18 krów doją tradycyjnie. Rolnicy z Chrzana potrafią stawiać czoła problemom [VIDEO]
Na początku stycznia termometr w Chrzanie wskazuje minus 10 stopni. Pola pokryte są warstwą śniegu, a z pysków bydła stojącego w okólniku wydostaje się para. Ewa i Piotr Kubaccy obchodzą tego dnia 32 rocznicę ślubu.
ZOBACZ WIDEO:
40-hektarowe gospodarstwo przejęli po rodzicach pani Ewy, czyli po aktualnie 84-letniej Leokadii Grześkowiak i jej nieżyjącym już mężu Zdzisławie. Pani Leokadia jest nestorką rodziny i nadal aktywnie pomaga w gospodarstwie, a szczególnie w kuchni.
Zwierzętami zajmuje się pan Piotr razem z żoną Ewą, a za uprawę pól odpowiada syn Szymon. Park maszynowy to oczko w głowie zarówno ojca, jak i syna. Żona pana Szymona a zarazem synowa państwa Kubackich – Joanna, opiekuje się 7-miesięczną córką Kornelią – najmłodszą i jednocześnie jedyną przedstawicielką czwartego pokolenia rodu Kubackich.
Rolnicy z miejscowości Chrzan. Uprawy i bydło mleczne
Na 42 hektarach klasy od III do VI uprawiana jest kukurydza, ziemniaki, buraki oraz pszenica, pszenżyto i żyto. Ponad 4 hektary zajmują użytki zielone. Gospodarze posiadają 18 krów mlecznych rasy H-F.
- Wszystkiego mamy 48 sztuk: 18 krów mlecznych i jałówki. Co się urodzi, przeznaczamy na reprodukcję stada i byczki na sprzedaż – mówi pani Ewa. Mleko odbierane jest przez Spółdzielnię Łowicz w cenie 2,03 zł za litr. Dwukrotny udój 18 krów odbywa się klasycznie, dojarką nieprzewodową bezpośrednio do kan i trwa ponad godzinę.
Czy to się opłaca?
- Powiem, że jest ciężko, bo cena mleka spada. Pamiętam, że gdy wchodziliśmy do Unii, litr mleka kosztował w Jarocinie 1,60 zł. a potem około złotówki. (…) Przyjechał taki naganiacz i uciekliśmy do Łowicza, gdzie za to samo mleko płacili nam 1,68 zł -mówi Ewa Kubacka
A syn dodaje: - Czyli za tę samą pracę 68 groszy więcej. Czy pan Szymon może sobie wyobrazić przejęcie w przyszłości gospodarstwa po rodzicach? Mówi, że takie są plany, a może będzie i tak, że dołączy do tego jeszcze 30 hektarów ze strony ojca żony.
Ewa Kubacka. Radna i sołtyska
Pani Ewa jest od 12 lat sołtyską. Jak sama mówi, została nią przez przypadek.
- Najpierw wybrano mnie w listopadzie na radną, a w lutym następnego roku rzucił ktoś na sali moją kandydaturę na sołtysa. Od tego czasu jestem i jednym i drugim, ale to jest bardzo ciężko pogodzić, bo jeżeli ja wyjeżdżam na sesję, to mąż zostaje na gospodarstwie sam, bo syn chodzi jeszcze też do pracy – przyznaje sołtyska i radna w jednej osobie.
Rolnicy z Chrzana. Kredyty i nadzieja
Co spędza im sen z oczu?
- Kredyty, które mamy – mówi pani Ewa
A mąż dodaje:
- Gospodarstwo się rozwijało i wzięliśmy kredyty na ziemię. Potem doszedł jeszcze kredyt na kombajn marki John Deree nowszej generacji, który wziął drugi syn - Paweł. Kredyt był na krótki termin spłacania i wysokie oprocentowanie, ale Paweł mógł sobie na to pozwolić, ponieważ pracował wtedy jako kierowca ciężarówki. Niestety kilka miesięcy po tym syn zmarł nagle.
Gdzie upatrują lepszego jutra?
- Chyba w tym młodym człowieku – mówi Ewa Kubacka wskazując na syna i dodaje: – I w tym maleństwie, co jest w domu. Może oni będą mieć lepiej i życzylibyśmy im tego, aby mieli lżej.
Szymon Kubacki przytakuje temu, ale dodaje warunek, którym jest: - Ustosunkowanie się całego kraju do importu zagranicznych towarów, wiadomo jakiej jakości i jeśli będzie się dbało o naszych rolników. (…) Jeżeli ludzie i przedsiębiorstwa takie jak np. rzeźnie, mleczarnie nadal będą myślały tylko o zarobku, a nie o jakości, to nie będzie lepiej.
Maszyny rolnicze w gospodarstwie państwa Kubackich
Na gospodarstwie jest 6 ciągników, z czego 5 starszej generacji. Ciągniki mają różnie załączane napędy.
- Najstarsza jest trzydziestka rocznik 64 – ma dołożonego tura. W drugiej trzydziestkce zmodernizowaliśmy podnośnik. Każdy ciągnik ma inaczej włączany napęd: czterdziestka mechaniczny, 1224 hydrauliczny a New Holland elektro-hydrauliczny – wyjaśnia pan Piotr.
Jego syn dodaje informacje o najnowszym spośród sześciu ciągników:
- Jest to New Holland Kanada, jak to wszyscy mówią seria g, model 8970, 240 koni, 2000 rok. Też staruszek, ale z opiniami twardego ciągnika. Zdarzały się wycieki na tylnym rozdzielaczu, ale to był jedyny jego problem od kiedy go mamy, a mamy go ponad dwa lata.
W gospodarstwie jest też Liaz. Ma stały napęd i nadaje się do wszystkiego np. do zabiegu szybkiego wywozu i przyorywania obornika.
- Mamy nowe normy europejskie i obornik musi być ciągu 12 godzin zmieszany z ziemią. Wtedy jeden ciągnik ciągnie rozrzutnik, Liaz ładuje, a trzeci duży ciągnie talerzówkę – wyjaśnia Piotr Kubacki z wyraźną sympatią do mechaniki.
Wiele lat temu podczas pracy sieczkarnią stracił palce u prawej dłoni. Od tego czasu apeluje do rolników o cierpliwość przy pracy i to każdą maszyną bez wyjątku. Panu Szymonowi marzy się młodszy ciągnik z lat 2010 – 2013. Mógłby to być Case lub John Deree, ale ma też słabość do japońskiego Kuboty.
Pani Leokadia i 200 świń
Pani Leokadia liczy 84 lata, wychowała 4 córki i ma duże doświadczenie w rolnictwie. Wspomina o uprawach, jakie mieli z mężem na gospodarstwie: zboża, ostropest i zakontraktowane buraki. Były też krowy, kury i świnie. Tych ostatnich hodowali niemało, bo 200 sztuk w ciągu roku. Lubiła i musiała jeździć Ursusem np. ze snopowiązałką czy bronami, ale po zasiewie zbóż zaprzęgała do maszyny konia, aby przykryć pozostawione na powierzchni ziarna. A co cieszy ją najbardziej teraz?
- Najbardziej cieszę się z prawnuczki Kornelki. Ona jest naszym największym skarbem – mówi nestorka z Chrzana.





























