To się po prostu kalkuluje. Rolnik mówi o nowej-starej metodzie uprawy kukurydzy
Tomasz Brodowicz prowadzi gospodarstwo o powierzchni ok. 200 ha w miejscowości Boczkowice, w woj. małopolskim. Rolnik zdecydował się kilka lat temu na zmianę podejścia do produkcji roślinnej, w tym do uprawy kukurydzy. Postawił na rolnictwo regeneratywne. - Dla mnie to powrót do korzeni, ale z nowymi technologiami i wiedzą, którą mamy dziś - mówi Brodowicz.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Nie ukrywa, że impuls do zmian był zarówno ekonomiczny, jak i środowiskowy. - Tak naprawdę doszliśmy dziś do momentu, w którym - może to zabrzmi nie najlepiej - zaczynamy produkować paszę dla ludzi tylko po to, żeby przetrwać na gospodarstwie. Rynek premiuje przede wszystkim ilość, a z jakością bywa różnie. U mnie wprowadzanie tych wszystkich, często uznawanych za „dziwne”, praktyk sprawia, że jakość tego, co wyrasta na polu, jest po prostu lepsza: zdrowsza, smaczniejsza, bardziej pożywna i energetyczna - zauważa farmer. Celem rolnika stało się więc podniesienie jakości plonu, przy jednoczesnym ograniczaniu kosztów i poprawie kondycji gleby.
Nowa i opłacalna strategia uprawy ziemniaków. Rolnicy z Wielkopolski są z niej zadowoleni
Czym jest rolnictwo regeneratywne?
Rolnik podkreśla, że brak formalnej definicji rolnictwa regeneratywnego - zarówno na poziomie krajowym, jak i unijnym - nie jest przeszkodą w działaniu. - To nie jest jedna recepta. To zbiór praktyk, które mają sprawić, że gleba będzie żywym organizmem, a nie tylko warsztatem pracy - tłumaczy farmer.
W gospodarstwie naszego rozmówcy oznacza to m.in. odejście od intensywnej uprawy mechanicznej - postawienie na bezokrę, budowanie życia biologicznego w glebie i pozostawianie jak największej ilości resztek pożniwnych na powierzchni pola (trzeba jednak pamiętać o zadbaniu o ich prawidłowy rozkład, żeby nie stwarzać warunków do rozwoju chorób). - Jak to jest, że las rośnie, a nikt go nie orze? Albo ugory - nikt ich nie uprawia, a wszystko na nich rośnie? - pyta rolnik retorycznie. - Po prostu trzeba dać glebie odpocząć, dać jej czas na przejście wszystkich naturalnych procesów. Za każdym razem, gdy ingerujemy w glebę, wywracamy do góry nogami to, co dzieje się na jej powierzchni - procesy tlenowe - oraz to, co zachodzi pod nią, czyli procesy beztlenowe - tłumaczy pan Tomasz. Zaznacza przy tym, że jeżeli co roku możemy pozwolić glebie na regenerację, to ona z czasem sama dochodzi do siebie. - Wyszedłem z założenia, że gleba to żywy organizm - powinna żyć i dobrze sobie radzić. Trzeba jej po prostu nie przeszkadzać. A wtedy wszystko działa tak, jak powinno - twierdzi nasz rozmówca.
Kukurydza w systemie strip-till
Kukurydza zajmuje w gospodarstwie Brodowicza ok. 47 ha rocznie. Uprawa prowadzona jest obecnie głównie w technologii strip-till, z wyraźnym planem przejścia na no-till*. - Kukurydza jeszcze nie jest jeszcze na no-tillu, bo potrzebuję innego siewnika. Próbuję już trzeci sezon, ale wiem, że bez odpowiedniej maszyny się nie da - przyznaje rolnik. Docelowo co najmniej połowa areału kukurydzy ma być siana bezpośrednio. - To oszczędność czasu, paliwa i - przede wszystkim - wody - podkreśla farmer.
Kukurydza wpisana jest w ścisły płodozmian. Monokultura nie wchodzi w grę. - Pszenica po pszenicy by u mnie nie przeszła, a kukurydza też musi mieć swoje miejsce w rotacji - zaznacza gospodarz.
Biologia zamiast chemii
Jednym z filarów regeneratywnej uprawy kukurydzy w Boczkowicach są bakterie. Tomasz Brodowicz ogranicza nawożenie azotem, wykorzystując do tego preparaty biologiczne, zawierające szczepy Azotobacter, które zwiększają zasoby azotu w glebie. - Do bakterii dodaję pożywkę - kwasy humusowe, mikroelementy i melasę. To jednocześnie paliwo dla mikroorganizmów i zastrzyk energii dla roślin - wyjaśnia rolnik.
“Biologia” trafia do gleby już podczas siewu kukurydzy. - Te bakterie zaczynają pracować bardzo wcześnie. Dzięki temu rośliny od startu mają dostęp do składników i nie widzę niedoborów, nawet przy chłodnej wiośnie, z jaką mieliśmy do czynienia w 2025 r. - dodaje.
Odporność na stresy
W 2025 r. majowe chłody mocno zahamowały rozwój kukurydzy w wielu gospodarstwach. U Tomasza Brodowicza rośliny przeszły ten okres bez wyraźnych objawów stresu. - Nie widziałem przebarwień niedoborowych. Wydaje mi się, że i bakterie, i melasa pomogły roślinom lepiej znieść te warunki - mówi gospodarz.
Rolnik nie ukrywa, że odpowiednie pokrycie gleby resztkami pożniwnymi i międzyplonami znacząco ogranicza presję chwastów. Problemy pojawiają się głównie na obrzeżach pól, gdzie chwasty wchodzą z miedz. - Czasem trzeba po żniwach objechać pole jedną sekcją opryskiwacza dookoła - przyznaje farmer.
W walce ze szkodnikami natomiast coraz większą rolę odgrywa melasa. - Przy odpowiednim poziomie Brix* roślina jest mniej atrakcyjna dla szkodników - tłumaczy farmer.
Co natomiast z chorobami? Rolnik zwraca uwagę na następująca sprawę: - Co ciekawe, na polach kukurydzy po kukurydzy, gdzie u innych wystąpiła głownia, u mnie uszkodzenia były minimalne - może 1-2%.
Międzyplony i „żywa gleba” przez cały rok
Brak obornika w gospodarstwie Brodowicza rekompensowany jest rozbudowanymi mieszankami międzyplonowymi. Rolnik korzysta z tych zawierających kilkanaście gatunków - wśród nich są m.in. rośliny bobowate - Chodzi o to, żeby gleba była okryta i żywa przez cały rok. To ma zastąpić materię organiczną, którą inni mają z obornika - wyjaśnia nasz rozmówca.
Trzeba być gotowe na pogodowe “apokalipsy”
Czy regeneratywna kukurydza daje wyższe plony? - Nie o to w tym chodzi - odpowiada rolnik. - Celem jest poprawa jakości, obniżenie kosztów i zwiększenie odporności gospodarstwa, szczególnie na pogodowe „apokalipsy”. To nie działa tak, że kupi się jeden nawóz i plon nagle skacze. Regeneracja to proces - wyjaśnia farmer.
Na koniec rozmowy Tomasz Brodowicz podkreśla: regeneracja gleby to kierunek nieunikniony. - Środków ochrony roślin ubywa, koszty rosną, pogoda wariuje. Trzeba szukać odporności i oszczędności. Małymi krokami, ale konsekwentnie - podsumowuje.
* Uprawa no-till, czyli bezorkowa (zerowa), to system gospodarowania polegający na całkowitym zaniechaniu orki oraz mechanicznego spulchniania gleby. Nasiona wysiewa się bezpośrednio w pozostawione na polu resztki pożniwne (mulcz), co ogranicza erozję, sprzyja poprawie struktury gleby i zwiększa jej zdolność do zatrzymywania wody, a jednocześnie pozwala obniżyć koszty produkcji i nakłady pracy.
**Skala Brix pokazuje procentową zawartość substancji rozpuszczonych w soku roślinnym, głównie cukrów. Wyższy poziom Brix świadczy o dobrym zdrowiu rośliny, efektywnej fotosyntezie oraz jej zdolności do wytwarzania plonów wysokiej jakości




























