Kiedy jest najlepszy moment na sprzedaż ziarna?
Podczas konferencji w Żninie przedstawiciele firmy Agrolok wskazali konkretne rozwiązania, które mają uchronić gospodarstwa przed gwałtownymi wahaniami cen.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Wydarzenie zatytułowane „Praktycy o ochronie, nawożeniu oraz rynkach płodów rolnych” zgromadziło blisko 350 właścicieli i zarządców dużych gospodarstw rolnych. Jak przekazuje organizator konferencji w Żninie, spotkanie stało się platformą wymiany wiedzy opartej na twardych danych rynkowych. Prelegenci podkreślali, że w dobie niepewności kluczowe staje się interdyscyplinarne podejście: od analizy chemii gleby, aż po śledzenie notowań na światowych giełdach.
Infrastruktura i skala współpracy
Fundamentem bezpieczeństwa rolnika jest stabilny partner handlowy oraz nowoczesna logistyka. Jak podaje firma, Agrolok zakupił w 2025 roku łącznie 1,1 mln ton płodów rolnych (w tym 530 tys. ton zbóż, 300 tys. ton rzepaku, 220 tys. ton kukurydzy oraz 50 tys. ton soi). Tak duża skala operacji wymaga ciągłego doskonalenia procesów obsługi.
Jacek Śpiewak, dyrektor działu zbóż w Agroloku, zapowiedział w Żninie kolejne inwestycje w infrastrukturę magazynową oraz nowoczesną diagnostykę laboratoryjną w każdym punkcie skupu. Ma to skrócić czas oczekiwania i podnieść standard weryfikacji jakości plonów. Jak relacjonuje Agrolok, dyrektor zwrócił się do rolników z bardzo konkretną radą dotyczącą momentu sprzedaży towaru:
- Dywersyfikujcie sprzedaż. Nie stawiajcie swoich wszystkich płodów na sprzedaż w jednym krótkim czasie. Podzielcie na co najmniej trzy partie to, co produkujecie. Żeby trafić na taką górkę cenową, taki złoty strzał to jest loteria – to się trafia raz w życiu. Także lepiej podzielić: któraś partia trafi mniej więcej w górkę, któraś w dołek, ale średnio wyjdzie wam dobrze.
Potencjał polskiej soi
Drugim filarem bezpieczeństwa, o którym dyskutowano w Żninie, jest zróżnicowanie struktury zasiewów. Eksperci zwracali uwagę, że polscy producenci powinni odważniej spoglądać w stronę upraw alternatywnych dla pszenicy czy kukurydzy. Jak przekazuje organizator konferencji w Żninie, szczególną rolę w tym procesie ma odegrać soja.
Zapotrzebowanie na krajową soję jest obecnie znacznie wyższe niż jej podaż, co stwarza dla rolników ogromne możliwości zbytu. Jacek Śpiewak jasno zadeklarował gotowość firmy do odbioru każdej ilości tego surowca:
- Dywersyfikujcie też uprawę. Wiadomo, że mamy produkcję pszenicy w Polsce, rośnie też produkcja kukurydzy. Może warto pomyśleć, żeby uprawiać rzepak, a może soję. Jeśli chodzi o soję, to ja zapraszam – my możemy w zasadzie kupić całą soję, którą Polska produkuje i to jeszcze jest mało względem tego, co potrzebujemy.
Konferencja pokazała, że nowoczesne rolnictwo to gra zespołowa, w której zysk zależy od umiejętnego łączenia praktyki polowej z chłodną kalkulacją rynkową. Dla uczestników była to okazja do skonfrontowania własnych strategii z opiniami praktyków, którzy na co dzień operują na milionach ton płodów rolnych.
- Tagi:
- ceny zbóż
- ceny płodów rolnych




























