Własne wyroby mięsne i przetwory z mleka, zboża, warzyw i owoców - z tego żyją [VIDEO]
Znajomi to również klienci ich sklepiku przydomowym, w którym można kupić wyroby mięsne, przetwory mleczne oraz warzywa. Przed 5 laty uruchomili pierwszą rolniczą ubojnię, a jej działalność zawiesili teraz po 5 latach funkcjonowania. Dlaczego? To i inne pytania zadaliśmy naszej kolejnej bohaterce cyklu „Zawód? Rolniczka!” oraz jej mężowi.
ZOBACZ WIDEO:
Dzień, w którym przyjeżdżamy na nagranie reportażu, jest mroźny, ale w "szczypiorkowym" gospodarstwie jest przyjemnie ciepło, a to za sprawą serdeczności gospodarzy. To tutaj, w dolnośląskim Tuszynie, gospodarują Sylwia i Andrzej Szczypka. Gospodarstwo składa się z dwóch części: po rodzicach Sylwii ok. 20 hektarów oraz w Pieszycach - po rodzicach Andrzeja ok. 10 hektarów. Małżeństwem są od 14 lat i tak długo zajmują się też uprawą zbóż i warzyw, hodowlą zwierząt – głównie bydła i drobiu oraz przetwórstwem mięsa, mleka, zboża, warzyw i owoców.
Początek przetwórstwu mleka dała Lucyna - mama Sylwii. To ona jeździła z serami, mlekiem i masłem do Dzierżoniowa, aby wesprzeć rodzinną kasę. Potem pan Andrzej wpadł na pomysł, aby klienci przyjechali do nich: postawił przed wjazdem na podwórze wóz konny i ustawił na nim pierwsze produkty z gospodarstwa, których z czasem było coraz więcej. Coraz więcej było też i chętnych na zrobienie zakupów.
Szczypiorkowy nabiał
Bydło w ilości 30 sztuk, przeznaczone jest na mięso, ale 7 sztuk to krowy mleczne. Przetwórstwo mleka to królestwo Sylwii. To ona wyczarowuje całą gamę produktów: świeży twaróg, ser podpuszczkowy, wędzony, sery długo-dojrzewające, masło, twarogi, jogurty, kefiry. Skąd ma pomysły na przepisy?
A to różnie. Nieraz coś spontanicznie wypróbujemy, wykreujemy, podpatrzymy, a potem zrobimy i wstawiamy do sklepiku. Jeśli się przyjmie w sprzedaży – zostawiamy w asortymencie, a jeśli nie - kombinujemy coś innego. Mamy w sprzedaży również świeże mleko. Klienci teraz są bardziej świadomi i kupują u nas chętnie mleko niepasteryzowane - mówi nasza rolniczka.
Szczypiorkowe wyroby mięsne
Za mięso i przetwory mięsne odpowiedzialny jest przede wszystkim Andrzej.
- Stawiamy na jakość. Najważniejszym jest to, że w produktach mięsnych jest 100% mięsa. Nie dodajemy nic oprócz przypraw – mówi Andrzej Szczypka i dodaje: - Musimy stosować niestety sól peklującą - substancję konserwująca, którą jest u nas azotyn, ale bez niej produkty mięsne byłby przydatne do spożycia zaledwie 2-3 dni, a poza tym nie przeszlibyśmy z naszymi przetworami żadnych badań mikrobiologicznych i przechowalniczych, które jesteśmy zobowiązani prowadzić – wyjaśnia Andrzej Szczypka.
Zapach, który bucha w nozdrza, gdy wejdzie się do sklepiku jest apetyczny i intensywny, a wybór produktów bardzo bogaty. Oprócz mięsa świeżego, produkowane są pasztety z żurawiną i ze śliwką, różnego rodzaju kiełbasy, a wśród nich bardzo popularna kiełbasa wołowa, parówki, kabanosy, salcesony, szynki, boczek i wędzone żeberka.
Sylwia i Andrzej mają 6-letnia córkę Marysię, która spytana o to, co lubi bardziej: ser czy kiełbasę, odpowiedziała zdecydowanie: - Kabanosy.
Szczypiorkowa rzeźnia rolnicza
Przed 5 laty wszedł w życie przepis pozwalający rolnikom otwierać ubojnie przy ich gospodarstwach.
- Otworzyliśmy pierwszą rzeźnię rolniczą w Polsce. Pomysł polegał na tym, aby mogła być na każdym gospodarstwie. Tylko niestety w tej chwili ten pomysł się trochę rozszedł z rzeczywistością. 5 lat temu weszły przepisy zezwalające na otwarcie rzeźni rolniczych, a w tej chwili jest ich może 7 na całą Polskę. Przepisy, które są na nas nałożone, są identyczne z tymi, które są nałożone na rzeźnie zwykłe i nie ma żadnych odstępstw np. w badaniu laboratoryjnym mięsa, gdzie profesjonaliści badają 5 próbek na 100 ubitych zwierząt, a my rolnicy 5 próbek na 5 zwierząt, czyli koszt uboju drastycznie wzrasta – wyjaśnia Andrzej Szczypka.
Nawet, jeśli projekt z rzeźnią rolniczą nie przetrwał próby czasu, to zbyt na produkty z gospodarstwa cieszą się wielkim powodzeniem. Od poniedziałku do czwartku każdego tygodnia można składać zamówienie, a w piątek w godzinach popołudniowych i sobotę w godzinach porannych otwierany jest przydomowy sklepik. Kolejka ustawia się długo przed otwarciem, a i w inne dni klienci próbują kupić coś poza godzinami otwarcia, czego jesteśmy świadkami, gdyż w gospodarstwie jesteśmy w piątek.
Wszystko zaczęło się od koperty na kury i krowę
Jako młoda dziewczyna, nasza rolniczka nie zamierzała zostać na gospodarstwie. Już wtedy wiedziała, że rolnictwo jest ciężkim kawałkiem chleba. Zmieniło się to, gdy poznała Andrzeja. Pobrali się, a pieniądze z kopert, które dostali na ślub, przeznaczyli na zakup kur. Potem kupili jeszcze krowę i wspólne gospodarowanie mogło się zacząć. Dzisiaj to, co robią, jest doceniane przez innych. Wśród otrzymanych nagród są dwie za produkt regionalny: „Perła 2022” za szynkę wołową przedgórza sudeckiego oraz „Perła 2024” za wołowinę sudecką dojrzewającą.
Czy pani Sylwia ma też czas dla siebie? - Rano, przed odprowadzeniem córki do szkoły, muszę znaleźć 5 minut na zrobienie małego makijażu, aby nie straszyć innych wyglądem – odpowiada Sylwia. Dopytuję o przyjaciół. - Dla nich pojedynczo czasu też nie mamy, więc jest to tak, że robimy imprezę i zapraszamy wszystkich do nas - opowiada ze śmiechem nasza gospodyni.
Kuratorium i trzy zdania
Siadamy na progu domku wypoczynkowego, który Sylwia nazywa kuratorium. Dlaczego kuratorium?
- Bo tutaj mogą przyjechać ludzie, którzy chcą odpocząć od miasta, od hałasu. Chcemy tu jeszcze dobudować taras i postawić mały kurnik, wypuścić kury i króliki, aby wczasowicze mogli sobie na nie popatrzeć lub je nakarmić - opowiada rolniczka.
Na koniec tradycyjne trzy zdania, których taki sam początek czytany jest bohaterkom cyklu „Zawód? Rolniczka!” a uzupełniany przez nie indywidualnie:
- Tagi:
- detaliczny
- handel
- rolniczy





























