oznacza rezygnacji z woli jej posiadania
W skardze kasacyjnej zarzucono również sądowi okręgowemu, że ten wykluczył możliwość zasiedzenia przez wnioskodawcę gruntu przylegającego do jego nieruchomości lokalowej z uwagi na przyjęcie założenia, „iż osoba nie może wykonywać posiadania właścicielskiego w stosunku do gruntu zasiadywanego, jeżeli osobie tej przysługuje udział w prawie użytkowania wieczystego do gruntu sąsiedniego, jako prawa związanego z prawem własności nieruchomości lokalowej”.
Czytaj też: Dopłaty do wapnowania 2025: Na razie tylko dla rolników w jednym województwie
Według Sądu Najwyższego „sąd okręgowy nie uczynił takiego generalnego założenia, jakie przypisuje mu wnioskodawca, lecz dostrzegł, że rodzice wnioskodawcy i on sam zaczęli korzystać z gruntu przy budynku, na który mieli wyjście z lokalu najmowanego od Skarbu Państwa, a następnie od gminy S. ze świadomością, iż korzystanie to jest zależne od korzystania z lokalu i z jego najmem się wiąże” – czytamy w Prawo.pl. Tak też ich sytuację mógł postrzegać właściciel, a umożliwienie przez uprawnionego właściciela korzystania z przedmiotu jego prawa, nie stanowi o wyzbyciu się własnego posiadania i rezygnacji z woli „posiadania go dla siebie”.
W postanowieniu Izby Cywilnej Sądu Najwyższego z 4 marca 2025 r. (sygnatura akt I CSK 1450/24) znalazło się też wyjaśnienie, jakie kroki należy podjąć w celu przekształcenia posiadania zależnego w samoistne, prowadzące do zasiedzenia nieruchomości.
- Tagi:
- zasiedzenie
- Sąd Najwyższy