Bardzo trudna sytuacja na polach. Jak ratować oziminy?
Kwestie zimowania roślin oraz konkretne strategie wspierania ich w sytuacjach stresowych - nie tylko tych wywołanych mrozem - były głównym tematem konferencji „Potrójna moc biostymulacji”. Wydarzenie, zorganizowane 12 lutego 2026 roku w Żninie przez firmę Agrii Polska, stało się platformą do dyskusji nad największymi wyzwaniami współczesnego rolnictwa.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Skala strat: miliardy złotych „uciekają” z pól
Podczas spotkania Leszek Skrzypczyk, dyrektor zarządzający Agrii Polska, przedstawił alarmujące dane dotyczące wpływu czynników abiotycznych* na produkcję roślinną. W skali całej Unii Europejskiej roczne straty z tego tytułu sięgają 15 mld euro. W Polsce kwota ta wynosi około 1,2 mld euro, czyli ponad 5 mld złotych. - Żeby zobrazować skalę problemu: te 5 miliardów złotych to aż 60% wartości rocznych nakładów na produkcję rolną w naszym kraju. Innymi słowy, ponad połowa wydatków ponoszonych co roku przez rolników jest niwelowana przez niekorzystne czynniki środowiskowe - podkreślił dyrektor Skrzypczyk.

Foto: Wystąpenie Leszka Skrzypczyka
Biostymulacja jako ratunek, ale „z głową”
Czy rolnicy są bezbronni wobec sił natury? Eksperci uczestniczący w konferencji przekonywali, że skutecznym rozwiązaniem może być biostymulacja. Zaznaczyli jednak, że kluczem do sukcesu jest świadomy wybór preparatów, gdyż rynek jest obecnie nasycony produktami, które pod popularnym „szyldem” oferują rozwiązania o wątpliwej skuteczności.
Marek Klóska, kierownik Zespołu ds. Certyfikacji Produktów Nawozowych, wyjaśniał, że aby dany środek mógł zostać oficjalnie uznany za biostymulator, musi przejść restrykcyjne testy skuteczności i bezpieczeństwa. Musi spełniać normy unijne potwierdzone oznaczeniem CE oraz podlegać stałemu nadzorowi jednostek certyfikujących, takich jak Polskie Centrum Badań i Certyfikacji.
Z kolei Tomasz Hasso, dyrektor działu rozwoju Agrii Polska, zwrócił uwagę na błędy definicyjne. W praktyce rolniczej pojęcia „nawóz” i „biostymulator” bywają niesłusznie stosowane zamiennie. Zdaniem eksperta, zasadnicza różnica polega na tym, że nawóz dostarcza niezbędnych składników pokarmowych do budowy tkanek, podczas gdy biostymulator nie jest ich bezpośrednim źródłem. Jego rolą jest wyłącznie optymalizacja procesów fizjologicznych, takich jak fotosynteza czy metabolizm azotu, niezależnie od poziomu nawożenia.
Kwestie zimowania roślin oraz konkretne strategie wspierania ich w sytuacjach stresowych - nie tylko tych wywołanych mrozem - były głównym tematem konferencji „Potrójna moc biostymulacji”. Wydarzenie, zorganizowane 12 lutego 2026 roku w Żninie przez firmę Agrii Polska, stało się platformą do dyskusji nad największymi wyzwaniami współczesnego rolnictwa.
Skala strat: miliardy złotych „uciekają” z pól
Podczas spotkania Leszek Skrzypczyk, dyrektor zarządzający Agrii Polska, przedstawił alarmujące dane dotyczące wpływu czynników abiotycznych* na produkcję roślinną. W skali całej Unii Europejskiej roczne straty z tego tytułu sięgają 15 mld euro. W Polsce kwota ta wynosi około 1,2 mld euro, czyli ponad 5 mld złotych. - Żeby zobrazować skalę problemu: te 5 miliardów złotych to aż 60% wartości rocznych nakładów na produkcję rolną w naszym kraju. Innymi słowy, ponad połowa wydatków ponoszonych co roku przez rolników jest niwelowana przez niekorzystne czynniki środowiskowe - podkreślił dyrektor Skrzypczyk.
Biostymulacja jako ratunek, ale „z głową”
Czy rolnicy są bezbronni wobec sił natury? Eksperci uczestniczący w konferencji przekonywali, że skutecznym rozwiązaniem może być biostymulacja. Zaznaczyli jednak, że kluczem do sukcesu jest świadomy wybór preparatów, gdyż rynek jest obecnie nasycony produktami, które pod popularnym „szyldem” oferują rozwiązania o wątpliwej skuteczności.

Marek Klóska, kierownik Zespołu ds. Certyfikacji Produktów Nawozowych, wyjaśniał, że aby dany środek mógł zostać oficjalnie uznany za biostymulator, musi przejść restrykcyjne testy skuteczności i bezpieczeństwa. Musi spełniać normy unijne potwierdzone oznaczeniem CE oraz podlegać stałemu nadzorowi jednostek certyfikujących, takich jak Polskie Centrum Badań i Certyfikacji.

Foto: Marek Klóska, kierownik Zespołu ds. Certyfikacji Produktów Nawozowych
Z kolei Tomasz Haase, dyrektor działu rozwoju Agrii Polska, zwrócił uwagę na błędy definicyjne. W praktyce rolniczej pojęcia „nawóz” i „biostymulator” bywają niesłusznie stosowane zamiennie. Zdaniem eksperta, zasadnicza różnica polega na tym, że nawóz dostarcza niezbędnych składników pokarmowych do budowy tkanek, podczas gdy biostymulator nie jest ich bezpośrednim źródłem. Jego rolą jest wyłącznie optymalizacja procesów fizjologicznych, takich jak fotosynteza czy metabolizm azotu, niezależnie od poziomu nawożenia.

Foto: Tomasz Haase, dyrektor działu rozwoju Agrii Polska
Biostymulator, jak podano na konferencji, powinien spełniać kluczowe kryteria:
1. Zgodność prawna i certyfikacja
oznakowanie CE zgodne z Rozporządzeniem UE 2019/1009, jednoznaczna klasyfikacja jako biostymulator roślin, a nie nawóz dolistny.
2. Udokumentowana skuteczność biologiczna, potwierdzenie działania w badaniach naukowych i doświadczeniach polowych, powtarzalne efekty: poprawa fotosyntezy, redukcja skutków stresu, wzrost plonu i poprawa jakości.
3. Jasny mechanizm działania, a nie marketing, precyzyjnie określone substancje czynne (np. aminokwasy L, fitohormony, polisacharydy, PGA), jasno zdefiniowane zastosowanie: przed stresem, po stresie lub w fazie intensywnego wzrostu.
Potencjał zamiast reanimacji
Częstym błędem w postrzeganiu biostymulatorów jest traktowanie ich wyłącznie jako „ostatniej deski ratunku” dla zamierających roślin. Leszek Skrzypczyk podkreślał, że nowoczesne rolnictwo wymaga szerszego spojrzenia na efektywność produkcji: - Często podczas rozmów z rolnikami odnoszę wrażenie, że postrzegają oni biostymulację jedynie jako doraźną pomoc, swoistą „reanimację” upraw. Moim zdaniem to błędne podejście. Oczywiście, ratowanie roślin jest ważne, ale prawdziwym zadaniem biostymulatorów jest umożliwienie im pełnego wykorzystania potencjału produkcyjnego. Chodzi o to, aby nawet w trudnych warunkach wycisnąć z rośliny jak najwięcej i pomóc jej efektywnie plonować mimo przeciwności.
Strategia dopasowana do stanu plantacji
Kamil Skrobiszewski, dyrektor działu nawozów dolistnych oraz biostymulatorów w Agrii Polska, przedstawił nową strategię firmy, opartą na trzech filarach i trzech produktach dopasowanych do konkretnych potrzeb rośliny:
1. Profilaktyka (przed stresem): Tu kluczowe jest wzmocnienie tkanek i gospodarki wodnej. Zapewnia to produkt AscoVigor+, który dzięki ekstraktowi z alg Ascophyllum nodosum aktywuje naturalne mechanizmy obronne i stabilizuje fotosyntezę przed nadejściem przymrozków czy suszy.
2. Regeneracja (po stresie): Gdy roślina musi uporać się ze skutkami zalania pola czy niskich temperatur, konieczna jest szybka odbudowa metabolizmu. W tym celu rekomendowany jest AminoVigor+, dostarczający aminokwasów L, co pozwala tkankom na powrót do równowagi.
3. Budowanie plonu: W dalszej części sezonu wsparcie zapewnia TrioPGA. Połączenie kwasu pyroglutaminowego, aminokwasów i fitohormonów intensyfikuje fotosyntezę i poprawia wykorzystanie azotu. Dzięki temu rośliny efektywniej operują zasobami wody i CO₂.

Foto: Preznetacja nowych biostymulatorów
Ekspert zaznaczył, że w praktyce polowej często stosuje się synergię tych rozwiązań. - Podejrzewam, że doradcy również będą robić swoje mieszaniny w gospodarstwach z klientami. Mamy też doświadczenia, które pokazują, że połączenie AminoVigor+ z AscoVigor+ bardzo dobrze działa na rośliny - wtedy mamy tę synergię działania alg morskich aminokwasów, więc takie mieszaniny również będą się pojawiały, natomiast my pozycjonujemy to przed stresem, po stresie i również jako propagandę, żeby zabezpieczyć przed nadchodzącymi stresami abiotycznymi, a jeżeli już po prostu nas zaskoczą, nie zdążyliśmy wykonać zabiegu, no to wtedy rośliny regenerujemy już kolejnym produktem - tłumaczył Skrobiszewski.
Fundamentem jest obecność na polu
Uzupełniając te techniczne zalecenia, dyrektor Leszek Skrzypczyk podkreślił, że żadna technologia nie zastąpi bezpośredniej lustacji pola. Skuteczna biostymulacja wymaga bowiem ścisłej współpracy doradcy i rolnika na plantacji. - Najpierw musimy wyjść do rolnika, przeprowadzić dokładną lustrację pola i zrozumieć realną potrzebę. „Akademickie” doradztwo zza biurka rzadko sprawdza się w ziemi. My chcemy być partnerem, który najpierw diagnozuje problem, a dopiero potem wskazuje kierunek pomocy - podsumował dyrektor Agrii Polska.
Potencjał zamiast reanimacji
Częstym błędem w postrzeganiu biostymulatorów jest traktowanie ich wyłącznie jako „ostatniej deski ratunku” dla zamierających roślin. Leszek Skrzypczyk podkreślał, że nowoczesne rolnictwo wymaga szerszego spojrzenia na efektywność produkcji: - Często podczas rozmów z rolnikami odnoszę wrażenie, że postrzegają oni biostymulację jedynie jako doraźną pomoc, swoistą „reanimację” upraw. Moim zdaniem to błędne podejście. Oczywiście, ratowanie roślin jest ważne, ale prawdziwym zadaniem biostymulatorów jest umożliwienie im pełnego wykorzystania potencjału produkcyjnego. Chodzi o to, aby nawet w trudnych warunkach wycisnąć z rośliny jak najwięcej i pomóc jej efektywnie plonować mimo przeciwności.
Strategia dopasowana do stanu plantacji
Kamil Skrobiszewski, dyrektor działu nawozów dolistnych oraz biostymulatorów w Agrii Polska, przedstawił nową strategię firmy, opartą na trzech filarach i trzech produktach dopasowanych do konkretnych potrzeb rośliny:
1. Profilaktyka (przed stresem): Tu kluczowe jest wzmocnienie tkanek i gospodarki wodnej. Zapewnia to produkt AscoVigor+, który dzięki ekstraktowi z alg Ascophyllum nodosum aktywuje naturalne mechanizmy obronne i stabilizuje fotosyntezę przed nadejściem przymrozków czy suszy.
2. Regeneracja (po stresie): Gdy roślina musi uporać się ze skutkami zalania pola czy niskich temperatur, konieczna jest szybka odbudowa metabolizmu. W tym celu rekomendowany jest AminoVigor+, dostarczający gotowych aminokwasów L, co pozwala tkankom na błyskawiczny powrót do równowagi.
3. Budowanie plonu: W dalszej części sezonu wsparcie zapewnia TrioPGA. Połączenie kwasu pyroglutaminowego, aminokwasów i fitohormonów intensyfikuje fotosyntezę i poprawia wykorzystanie azotu. Dzięki temu rośliny efektywniej operują zasobami wody i CO₂, osiągając wydajność charakterystyczną dla gatunków o najsilniejszym potencjale wzrostu.
Ekspert zaznaczył, że w praktyce polowej często stosuje się synergię tych rozwiązań. - Podejrzewam, że doradcy również będą robić swoje mieszaniny w gospodarstwach z klientami. Mamy też doświadczenia, które pokazują, że połączenie AminoVigor+ z AscoVigor+ bardzo dobrze działa na rośliny - wtedy mamy tę synergię działania alg morskich aminokwasów, więc takie mieszaniny również będą się pojawiały, natomiast my pozycjonujemy to przed stresem, po stresie i również jako propagandę, żeby zabezpieczyć przed nadchodzącymi stresami abiotycznymi, a jeżeli już po prostu nas zaskoczą, nie zdążyliśmy wykonać zabiegu, no to wtedy rośliny regenerujemy już kolejnym produktem - tłumaczył Skrobiszewski.
Fundamentem jest obecność na polu
Uzupełniając te techniczne zalecenia, dyrektor Leszek Skrzypczyk podkreślił, że żadna technologia nie zastąpi bezpośredniej lustacji pola. Skuteczna biostymulacja wymaga bowiem ścisłej współpracy doradcy i rolnika na plantacji. - Najpierw musimy wyjść do rolnika, przeprowadzić dokładną lustrację pola i zrozumieć realną potrzebę. „Akademickie” doradztwo zza biurka rzadko sprawdza się w ziemi. My chcemy być partnerem, który najpierw diagnozuje problem, a dopiero potem wskazuje kierunek pomocy - podsumował dyrektor Agrii Polska.
* Stres abiotyczny to niekorzystny wpływ środowiska nieożywionego na rośliny. Wynika on z trudnych warunków, takich jak braki lub nadmiar wody, ekstremalne temperatury oraz zły skład chemiczny gleby
- Tagi:
- biostymulatory
- zima 2026
- oziminy





























