Te decyzje to "być albo nie być" dla tysięcy gospodarstw. Rolnicy pytają, Bruksela milczy
Obawy rolników o przyszłość upraw tytoniu w Unii Europejskiej z każym miesiącem są coraz większe. Jak alarmują przedstawiciele plantatorów - stawka jest gigantyczna, mowa bowiem nie o kosmetycznych zmianach, ale o prawdziwym trzęsieniu ziemi, które może wywrócić do góry nogami cały europejski sektor tytoniowy.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Przypomnijmy: w tej sprawie odbył sie już m.in. strajk w Warszawie:
Po szczycie WHO COP11. Milczenie Brukseli budzi coraz większy niepokój rolników
Tymczasem, jak twierdzą plantatorzy tyoniu, podczas szczytu zdrowotnego WHO COP11, który odbył się w Genewie, wspólne stanowisko Unii - forsowane przez Komisję Europejską i prezydencję duńską - wprost zawierało propozycje zagrażające przyszłości upraw tytoniu w Europie. Niestety, choć od samego szczytu minęły już dwa miesiące, to oficjalnych dokumentów nadal brak. Tymczasem według nieoficjalnych źródeł, większośc rekomendacji na COP11 miała zostać odrzucona przez delegacje państw na szczyt WHO.
- Minęły już dwa miesiące od szczytu WHO w Genewie, a my nadal nie mamy żadnych dokumentów. Rolnicy nie wiedzą, na czym stoją. Prawie trzy tygodnie temu złożyliśmy wniosek o dostęp do tej dokumentacji. I nic. Nadal nic nie wiemy. Jakaś zmowa milczenia panuje nad tymi dokumentami. Nikt się z nami nie kontaktuje. Jesteśmy w zawieszeniu. Czujemy się zakładnikami urzędniczej machiny WHO i Komisji Europejskiej. Obydwie instytucje zapewniają publicznie na swoich stronach o „przejrzystości” procesu legislacyjnego i „otwartym dialogu”. A przecież wiemy o różnych pomysłach Komisji, tuż przed konferencją COP11 i w trakcie jej trwania, aby np. obejść zasadę konsensusu, będącą kanonem w ustalaniu stanowiska UE - mówi Przemysław Noworyta, Dyrektor Polskiego Związku Plantatorów Tytoniu.
Przypomnijmy: w katalogu dyskutowanych na COP11 rozwiązań określanych jako "przyszłościowe środki kontroli tytoniu" (tzw. Forward looking Tobacco Control Measures) znalazło się aż 16 punktów, które budzą poważne obawy ze strony rolników uprawiających tytoń, w tym m.in.:
- stopniowe wygaszanie upraw w UE;
- akcyzowanie nieprzetworzonych liści tytoniu;
- zakaz filtrów (również tych biodegradowalnych) w papierosach;
- zakaz niektórych produktów nikotynowych;
- ograniczenie oraz licencjonowanie punktów sprzedaży wyrobów tytoniowych;
- odgórny limit sprzedaży wyrobów tytoniowych w poszczególnych punktach sprzedaży;
- pokoleniowy zakaz sprzedaży papierosów
Jak alarmuje środowisko plantatorów, wdrożenie takiego pakietu wiązałoby się z poważnymi konsekwencjami dla europejskiego rolnictwa.
Sektor tytoniowy w UE to bowiem kilka milionów miejsc pracy i istotna część unijnego PKB.
Tylko w Polsce, według raportu Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych (CASE), jest z nim związanych około 560 tys. miejsc pracy, a z akcyzy na wyroby tytoniowe co roku wpływa ponad 30 mld zł.
Tymczasem, jak wynika z informacji rolników, Komisja Europejska i sprawująca wówczas prezydencję w Radzie UE Dania, miały odejść od oficjalnego mandatu unijnego na COP11.
Po szczycie WHO COP11. Rolnicy pytają Brukselę
Rolnicy chcą mieć pewność, że Komisja nie pójdzie w kierunku wygaszania upraw tytoniu w UE. Dlatego skierowali oficjalny wniosek o udostępnienie dokumentów po szczycie zdrowotnym COP11 – zgodnie z unijną procedurą dostępu do informacji publicznej (tzw. FOI).
- Na razie czekamy. Nic więcej nie możemy zrobić. Poprosiliśmy Komisję o wgląd w dokumentację, w tym m.in. o instrukcje negocjacyjne i wytyczne dla delegacji UE. Chcemy mieć pewność, że Komisja i unijne delegacje działały wyłącznie w ramach przyznanego im mandatu. Chcemy też wiedzieć, jakie propozycje faktycznie zyskały poparcie UE, które państwa te propozycje popierały i jak zareagowano na ostrzeżenia o potencjalnych dramatycznych skutkach dla sektora rolnictwa - tłumaczy Przemysław Noworyta.
To nie koniec.
- Interesują nas także decyzje Rady UE ustanawiające wspólne stanowisko unijne na COP11, dokumenty Grupy Roboczej i Coreperu. Dla nas, rolników, to wiedza o tyle istotna, że właścnie rozpoczyna się rewizja kolejnej dyrektywy tytoniowej, kluczowej dla „być albo nie być” sektora upraw tytoniu w UE. Chcemy mieć pełną wiedzę i świadomość, na czym stoimy i jaka przyszłość czeka nasze rodziny i gospodarstwa - dodaje Przemysław Noworyta z PZPT.
Rolnicy podkreślają, że procesy negocjacyjne w ramach COP od lat odbywają się za zamkniętymi drzwami, bez udziału mediów. Sam proces ich ustalania nie jest też dostępny dla opinii publicznej, co może rodzić obawy o jego przejrzystość.
Co więcej, jak podkreśla zaniepokojnoe środowisko plantatorów, nie ma też transmisji z takich posiedzeń ani publicznych stenogramów. Do opinii publicznej takie dokumenty docierają po wielu miesiącach, o ile w ogóle.
Na razie jednak KE nie odpowiedziała na wnioski FOI, co tylko potęguje zaniepokojenie wśród rolników.
Choć decyzje, które zapadły podczas COP11 same w sobie nie są prawnie wiążące, to od lat stanowią fundament dla zmian legislacyjnych w Unii Europejskiej. Przyjęte na szczycie w Genewie rekomendacje mogą zostać wpisane do rewizji dyrektyw tytoniowych (akcyzowej i produktowej), które są zapowiadane już na II kwartał 2026 r. Na poziomie unijnym już teraz toczą się prace.
W praktyce oznacza to, że dokumenty po COP11 - te, których rolnicy jeszcze nie widzieli i o które proszą teraz Komisję - będą punktem wyjścia do nowych unijnych regulacji, które mogą zdefiniować przyszłość sektora rolnego nie na lata, lecz na dekady.
- Tagi:
- plantatorzy tytoniu
- tytoń
- WHO




























