W kurnikach ptasia grypa, a w lesie… martwe kury. Znalezisko szokuje

O sprawie informuje Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Olsztynie.
Dlaczego ktoś wyrzucił do lasu martwy drób?
Martwy drób w nidzickich lasach znaleziono 31 marca. Leśniczy natrafili wówczas na 230 martwych kur. Dzień później w innym miejscu odkryli, że ktoś wyrzucił do lasu prawie 500 martwych ptaków.
- Poinformowaliśmy o tym wszystkie służby, które mają w kompetencjach reagowanie na tego typu przypadki - mówi Marcin Zega, nadleśniczy Nadleśnictwa Nidzica.
Koszty utylizacji martwych ptaków (kilka tysięcy złotych) poniosło na razie nadleśnictwo. Sprawę zgłoszono policji, która obecnie prowadzi dochodzenie w celu ustalenia sprawców zdarzeń.
Zgniłe jaja i chemiczne odpady - nietypowe znalezliska w lasach
To nie pierwszy tak bulwersujący przykład nielegalnej utylizacji odpadów na terenie Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Olsztynie. Kilka lat temu w podolsztyńskim Nadleśnictwie Kudypy leśnicy znaleźli 15 tysięcy zgniłych kurzych jaj. Organom ścigania nie udało się jednak wtedy znaleźć winnych. Podobnie też był w Nadleśnictwie Nidzica, gdzie w 2020 roku na leśnej drodze przestępcy zostawili pojemniki zawierające kilkaset tysięcy chemicznych odpadów. Miejscowe nadleśnictwo na ich utylizację wydało wówczas 130 tys. zł.
Choroby zagrażają branży drobiarskiej w Polsce
Wyrzucenie padliny do lasu jest nie tylko, jak wskazują Lasy Państwowe, nielegalną utylizacją odpadów na terenach leśnych, ale skrajnie nieodpowiedzialnym postępowaniem stwarzającym poważne zagrożenie roznoszenia wirusów chorób zakaźnych atakujących właśnie drób. Występująca w naszym kraju od kilku dobrych lat ptasia grypa atakuje kolejne stada. Tylko w tym roku z jej powodu zutylizowano niemal 6 mln sztuk drobiu. W ostatnim czasie Główny Lekarz Weterynarii podał komunikat o kolejnych ogniskach choroby, które wykryto w woj. wielkopolskim oraz woj. mazowieckim. Od początku roku do dziś ujawniono 70 ognisk ptasiej grypy w Polsce.
Inną chorobą, która po długiej przerwie powróciła do Polski jest rzekomy pomór drobiu. Choroba również zbiera żniwo na fermach drobiu.
- Na pewno musimy wrócić do szczepień obowiązkowych. Myślę, że w całym kraju. Pamiętajmy, że tak samo jak zaprzestanie masowych szczepień przez długie lata nie skutkowało jeszcze wystąpieniem masowym zachorowań, tak wprowadzenie szczepień też, w ciągu tygodnia czy dwóch, nie spowoduje odwrócenia sytuacji. Trzeba brać pod uwagę, że odporność populacyjną na skutek szczepień można będzie osiągnąć po min. dwóch - trzech latach regularnych szczepień. Druga sprawa. Musimy mieć pewność, że są one wykonywane w sposób prawidłowy, bo jeżeli się okaże, że nie są przestrzegane żelazne zasady techniki szczepień lub terminów szczepień, to też w dużej mierze opóźni się efekt skali i odporności, więc w rezultacie ciężka praca nas czeka, jeśli chodzi o rzekomy pomór drobiu - powiedział w kontekście rzekomego pomoru drobiu Krzysztof Jażdżewski, Główny Lekarz Weterynarii.