Wkrótce kolejny strajk rolników w Warszawie. „Beneficjentom wiąże się powróz na szyję”
Utrata płynności, narastające zaległości w spłacie zaciągniętych kredytów i finalnie bankructwo - taki ciąg zdarzeń, według Stowarzyszenia Rolników Towarowych Wspólna Rola, grozi rolnikom, którym przyznano wsparcie w ramach KPO na inwestycje budowlane. Powód? Zbyt mało czasu na realizację inwestycji. Stowarzyszenie nie daje za wygraną. Zapowiada protest rolników w Warszawie, który zaplanowany jest na 27 lutego.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Rolnicy proszą o czas do końca lipca 2026 r.
O krytycznej sytuacji, w której znaleźli się beneficjenci środków z Krajowego Planu Odbudowy pisaliśmy już wcześniej. W styczniu do wiceminister rolnictwa Małgorzaty Gromadzkiej trafiło pismo, w którym Adam Reimann - w imieniu Stowarzyszenia Rolników Towarowych Wspólna Rola - sygnalizował o problemach, jakie mogą spaść na uczestników programu wsparcia inwestycyjnego – jeśli rząd nie zdecyduje się na wydłużenie okresu ich realizacji.
Przypomnijmy, że, zgodnie z pierwotnymi założeniami, rolnicy mają czas do końca marca 2026 roku na realizację projektów w zakresach wsparcia Interwencji A1.4.1 KPO obejmujących inwestycje budowlane. Chodzi głównie o przedsięwzięcia na rzecz dywersyfikacji i skracania łańcucha dostaw produktów rolnych i spożywczych. W grę wchodzą m.in. nowoczesne magazyny płodów rolnych: zbóż czy okopowych - warte od kilku do nawet kilkunastu milionów złotych.
Prace nad wieloma z nich zostały już rozpoczęte. Ich ukończenie jest jednak pod znakiem zapytania. Inwestorzy wiedzą, że w wyznaczonym terminie nie wywiążą się ze zobowiązań. A to oznacza dla nich nie tylko utratę już zainwestowanych pieniędzy, ale także zwrot pobranych zaliczek - wydanych na pierwsze etapy realizacji inwestycji. Sytuacja w jakiej się zatem znaleźli - jest dramatyczna. Dlatego zaapelowali do ministerstwa rolnictwa o więcej czasu. Proponowany przez nich ostateczny termin to 31 lipca 2026 r.
Wystartowali o dotacje z KPO. Teraz grozi im utrata płynności
Co na to rząd? Wszystko wskazuje na to, że rolnicy otrzymają tylko jeden dodatkowy miesiąc na realizację inwestycji - wszelkie przedsięwzięcia miałyby zatem zostać ukończone i rozliczone do 30 kwietnia 2026 r.
Dotyczy to, zgodnie z najnowszymi projektami rozporządzeń, przedsięwzięć zgłaszanych w naborze przeprowadzonym w okresie 17.10-18.11.2022 roku oraz 01.06-30.06.2023 roku, w których mogły brać udział przedsiębiorstwa w zakresie przetwórstwa i wprowadzania do obrotu (działanie 1) oraz tworzenia centrów przechowalniczo-dystrybucyjnych (działanie 2).
Wspólna Rola przewiduje, że taki sam los spotka również rolników, którzy wnioskowali w zakresie przetwarzania lub wprowadzania do obrotu produktów rolnych w ramach KŁD (działanie 3 inwestycji A1.4.1 KPO z naborem przeprowadzonym w dniach od 03.01 do 05.02.2024 roku). Ich zdaniem „odpowiednie rozporządzenie zapewne ukaże się na dniach”.
Wydłużenie terminu o miesiąc to według Stowarzyszenia zdecydowanie za mało dodatkowego czasu. Używając dosadnych słów, jego członkowie przekonują, że „ w przypadku niektórych inwestorów może być równoznaczne z wiązaniem im powrozu na szyję”.
- Miało być wielkie wsparcie przetwórstwa i magazynowania produktów rolnych, a zamiast tego wiąże się beneficjentom powróz na szyję. Ci, którzy nie zdążą zrealizować inwestycji do tego terminu nie dość, że nie dostaną dotacji, to jeszcze będą musieli oddać wydane już dawno zaliczki, nawet jeśli będą mieli inwestycję zrealizowaną w 95%. Mówimy tu o inwestycjach na kilka czy nawet kilkanaście milionów złotych! To nie są kwoty, które jest w stanie wytrzasnąć z dnia na dzień nawet dobrze prosperująca firma. Konsekwencje to rozgrzebana i niezarabiająca na siebie inwestycja, natychmiastowa utrata płynności, narastające zaległości w spłacie zaciągniętych kredytów i finalnie bankructwo – komentuje Stowarzyszenie Wspólna Rola.
I dalej ostro krytykuje obecny resort rolnictwa.
- Pytanie: czemu tylko o miesiąc?! Odpowiedź jest prosta: dla Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi nie jest istotny los beneficjentów i realne wzmocnienie polskiego łańcucha dostaw. Ważny jest urzędnik - stwierdza.
Wspólna Rola: To może doprowadzić do tragedii rodzinnych
Wspólna Rola dalej wskazuje na kłopoty w Departamencie Oceny Projektów Inwestycyjnych ARiMR.
- Kłopoty Departamentu Oceny Projektów Inwestycyjnych w Agencji Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa są permanentne od samego początku wdrażania działania 1 oraz 2. Ilość wniosków oraz ich skala od razu przerosła znacznie możliwości obsługi posiadane przez ten departament. Wszyscy to wiedzieli i nikt z tym nic nie zrobił do teraz. Wnioski o dofinansowanie były weryfikowane prawie 3 lata! Z kolei wnioski o płatność są weryfikowane obecnie 9 miesięcy i dłużej – zauważa Stowarzyszenie.
Zdaniem organizacji rolniczej - resort rolnictwa zgodził się jedynie na dodatkowy miesiąc – z obawy, że to Agencja może nie zdążyć z weryfikacją wniosków do końca roku.
- Przedłużenie jest tak krótkie, bo ARiMR wskazuje, że w razie dłuższego przedłużenia nie zdąży zweryfikować wniosków do końca 2026 roku. Dalej nikt nie widzi potrzeby wzmocnienia obsługi DOPI. Rozwiązaniem idealnym jest uwalenie znacznej grupy beneficjentów i doprowadzenie do realnych tragedii życiowych i rodzinnych, żeby agencyjny urzędnik mógł w spokoju weryfikować sobie tych, którym uda się wybronić - wskazuje ostro Wspólna Rola.
Wśród pokrzywdzonych rolników, jak informuje Stowarzyszenie, będą ci, którzy podpisali umowy z Agencją w trzecim, a nawet czwartym kwartale 2025 r.
- Stało się to tak późno nie z ich winy, tylko z przyczyny, że ARiMR w licznych przypadkach weryfikowała złożone wnioski dwa, a nawet trzy lata. Pomimo krótkiego terminu na realizację, zdecydowali się oni jednak zaryzykować, wierząc w zdrowy rozsądek rządzących. Dla rządzących okazał się jednak ważniejszy work-life ballance urzędnika, a nie pętla dotacyjna zaciśnięta na szyi beneficjenta i rozwój polskiej gospodarki – nie przebierają w słowach członkowie Stowarzyszenia Wspólna Rola.

























