"Pieniędzy dla rolnictwa może w ogóle nie być". Były unijny komisarz bije na alarm
Podczas 12. Forum Wołowiny odbyła się bardzo ciekawa debata dwóch byłych unijnych komisarzy ds. rolnictwa.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Wojciechowski i Cioloș. Debata byłych unijnych komisarzy ds. rolnictwa na 12. Forum Wołowiny
Janusz Wojciechowski i Dacian Cioloș bez ogródek zdiagnozowali stan europejskiej wsi w 2026 roku.
Padło wiele gorzkich słów, które były jednak również dużą dawką politycznego realizmu. Bez owijania w bawełnę wyliczano kolejne zagrożenia - zwłaszcza w kontekście planowanych przez obecnych unijnych decydentów zmian we Wspólnej Polityki Rolnej - po roku 2027.
Wnioski są niestety smutne - obecne działania wyraźnie wskazują na to, że rolnictwo przestaje być dla Unii sektorem strategicznym.
Nowa WPR po roku 2027. Budżetowy zjazd po równi pochyłej?
Janusz Wojciechowski nie ukrywał podczas dyskusji rozgoryczenia w związku z planowanym podziałem unijnych środków w przyszłym budżecie na lata 2028-20234. Były komisarz przytoczył przy tym bezlitosne statystyki.
Jak przypominał, w latach 70. minionego wieku wydatki na rolnictwo stanowiły niemal 2/3 wszystkich. Potem - już w czasach nam bliższych i w okresach panowania byłych już komisarzy było to nawet 1/3. A teraz?
- Kiedy my pełniliśmy funkcje komisarzy, w budżecie UE wydatki na rolnictwo stanowiły znaczną część (...) A dzisiaj to jest niespełna 17 proc. - wyliczał Wojciechowski.
Co gorsze - jego zdaniem, propozycje budżetowe na kolejne lata, opiewające na niespełna 300 miliardów euro, to w rzeczywistości kolejne - bardzo drastyczne cięcie funduszy.
- To nie jest wyraz uznawania rolnictwa za sektor strategiczny. Niestety, cokolwiek się nie powie, pieniądze są tutaj kluczowe - podkreślał Wojciechowski.
Jeszcze groźniejszy wydaje się jednak plan strukturalnej zmiany finansowania. Przypomnijmy: o tych planach pisaliśmy już szerzej na naszych łamach.
Wojciechowski ostrzegał podczas debaty przed pomysłem likwidacji odrębnych funduszy rolnych i wrzucenia ich do "jednego worka" z innymi politykami.
- Rolnicy zaczną konkurować o fundusze unijne z innymi beneficjentami, z przedsiębiorcami, z samorządami. Obawiam się, że rolnicy przegrają tę konkurencję - przestrzegał polski polityk, dodając, że rolnictwo może zostać po prostu "wypchnięte" z kolejki do kasy.
O ile tę kasę w ogóle dostanie. Istnieje bowiem też inne duże ryzyko.
- 5 miliardów euro rocznie - pewnych, gwarantowanych, wolnych od kamieni milowych i warunków politycznych - ma się zmienić w 3,5 miliarda niepewne i poddane warunkom praworządnościowym. Krótko mówiąc: jak będą problemy z Sądem Najwyższym czy Trybunałem Konstytucyjnym nadal, to pieniędzy dla rolnictwa może w ogóle nie być - alarmował wprost Janusz Wojciechowski.
Umowy z krajami trzecimi. Rolnictwo jako waluta przetargowa?
Wojciechowski twierdził podczas dyskusji, że za jego kadencji udało się zablokować niekorzystną umowę handlową z Australią oraz powstrzymać finalizację umowy z Mercosur. Dziś temat wraca ze zdwojoną siłą.
- Do 9 marca jest termin na zaskarżenie tej umowy (z Mercosur, dop. red.) do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Skarga chociażby jednego państwa członkowskiego może spowodować wstrzymanie jej stosowania - zauważył Wojciechowski, sugerując, że branża powinna wywierać presję w tym kierunku.
Dacian Cioloș, łącząc się z uczestnikami zdalnie, również nie szczędził gorzkich słów. Zwrócił uwagę, że Światowa Organizacja Handlu (WTO) de facto nie działa jak należy - a tymczasem handel stał się dziś bronią w konfliktach geopolitycznych. Były unijny komisarz jednocześnie ostrzegał:
- Rolnictwo nie powinno być walutą, za którą kupuje się korzyści dla przemysłu czy usług w umowach handlowych - mówił Cioloș.
Rumuński polityk zaznaczył, że Europa nie może zamykać się na eksport, bo sama produkuje żywność wysokiej jakości, którą chce sprzedawać.
Kluczem jest jednak wzajemność - nie można wpuszczać na rynek towarów, które nie spełniają wyśrubowanych norm narzucanych europejskim farmerom.
Permanentny kryzys i ryzyko nadmiernego importu
Obaj rozmówcy zgodzili się, że pojęcie „kryzysu” w rolnictwie zmieniło ponadto przez dekady znaczenie. To już nie incydenty, ale nowa rzeczywistość.
- W rolnictwie żyjemy już w tej chwili w permanentnym kryzysie - stwierdził Wojciechowski, przypominając o miliardach euro pomocy publicznej, która trafiła do rolników choćby po wybuchu wojny na Ukrainie.
Dacian Cioloș, twórca rezerwy kryzysowej w 2013 roku, przyznał, że dzisiejsze narzędzia są niewystarczające. Zwrócił też uwagę na problem młodych rolników, których odstrasza niepewność i brak wizji.
- Musimy zastąpić podejście normatywne, nakazowe, podejściem opartym na zachętach - apelował Cioloș, krytykując biurokrację, która każe rolnikom tonąć w papierach zamiast rozwijać produkcję.
To nie koniec. Jak mówił były komisarz ds. rolnictwa rodem z Rumunii, za 10 lat będzie ryzyko, że nasi rolnicy w Europie nie będą działać z powodu nadmiernego importu. A to potężne zagrożenie.
- Jeśli kraje Merkosur nagle ograniczą eksport, okaże się, że Europa nie ma zdolności produkcyjnych - alarmował.
Dobrostan zwierząt: sukces zachęt, a nie kar
Wojciechowski bronił swojej filozofii poprawiającej "Zielony Ład" na taki, który jest oparty na dobrowolności.
- Te słynne ugorowanie, przeciwko któremu słusznie protestowali rolnicy, z karalnego przymusu stały się płatną zachętą. To nie wymóg tylko możliwość, ekoschemat i możliwość wspierania rolników, którzy to stosują - komentował.
Kolejny przykład - dobrostan zwierząt, który w Polsce cieszy się dużym powodzeniem.
- Nasza odpowiedź była taka: zachęcać do podwyższania standardów. Dobrostan zwierząt okazał się sukcesem właśnie jako wyraz tego podejścia: nie przymusem, a zachętami – mówił były komisarz.
Podkreślił też konieczność specjalnego wsparcia dla gospodarstw mieszanych, łączących produkcję roślinną ze zwierzęcą, które najszybciej znikają z mapy Europy.
- Walczcie do upadłego o to, żeby wprowadzone zostało specjalne wsparcie dla gospodarstw mieszanych. Tracimy je najszybciej, a są one najlepsze z punktu widzenia zrównoważonego rolnictwa. Utraciliśmy już 60% takich gospodarstw - alarmował Wojciechowski.
Aktywny rolnik - za dużo biurokracji?
Przy okazji nie zabrakło też wbicia szpilki w kontekście planowanej ustawy w Polsce - odnośnie aktywnego rolnika.
Jak wyliczał Janusz Wojciechowski - wiele kwestii ulega bowiem - w momencie tworzenia nowych przepisów - nadmiernej biurokracji.
- Definicja rolnika aktywnego w prawie unijnym ma 1996 znaków. Obecna w polskim prawie ma około 6000 znaków. Ta w proponowanej nowej ustawie - 13 500 znaków. Pięć stron definicji (...) Duża część problemów rolników wynika z regulacji na poziomie krajowym - komentował Janusz Wojciechowski.
Na koniec paneliści 12. Forum Wołowiny zaznaczali zgodnie wprost - rolnictwo, szeroko rozumiane - potrzebuje wizji.
- Musimy mieć wizję i strategię, a nie tylko reagować ad hoc na każdy protest rolników - podkreślał Dacian Cioloș.
- Tagi:
- Wojciechowski
- forum wołowiny
- WPR





























