Mleko po 1,35 zł. Młody rolnik: rodzice mówią mi „sprzedaj krowy, idź do roboty”
Temat niskich cen mleka elektryzuje środowisko rolnicze. Podnoszony jest na wielu spotkaniach, w których uczestniczą rolnicy oraz przedstawiciele organizacji rolniczych czy resortu rolnictwa. Hodowcy bydła mlecznego już liczą straty w gospodarstwach. Zdają sobie sprawę, że ceny mleka na niskim poziomie wpłyną na rentowność ich gospodarstw.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Nie rozładujemy tak szybko naprodukcji mleka
Mówił nam o tym chociażby Jerzy Kostrzewa, hodowca ze Śniat – członek zarządu Wielkopolskiej Izby Rolniczej, gdy odwiedziliśmy z kamerą jego gospodarstwo.
- Rolnicy oczekiwaliby wyższych cen. Rzeczywiście widać drastyczne spadki. Niektóre mleczarnie płacą nawet poniżej 1,60 zł za litr mleka. Odbija się to na dochodowości gospodarstw. Moje odczucie jest takie że w najbliższych miesiącach taka sytuacja się utrzyma, ponieważ nie rozładujemy tak szybko nadprodukcji, ale myślę że w wrześniu na rynku powinno się poprawiać. Choć trzeba przyznać, że w ostatnim czasie ceny, w pewnym sensie, ustabilizowały się - zaznaczył Kostrzewa.
Hodowca: słyszę "ciesz się, że odbieramy od ciebie mleko"
O spadkach cen mleka nawet do 1,35 zł za litr mleka mówi nam hodowca z woj. zachodniopomorskiego.
- Ceny zbóż są niskie, rzepaku – tam samo. Mleko dziś jest w cenie 1,35 zł/l. I mleczarnia mi mówi: „ciesz się w ogóle, że od ciebie odbieramy to mleko, bo moglibyśmy odbierać od kogoś innego mleko przerzutowe za 50 groszy” – komentuje rozżalony rolnik.
Nasz rozmówca obawia się, że mogą pojawić się problemy z odbiorem mleka od rolników. Na rynku odczuwalna jest spora nadwyżka surowca.
- Już w zeszłym roku było tak, że cysterny z naszym mlekiem wjeżdżały na zakład i stały 12 godzin, bo przyjeżdżało tańsze mleko przerzutowe z zagranicy. Jest niby wolny rynek, ale z drugiej strony - jeśli nas wykończą to skąd będą później brać mleko? – mówi farmer z północnych regionów kraju.
Rolnik: za starych czasów byśmy byli "panami"
To, co dzieje, się obecnie w sektorze produkcji mleka – może, zdaniem hodowcy, wpłynąć jeszcze większą redukcję stad bydła w Polsce.
- Mam 37-lat, gospodaruje na swoim od 13 lat, ale tak trudnej sytuacji jeszcze nie było. Mamy rodzinne gospodarstwo w czwartym pokoleniu. I rodzice mówią mi: „zostaw to, sprzedawaj krowy, idź na roboty, bo tu nie ma w ogóle perspektyw”. Jestem wykształcony, więc gdzieś robotę znajdę, szkoda jednak – opowiada rolnik spod Kamienia Pomorskiego, który gospodaruje z rodziną na areale 150 hektarów.
Obecnie ich stado liczy 30 krów mlecznych. Produkcja zwierzęca w okolicy zamieszkania naszego rozmówcy jest rzadkością.
- Za starych czasów byśmy byli „panami”, a dzisiaj kleimy, z kupki na kupkę robimy. Jakoś ciągniemy to wszystko. Jestem ostatnim rolnikiem we wiosce, który ma krowy, bo wszyscy polikwidowali. Świń już nie ma. Za chwilę kurniki pozamykają, bo choroby przenoszą. Czasy mamy ciężkie. Za dużo tych zmartwień - stwierdza gospodarz.
Wymarznięte uprawy
Niskie ceny mleka, to nie jedyna sprawa, która spędza sen z powiek rolnikowi, z którym rozmawiamy. Gospodarz z niepokojem spogląda także na swoje pola.
Nawozy przyjechały - dwie ciężarówki za 100 tys. zł. Teraz pytanie czy dobrze zrobiłem, że kupiłem, bo nie ma pokrywy śnieżnej. Są minusowe temperatury. Jęczmień już jest żółty, już jest wymarznięty, czyli mamy wysmalanie. Rzepaki zrobiły się teraz żółte. Pszenica w ogóle powypadała. Dobrze, że jeszcze mam pola ubezpieczone, dam sobie jakoś radę, ale rozmawiam z chłopakami w okolicy. Są przerażeni, bo nawet ubezpieczenia sobie nie wykupili – mówi nam rolnik.
Kiedy poprawa na rynku mleka?
Nasz rozmówca, ale i wielu innych producentów mleka, zadaje sobie pytanie - jak długo jeszcze stawki za mleko będą na niskim poziomie? Wszystko wskazuje na to, że rolnicy muszą być gotowi na zaciskanie pasa jeszcze przez najbliższych kilka miesięcy.
- Myślę, że patrząc na tendencje na rynku, na to, co się dzieje z podażą, jak te dostosowania są dość powolne, to normalizacja na rynku nastąpi nie wcześniej niż w trzecim kwartale tego roku – mówi nam dr Jakub Olipra, ekonomista z Credit Agricole.
UE zaskoczyła wzrostami produkcji mleka
Ekspert zauważa, że najwięksi eksporterzy produktów mlecznych na świecie, czyli Unia Europejska, Nowa Zelandia, Stany Zjednoczone, Argentyna - istotnie zwiększyli produkcję mleka w ostatnich kwartałach.
- Tutaj na uwagę zasługuje rynek Unii Europejskiej, gdzie kraje które do tej pory produkcję raczej zwijały, jest to m.in. Niemcy, Francja, Holandia - w zeszłym roku tą produkcję istotnie zwiększyły. No i w warunkach tej wyższej podaży po prostu mamy więcej mleka - podkreśla analityk rynkowy z Credit Agricole.
Pytamy o to, jaki udział w budowaniu tej nadwyżki ma Polska?
- Jesteśmy obecnie trzecim, po Francji i Niemczech, największym producentem i też dostawcą mleka. Wyprzedziliśmy pod tym względem Holandię. U nas może tak spektakularnych wzrostów nie było, ale my do wzrostu się przyzwyczailiśmy, bo ta produkcja mleka w Polsce rosła sukcesywnie z roku na rok przez ostatnie lata. Tym głównym zaskoczeniem było to, co się wydarzyło w Niemczech we Francji czy w Holandii, bo to są na tyle duże rynki, że tam wzrost o 4-5% potrafi wstrząsnąć rynkiem. W warunkach większej podaży i relatywnie stabilnego popytu mamy obecnie do czynienia z silnymi spadkami cen produktów mlecznych, ceny masła bardzo silnie poszły w dół, czyli to masło legendarne, o którym się mówiło w ostatnich latach - jako takim produkcie bardzo drogim – staniało – zaznacza dr Olipra.
- Tagi:
- ceny mleka
- krowy




























