Czy małe gospodarstwa przetrwają "Aktywnego Rolnika"?
Przypomnijmy: o głównych założeniach ustawy o "Aktywnym Rolniku" pisaliśmy już na naszych łamach bardzo szeroko, analizując nowe przepisy:
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Rządowy projekt wzbudza wiele emocji, ale stawia sprawę jasno: pieniądze mają płynąć do tych, którzy z rolnictwa żyją i ponoszą przy tym ryzyko rynkowe.
Przedstawiciele ministerstwa od początku uspokajają środowiska rolnicze, zaznaczając, że nowe regulacje nie mają nikogo "krzywdzić", że mają po prostu wprowadzić pewien ład i sprawiedliwszy system dopłat.
Z drugiej jednak strony wciąż nie brakuje zarzutów o możliwe "wylanie dziecka z kąpielą".
Mocne dyskusje odbyły się w mijającym tygodniu zarówno podczas sejmowej komisji, jak i podczas głównych obrad w Sejmie.
Jedne z największych emocji wzbudzała kwestia sytuacji małych gospodarstw.
Małe gospodarstwa a "Aktywny rolnik". Co mówi ministerstwo?
Sam minister, Stefan Krajewski, twierdzi, że nowe przepisy nie wykluczają małych gospodarstw.
- Nowe rozwiązania w żaden sposób nie wykluczają ze wsparcia małych gospodarstw ani rolników dwuzawodowców, prowadzących jednocześnie działalność rolniczą i nierolniczą – zapewniał - zarówno na komisji, jak i na sali obrad minister Krajewski.
Na dowód rzucał na stół zaplanowany okres przejściowy na 2026 rok.
Przypomnijmy: rolnicy, którzy w poprzednim roku otrzymali dopłaty nieprzekraczające równowartości 1.125 euro (co odpowiada gospodarstwom do ok. 5 hektarów), zostaną uznani za aktywnych z automatu.
Co jednak dalej? No własnie - takie obawy, powtarzają parlamentarzyści, zarzucając, że w przyszłości ustawa jednak dotknie tych "najmniejszych".
Aktywny Rolnik najbardziej dotknie małe gospodarstwa na Podkarpaciu i w Małopolsce?
Podczas posiedzenia komisji sejmowej poseł Fryderyk Kapinos punktował, że na Podkarpaciu średnie gospodarstwo to zaledwie 5,4 hektara, a rolnicy często uprawiają ziemię na własne potrzeby, bez wchodzenia w tryby wielkiego handlu.
Wtórował mu były minister Robert Telus, sugerując, że ustawa to efekt cięć w unijnym budżecie, a ofiarą padną najsłabsi.
- Ta ustawa tak naprawdę wykluczy te małe gospodarstwa. Szczególnie te do 10 hektarów. (...) Pan w ten sposób wyklucza z działania te gospodarstwa, których jest najwięcej w Polsce - zarzucał obecnemu ministrowi rolnictwa.
Poseł Kazimierz Gwiazdowski ostrzegał z kolei podczas sejmowej komisji, że najwięcej może stracić grupa dwuzawodowców.
- Uważam, że najwięcej na tym stracą dwuzawodowcy, którzy gdzieś tam pracują i te dopłaty ewentualnie świadczyły o tym, że te rodziny mogły się na polskiej wsi utrzymać - argumentował.
Tymczasem, jak alarmuje strona społeczna - w regionach o wysokim bezrobociu, jak np. Podkarpaciu, łączenie dwóch profesji to konieczność, a nie kaprys.
Jak zaznaczają środowiska rolnicze, wymóg dokumentowania aktywności rolniczej może być w takich przypadkach dla wielu kłopotliwy. Chodzi własnie o przypadki "małych" rolników, którzy np. sprzedają płody bezpośrednio lub na targu, nie generując przy tym faktur VAT czy paragonów, które system mógłby łatwo zweryfikować.
Aktywny rolnik. Obawy związane z dzierżawą
Warto dodać, że przy okazji dyskusji o aktywnym rolniku przewija się także powiązana z nią inna ustawa, jaka jest w planie - czyli ustawa regulująca kwestie dzierżawy.
Jak alarmują posłowie i strona społeczna, wielu rolników uprawia dziś ziemię na podstawie ustnych umów od sąsiadów, którzy np. wyjechali lub są starsi. Nowe przepisy mogą wymusić formalizację tych relacji, co w przypadku nieuregulowanych spraw spadkowych (gdzie do jednego pola jest np. kilku lub nawet kilkudziesięciu spadkobierców) może być niemożliwe.
- Jak ja mam ściągnąć 90 osób do urzędu, żeby mi to wszyscy podpisali? - pytał podczas jednej z niedawnych komisji jeden z rolników.
Małe gospodarstwa znikają przez demografię? Głos byłego ministra rolnictwa
W tle dyskusji wybrzmiał też ciekawy głos Czesława Siekierskiego, byłego ministra rolnictwa, który rozpoczynał prace nad nową ustawą o aktywnym rolniku.
Jak zauważył podczas sejmowej komisji - proces zanikania małych gospodarstw de facto już postępuje - i to z niezależnych przyczyn demograficznych.
- Tam, gdzie było 80, 100 gospodarstw we wsi, zostaje 5, 7. (...) Czy trzeba, czy nie, będzie następowała koncentracja ziemi - komentował wprost Siekierski.
Jak będzie ostatecznie w kwestii aktywnego rolnika i małych gospodarstw? Zwłaszcza po roku 2026, który jest tylko przejściowy?
Minister twierdzi, że żadnego wykluczenia nie będzie - niezależnie od województwa.
- Żadnego wykluczenia małych gospodarstw, pod warunkiem, że są one aktywne, nie będzie. Niezależnie od województwa. Podkarpackie, lubelskie, świętokrzyskie, małopolskie, podlaskie, zachodniopomorskie. Każde województwo ma takie same prawa pod warunkiem, że ktoś prowadzi tę działalność rolniczą. Niezależnie czy na hektarze, czy na stu hektarach, czy na dwustu hektarach - twierdził podczas dyskusji w Sejmie Stefan Krajewski.
- Tagi:
- rolnictwo
- aktywny rolnik






























