Wymarzł im prawie cały sad, byli na krawędzi. Założyli sklep. 35 lat temu [VIDEO]
Mowa o firmie Agrosimex, w stu procentach polskiej, założonej przez Wiesławę i Leszka Barańskich, prowadzonej rodzinnie wraz z dziećmi: Karoliną, Piotrem i Tomaszem. W tym roku Agrosimex obchodzi 35-lecie działalności. Dziś to grupa medialna, która obejmuje: Agrosimex Sp. z o.o. (produkty dla rolnictwa, doradztwo), Instytut Agronomiczny Fertico (badania, certyfikacje, laboratorium), Pakon Sp. z o.o. (konfekcjonowanie agrochemikaliów) oraz Pałac Mała Wieś. To własnie w tym luksusowym obiekcie hotelowo-konferencyjnym położonym na terenie zespołu parkowo-pałacowego obchodzono jubileusz firmy. Jej pozycję na rynku obrazują uznane rankingi biznesowe. I tak w rankingu "Forbsa" stu największych polskich firm rodzinnych Agrosimex zajął 63. miejsce (2022), a w rankingu "Rzeczpospolitej" - 675. miejsce w kategorii największych polskich przedsiębiorstw w klasyfikacji według przychodów (2025).
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Właściciele firmy podkreślają, jak ważne dla jej rozwoju jest zaangażowanie i profesjonalizm pracowników.
Rozmowa z Leszkiem Barańskim, współzałożycielem i prezesem Agrosimex Sp. z o.o.
35 lat temu temu wszystko zaczęło się od jednego sklepu. Czy wtedy – otwierając ten sklep – myśleliście państwo, że firma aż tak się rozwinie?
Nie mieliśmy o tym najmniejszego pojęcia. Po prostu sama idea powstania firmy zrodziła się troszeczkę wcześniej, ponieważ była bardzo ciężka zima - 1986-1987 roku i nam zmarzła większość sadów w naszym gospodarstwie sadowniczym. Postanowiliśmy więc szukać jakichś innych źródeł utrzymania. Najpierw to był pomysł, że kupimy samochód ciężarowy i będziemy świadczyć jakieś usługi transportowe, potem myśleliśmy, że założymy pieczarkarnię, no ale w międzyczasie przyszedł ten pomysł: otworzenia sklepu ze środkami ochrony roślin. No i odniósł on dosyć szybko sukces, powiedzmy na skalę okolicy.
ZOBACZ WIDEO:
Trzy lata prowadziliśmy ten sklep i hurtownię, nie mając nawet telefonu
Mieliśmy bardzo trudne warunki rozpoczynania tej pracy, Mogę powiedzieć, choć to wydaje się niewiarygodne, że przez pierwsze trzy lata prowadziliśmy ten sklep i hurtownię, nie mając nawet telefonu. Zamieszczałem więc ogłoszenia, takie niewielkie: „owoce, warzywa, kwiaty”, żeby ktokolwiek mógł się dowiedzieć, że taki sklep istnieje. Tak się złożyło, że później jak najszersza rzesza sadowników się o tym dowiedziała tak zwaną pocztą pantoflową, no i udało nam się jakoś ten biznes rozkręcić.
Ale wtedy, co pan myślał, otwierając sklep?
Myśleliśmy, że to czasowo będzie, że z powrotem wrócimy do samej produkcji owoców.
A jak duże sady mieliście państwo?
My mieliśmy już wtedy gospodarstwo 30 hektarów, ale po prostu część była właśnie przed tą mroźną zimą zakupiona, a to, co mieliśmy wcześniej posadzone, to nam zmarzło, praktycznie cały sad. I byliśmy tak na krawędzi, nie posiadając za bardzo środków na jakikolwiek rozwój, postanowiliśmy zaryzykować.
Czy łatwo jest prowadzić firmę rodzinną?
Zależy, jak się na to patrzy, ponieważ mając firmę rodzinną, nie można się z nią nigdy rozstać. Nie można tego oddzielić od posiadanego czasu wolnego.
Cały czas jest się w pracy?
Bo jest się cały czas w pracy.
Najważniejsze, że jest komu przekazać firmę
Część obowiązków przekazał pan następnemu pokoleniu. Czy to jest łatwe? Czy łatwo się dogadywać z młodszym pokoleniem?
Najważniejszy problem to jest taki, że jest komu przekazać i to jest rozwiązane, bo wiele firm niestety musi się zamknąć albo sprzedać, a my na razie mamy nadzieję, że dzieci będą mogły poprowadzić to dalej.
A bał się Pan, że tak może nie być?
Różne są zawsze okoliczności, ale jakoś tak się składa, że dzieci chcą pracować.
A jeśli chodzi o wyznaczanie kierunków rozwoju, czy tutaj jesteście zgodni?
My prowadzimy dosyć szeroki biznes, zarówno rozwijając tę część związaną z ochroną roślin, obsługą rolnictwa, ale także własne posiadane gospodarstwa sadownicze...
Jak to jest podzielone? Czym się zajmuje pan?
Ja się zajmuję finansami i inwestycjami, sprawami administracyjnymi, bankowymi. Żona się zajmuje głównie zakupami środków ochrony roślin. Piotr (syn) zajmuje się marketingiem, IT, sklepami internetowymi. I także tymi firmami satelitarnymi czyli Fertico, Pakon, różnymi takimi działalnościami, które są dookoła firmy.
Syn chce posiadać jedną z największych winnic w Polsce
Córka Karolina w tej chwili jest na urlopie macierzyńskim, ale zajmuje się także zakupami środków ochrony roślin, a także prowadzi dział eksportu. A drugi syn Tomasz zajmuje się właśnie hotelem (na którego terenie jesteśmy), jego nową pasją jest winiarstwo, założył gospodarstwo winiarskie i dąży do tego, żeby posiadać jedną z największych winnic w Polsce.
Tego winiarstwa uczył się w Polsce czy gdzieś na Zachodzie?
W Polsce, uczył się u pana Myśliwca, w Jaśle, o ile sobie przypominam, skończył tam taki roczny kurs. W tej chwili jest już założone 30 hektarów winnicy i będziemy dążyć do 50 hektarów. Mamy możliwość sprzedaży części tych wyrobów winiarskich dzięki hotelowi.
Cieszą się powodzeniem?
Cieszą się powodzeniem i jak to różni eksperci mówią, są pijalne. W Polsce w tej chwili jest około 1000 ha winnic. Takich profesjonalnych podejrzewam, że jest około 200 hektarów.
Ja widzę, że panu ta gałąź biznesu - winiarstwo też się podoba…
Sam bym tego nie zrobił, ale jak jest zrobione, to się cieszę.
35 sklepów, 500 pracowników
Maci dziś 35 sklepów, 500 pracowników. Ilu ich pan zna osobiście?
Myślę, że około 150 osób znam, ale często się już tak, może z racji wieku, zdarza, że nie jestem w stanie już zaabsorbować, zwłaszcza nowo przychodzących, żeby tak ich wszystkich rozpoznawać.
Do kiedy znał pan wszystkich pracowników?
Do około 100 osób - to tak.
Jakie to były lata?
Gdzieś do 2010.
Łatwo znaleźć dziś pracownika na rynku?
Bardzo trudno. Mało jest chętnych do studiów rolniczych czy ogrodniczych, a kiedyś na jedno miejsce na ogrodnictwie było 15 chętnych, teraz wydziały ogrodnicze czy katedry ogrodnictwa są w niektórych uczelniach zamykane, ludzie wybierają inne kierunki, uważają, że praca w rolnictwie czy w ogrodnictwie jest trudna i zbyt może właśnie absorbująca, bo nie ma tego wolnego czasu.
- Tagi:




























