Ekspert: Drób z Mercosuru nie zagraża polskim producentom. A wołowina...
Umowa z krajami Mercosuru budzi wiele emocji. U rolników - raczej negatywnych. Obawiają się oni, że do Europy napłynie żywność tańsza, produkowana bez zachowania restrykcyjnych warunków środowiskowych obowiązujących na rynku unijnym. Obawy dotyczą przede wszystkim wołowiny, drobiu i cukru. O tych zagrożeniach dyskutowano w trakcie śniadania prasowego zorganizowanego przez Wielkopolską Izbę Rolniczą. W trakcie spotkania zaprezentowano wspólne stanowisko wielkopolskich związków i organizacji rolniczych w sprawie skutków umowy handlowej UE-Mercosur. Odbyła się też gorąca dyskusja na temach tych skutków. Jej uczestników najbardziej chyba zaskoczyła teza, która wygłosił Andrzej Przepióra, ekspert z Wielkopolskiej Izby Roliczej. Jego zdaniem drób z Mercosuru nie zagraża polskim producentom.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Sieci wykluczają produkty z brazylijskiego drobiu
Jest pan autorem dość kontrowersyjnej tezy, że drób z Brazylii nie zagraża polskiemu producentowi. Proszę o wyjaśnienie tej opinii.
Drób z Brazylii jest tani, ale produkowany w Brazylii - do Europy musi dotrzeć zamrożony, więc w procesie mrożenia już spada jego jakość. Po drugie warunki klimatyczne Brazylii powodują, że musi być on chlorowany na jakimś etapie produkcji, żeby pozbyć się wszystkich możliwych bakterii - to też nie jest w Europie za bardzo akceptowane. Ja to znam z doświadczenia, próbowałem kiedyś taki drób, pracując w zakładzie spożywczym, kupować i nie było to dobre rozwiązanie. Nie było to też akceptowane jako źródło surowca przez sieci detaliczne. One po prostu wykluczyły możliwość kupowania produktów wyprodukowanych z brazylijskiego drobiu.Poza tym sektor drobiarski w Unii Europejskiej, a w zasadzie on sprowadza się i do Polski, która jest głównym producentem drobiu, jest dosyć dobrze zorganizowany. To już są powiązane zintegrowane sieci, tu działają ubojnie, które są globalnymi firmami, które sprzedają nie tylko do Europy, ale też poza Europę, mają silną pozycję rynkową, mają tutaj producentów, więc tutaj konkurencji bym się akurat nie obawiał.
Czyli uważa pan, że sieci handlowe nie będą chciały sprzedawać brazylijskiego kurczaka?
Uważam że nie będą w stanie. Nie, że nie będą chciały. Bo kurczak w sieciach handlowych jest głównie w formie świeżej. No to z Brazylii nie ma szansy, żeby on był sprzedawany w sieci handlowej jako świeży. Natomiast zagrożeniem dla polskiej branży drobiarskiej jest drób z Ukrainy. Ukraina już buduje sobie tutaj taką bazę logistyczną. Są ubojnie na Ukrainie gdzie jest kurczak ubijany, przyjeżdża na przykład na Słowację gdzie jest rozbierany i ze Słowacji już trafia do sklepów. Także to jest zagrożenie ze strony grup ukraińskich, natomiast brazylijski kurczak uważam, że nie jest zagrożeniem.
Nawet w takiej formie do dalszego przetwórstwa?
Nie dlatego, że kurczak rozmrożony już się słabo nadaje do przetwarzania potem. Owszem można to robić, ale to już są i wyższe koszty, i jakościowo to już nie jest taki sam produkt.
Większy problem z argentyńską wołowiną będą mieć Francuzi
A jeśli chodzi o wołowinę? Mówi się, że jakość wołowiny np. argentyńskiej jest znacznie lepsza, a z drugiej strony słyszymy od producentów wołowiny, że jakość polskiej wołowiny jest także dobra.
Wołowina to jest dużo produktów, o których musimy mówić osobno, bo to jest wołowina pochodząca ze stricte raz mięsnych, czyli mamy ten obrazek szkockiego angusa, który chodzi sobie po pastwisku, krowa matka i cielę. I to tak wygląda produkcja tej najwyższej jakości wołowiny i ona pewnie podobnie wygląda w krajach Mercosuru. W Polsce natomiast, jest chów alkierzowy w oparciu o rasy mleczne. Czyli to są cielaki, które gdzieś tam trafiają z gospodarstw mleczarskich do gospodarstw, które się zajmują i odchowem i tuczem, o ile można oczywiście z rasy mlecznej coś tam utuczyć i to są wszelkiego rodzaju mieszańce. I taki produkt trafia raczej na rynek do przetwórstwa, a nie na półkę sklepową w postaci klasycznego steku, czyli bardziej ten problem konkurencji z wołowiną będą mieli Francuzi, trochę mniej Polacy, ale to jest rzeczywiście sektor też zagrożony.





























