Rolnikom mogą zabrać grunty? Jest ostra reakcja ministerstwa rolnictwa
Coraz bardziej zacięta dyskusja toczy się wokół projektu „Strategii ochrony obszarów wodno-błotnych w Polsce wraz z Planem działań”. Ministerstwo Klimatu i Środowiska przekonuje, że program ten nie wpłynie negatywnie na gospodarkę rolną. Co więcej, ma pomóc rolnikom poprzez podniesienie poziomu wód gruntowych, co jest istotne z uwagi na pogłębiającą się suszę rolniczą.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Negatywne konsekwencje dla rolnictwa
Innego zdania są natomiast rolnicy, którzy alarmują, że dokument w obecnym kształcie będzie miał poważne, negatywne konsekwencje dla rolnictwa, w szczególności dla produkcji zwierzęcej i hodowli bydła. Jacek Zarzecki, przedstawiciel Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny zauważył, że projekt strategii zakłada objęcie działaniami nawet 906 171 ha gruntów ornych i łąk, które mogłyby zostać wyłączone z użytkowania rolniczego i ponownie nawodnione, a także przekształcenie 200 000 ha torfowisk użytkowanych rolniczo w systemy paludikultury.
Negatywne stanowisko w tej sprawie wyraził także samorząd rolniczy, który zauważył, że strategia nie zawiera chociażby odpowiednich gwarancji ochrony interesów rolników.
- W strategii przewiduje się wykup gruntów od rolników w celu objęcia ich natychmiastową ochroną i przekształcenia w mokradła przez Skarb Państwa i przez organizacje pozarządowe. Preferowanie wykupu ziemi przez organizacje pozarządowe za pomocą instrumentów prawnych i finansowych budzi sprzeciw samorządu rolniczego, ponieważ stawia w gorszej sytuacji rolników, obecnych właścicieli gruntów. Może doprowadzić to do wykupu gruntów przez organizacje pozarządowe w celu pobierania dotacji i korzystania z funduszy na ochronę przyrody – zauważa KRIR.
W strategii brak wiarygodnej analizy danych
W podobnym tonie wypowiada się także resort rolnictwa i wskazuje wiele uwag. Z odpowiedzi, którą otrzymaliśmy z Biura Prasowego Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi wynika, że w dokumencie przygotowanym przez GDOŚ brakuje chociażby rzetelnych danych.
- Projekt nie zawiera wiarygodnej, aktualnej analizy wpływu proponowanych działań – zwłaszcza nawodnieniowych – na funkcjonowanie gospodarstw rolnych i produkcję rolną. Zakres planowanych działań może oznaczać istotne ograniczenie rolniczego wykorzystania gruntów oraz wymuszać zmianę profilu działalności w wielu gospodarstwach - informuje nas ministerstwo rolnictwa.
Dalej wskazuje, iż „wykup gruntów użytkowanych rolniczo lub inne działania ograniczające dotychczasowy sposób ich użytkowania mogą w istotny sposób wpłynąć na możliwość dalszego prowadzenia produkcji”.
Istotne jest również to, że projekt „Strategii ochrony obszarów wodno-błotnych w Polsce wraz z Planem działań”. w dużej mierze opiera się na nieaktualnych danych. Chodzi m.in. o dane kartograficzne z 1965 r.. A to rodzi wątpliwości co do rzeczywistej skali planowanych działań.
- Nie uwzględniono również skutków dla produkcji zwierzęcej związanej z obszarami przeznaczonymi do nawodnienia - dodaje MRIRW.
Według resortu rolnictwa w dokumencie zabrakło także gwarancji finansowania i adekwatnych rekompensat dla rolników.
"Strategia przewiduje liczne i ambitne zadania, ale nie wskazuje mechanizmów zapewniających odpowiednie rekompensaty dla użytkowników gruntów objętych planowanymi działaniami. Realizacja celów środowiskowych i klimatycznych nie powinna odbywać się kosztem stabilności dochodów rolników ani prowadzić do ograniczenia wsparcia w ramach Wspólnej Polityki Rolnej" - informuje nas Biuro Prasowe MRIRW.
Wśród uwag resortu rolnictwa jest także jednostronna ocena systemów melioracyjnych. Dokument, w opinii ministerstwa rolnictwa, koncentruje się na negatywnej ocenie systemów melioracji odwadniających, nie przedstawiając wystarczająco rozwiniętych rozwiązań alternatywnych, które pozwalałyby łączyć funkcje retencyjne z prowadzeniem działalności rolniczej.
- Uważamy, że dalsze prace nad strategią powinny uwzględniać rzeczywisty wpływ proponowanych działań na funkcjonowanie gospodarstw rolnych oraz sytuację społeczno-ekonomiczną obszarów wiejskich - komentuje MRIRW.
Wojna między rolnictwem a grupą szaleńców?
Dyskusję o projekcie strategii skomentował biolog prof. Wiktor Kotowski z Uniwersytetu Warszawskiego. W poście, który zamieścił na portalu społecznościowym stwierdził, że rozumiemy obawy podlaskich rolników związane z wprowadzaniem strategii ochrony obszarów wodno-błotnych. Jednocześnie jednak uważa, że nie są uzasadnione.
Jego zdaniem można odnieść wrażenie, że „w Polsce toczy się wojna między rolnictwem, a jakąś grupą szaleńców – w rządzie i NGO-sach, którzy chcą to rolnictwo zniszczyć za pomocą wody”.
"Nie ma co udawać, że konfliktu między rolnictwem a ochroną mokradeł nie ma. Są zarówno konflikty, jak i synergie. Jak by nie było, osuszenie 80% polskich torfowisk i regulacje rzek przeprowadzano przede wszystkich w celu pozyskania gruntów rolniczych. Nie da się na nich prowadzić intensywnej konwencjonalnej gospodarki rolnej i jednocześnie retencjonować wody, zapobiegać utracie gleb organicznych i zmniejszać emisje CO2. Ale można szukać kompromisów. Jednocześnie rolnictwo na pozostałych terenach – nawet tych sąsiadujących z torfowiskami – cierpi z powodu suszy wywołanej spadkiem poziomów wód gruntowych, a jeziora i rzeki są coraz intensywniej zanieczyszczane spływającymi nawozami" - wyjaśnia prof. Wiktor Kotowski.
Na obydwa problemy, jak zauważa, jedynym dostępnym rozwiązaniem jest mądre odtwarzanie mokradeł – lokalnych klimatyzatorów i filtrów biologicznych. Dlatego – jak dalej argumentuje - potrzebna jest odpowiednia strategia.




























