Powinny być kary zamiast dopłat? Kontrowersje wokół "podstawowego obowiązku" rolników
Styczniowe posiedzenie sejmowej komisji, które w głównej mierze miało na celu przyjęcie planu pracy komisji na pierwsze półrocze 2026 roku, szybko zamieniło się w debatę o fundamentalnych zasadach agrotechniki. Punktem zapalnym stała się informacja ministerstwa rolnictwa o stanie polskich gleb.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Stan gleb w Polsce. Mamy 5 milionów hektarów problemu?
Wiceminister rolnictwa Małgorzata Gromadzka przedstawiła dane, które nie pozostawiają złudzeń.
- Obecnie udział gleb bardzo kwaśnych i kwaśnych w Polsce wynosi aż 37 proc., lekko kwaśnych 33 proc., a obojętnych i zasadowych 30 proc. - wyliczała podczas posiedzenia wiceminister Gromadzka.
W praktyce oznacza to, że problem dotyczy ponad 5 milionów hektarów użytków rolnych.
Ministerstwo wskazuje przy tym na konieczność kontynuacji programów wsparcia - chodzi o wapnowanie - i szuka środków w resorcie klimatu, szczególnie dla regionów takich jak Podkarpacie czy Małopolska, gdzie sytuacja jest najtrudniejsza.
Dopłaty do wapnowania? Czy może kary za brak wapnowania?
Atmosfera nieco zgęstniała, gdy głos zabrał przedstawiciel izby rolniczej. Wsadził kij w mrowisko, pytając wprost o sensowność dotowania zaniedbań.
- Dlaczego wspagamy i chcemy wspomagać tych, którzy przez wiele lat zaniedbali glebę? Może ich powinniśmy karać? Lub motywować? - postulował obecny na spotkaniu przedstawiciel izby.
Te słowa spotkały się z natychmiastową ripostą posła Roberta Telusa z PiS, byłego ministra rolnictwa.
- (...) W rolnictwie było bardzo trudno przez wiele lat i trzeba wspierać, a nie karać - bronił obecnego modelu dopłat poseł opozycji.
Na sali pojawiła się też inna propozycja.
- Może nie karać, ale zrobić w ten sposób, że aby wykorzystać pieniądze z ekoschematów, trzeba mieć uregulowane pH gleby? Może zrobić trzyletni plan wdrożeniowy? Nie karać, tylko zachęcać. Jeżeli mamy uregulowane pH - korzystamy z ekoschematów - można było usłyszeć podczas komisji.
Głos w dyskusji zabrał też były wiceminister rolnictwa, Michał Kołodziejczak.
- Poziom dyskusji uważam za skandalicznie niski. Jak można być rolnikiem i nie utrzymywać gleby w dobrej kulturze? Nie siać wapna? To jest najtańszy zabieg - komentował Kołodziejczak.
Według niego, dopłacanie do wapnowania rolnikom, którzy doprowadzili ziemię do degradacji, jest niesprawiedliwe wobec tych, którzy o nią dbają.
- My tutaj rozmawiamy, żeby rolnikom takim jak ja, dopłacać do wapna za to, żeby utrzymywali ziemię w normalnej kulturze? - pytał retorycznie Kołodziejczak.
Jak bowiem podkreślał, wapnowanie to podstawowy zabieg.
Dla mnie to jest obrażanie polskich rolników. To jest dyskusja o tym, jak ukarać rolników, którzy utrzymują glebę w dobrej kulturze, a pomóc tym, którzy zaniedbali ją przez lata (...) Jeżeli ktoś nie ma odpowiedniego pH, to dodawanie pieniędzy na nawozy, na suszę, to jest wyrzucanie pieniędzy (...) Ta dyskusja to według mnie karanie rolników dbających o ziemię - mówił Kołodziejczak.
A my zapraszamy tymczasem do dyskusji. Czy państwo powinno dopłacać do wapnowania gleb?





























