Ministerstwo tnie przepisy. Będą ważne zmiany w sprawie oprysków precyzyjnych
Technologia pędzi do przodu, a nad polskimi polami coraz częściej słychać charakterystyczny bzyk wirników. Wykorzystywanie dronów w rolnictwie - choć wciąż nowe w naszym kraju - coraz bardziej się rozwija.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Będzie prościej o wylot dronem rolniczym do oprysków
Niestety - do tej pory wiele z zabiegów, głównie w kontekście ochrony roślin, było bardzo utrudnione - z powodu obowiązujących przepisów. Teraz, w końcu, powoli się to zmienia.
Resort rolnictwa przygotował własnie projekt rozporządzenia, które pozwoli nieco ułatwić stosowania środków ochrony roślin - własnie z powietrza, poprzez drony.
O co konkretnie chodzi?
Przypomnijmy: do tej pory artykuł 40 ustawy o środkach ochrony roślin oraz rozporządzenie z 2013 roku wrzucały drony do jednego wielkiego worka z napisem "sprzęt agrolotniczy". Efekt? Rolnik lub firma usługowa, chcąc wykonać punktowy oprysk dronem na polu, musieli przechodzić przez rygorystyczną procedurę ostrzegania, stworzoną z myślą o opryskach z samolotów wielkopowierzchniowych lasów.
To "dusiło" rozwój nowych technologii w Polsce - po co bowiem komuś drony, gdy biurokratyczna machina utrudnia z nich korzystać?
Teraz jednak, powoli się to zmienia. Jak pisaliśmy już wcześniej Prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego wydał niedawno bardzo ważną decyzję dla polskiego rolnictwa.
Od 2026 roku operatorzy ciężkich dronów rolniczych (o masie do 180 kg) będą mogli wykonywać opryski i siewy bez konieczności uzyskiwania każdorazowego zezwolenia na operację w kategorii "szczególnej":
Drony rolnicze. Zmiany w prawie przy opryskach
Teraz z kolei, pojawiło się rozporządzenie resortu rolnictwa, które zakłada, że podmioty wykonujące zabiegi dronami na gruntach rolnych zostaną zwolnione z obowiązku publicznego ostrzegania o zabiegu w trybie, jaki obowiązuje samoloty.
W praktyce oznacza to brak konieczności różnych zgłoszeń o planowanym zabiegu - i to na długo przed jego wykonaniem (chodzi np. o zgłoszenie na siedem dni przez startem w samorządzie, czy informacje na tablicach).
Resort zaznacza wprost w uzasadnieniu: drony pozwalają dziś na bardzo precyzyjne opryski punktowe, co drastycznie zmniejsza ilość zużytej chemii, wody, korzystnie wpływa na glebę (brak ścieżek technologicznych) itd.
Tymczasem grunty rolne to nie parki miejskie, stąd dostęp osób postronnych do łanu jest naturalnie ograniczony - i nie stanowi takiego zagrożenia jak wielkie zabiegi agrolotnicze. Mówiąc wprost: ryzyko, że ktoś przypadkowy znajdzie się pod dronem w trakcie oprysku, jest minimalne. Stąd przepisy deregulacyjne.
- Tagi:
- przepisy
- dron rolniczy
- dron





























