Rolnicy żądają ziemi w mniejszych kawałkach. KOWR: a kto weźmie rozpadające się budynki?
Czy KOWR powinien dzielić grunty i oferować mniejsze działki rolnikom indywidualnym? W przypadku gospodarzy posiadających 15 - 20 hektarów - jest to jedyna opcja pozyskania areału pod dzierżawę. Jest jednak druga strona medalu – czy przy takim rozdrobnieniu - ktokolwiek zdecyduje się na wydzierżawienie budynków gospodarczych, w które nikt nie inwestował przez ostatnie 30 lat?
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Jak wydzierżawiać grunty ze starymi budynkami?
Do burzliwej dyskusji dotyczącej gruntów wydzierżawianych przez KOWR doszło podczas jednego z Wielkopolskich Forów Rolniczych.
Rolnik uczestniczący w spotkaniu w ZSR Grzybno dopytywał dyrektora Oddziału Terenowego KOWR w Poznaniu - Daniela Kalembę, dlaczego w przetargach na dzierżawę gruntów rolnych - nie dzieli działek na mniejsze areały?
- W Gorzyczkach (powiat kościański - przyp. red.) KOWR chce wydzierżawić ponad 60 hektarów. Który z rolników 20-hektarowych weźmie 60 hektarów? Dlaczego to nie zostało podzielone? - dopytywał rolnik.
Wydawałoby się, że podział na mniejsze działki byłby bardziej sprawiedliwy. Okazuje się jednak, że sprawa jest bardziej złożona. W ogłoszeniu tym nie chodzi bowiem tylko o ziemię, ale także budynki takie jak gorzelnia, garaże, obora, owczarnia. Co więcej - według Wielkopolskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków – „na działce tej znajduje się fołwark, ujęty w wojewódzkiej ewidencji zabytków oraz w gminnej ewidencji zabytków wraz z budynkami stajni, obory, stodoły, magazynu paszowego czy kuźni”. Łącznie to majątek z zabudowaniami na powierzchni około 5 hektarów.
- Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa musi przede wszystkim zarządzać tym, co ma, w sposób taki, który daje możliwość funkcjonowania na tym terenie. Jeżeli mamy budynki w złym stanie, to one muszą być zabezpieczone przez dzierżawcę albo „położą się same” – wyjaśnił dyrektor Kalemba.
Budynki, o których mowa, zdaniem Kalemby, są niejako „niechcianym prezentem, którego nikt nie chce dostać”.
- To nie jest tak, że ktoś weźmie 63 hektary i 5 hektarów podwórza z budynkami i ma Eldorado. Powiem szczerze, że ten, kto przystępuje do takiego przetargu, bierze na siebie dużą odpowiedzialność, ponieważ go potem kontrolujemy. Jeśli czegoś nie wykona, to będzie musiał za to zapłacić. A z kolei, jeżeli mielibyśmy to podzielić, to kto weźmie to podwórze? Nikt - stwierdził dyrektor OT KOWR w Poznaniu.
Dalej przyznał, że taka odpowiedź z jego strony - rolników z gminy Czempiń zapewne nie usatysfakcjonuje.
- Nie mogę jednak mówić życzeniowo, czy nie mogę wysłuchać tutaj i za chwileczkę przyjechać do biura i powiedzieć: „słuchajcie, było 63 ha, dzielimy to na 10 działek po 6 ha, bo takie są po prostu potrzeby w terenie”. Średnia wielkość gospodarstwa w woj. wielkopolskim to 14,9 ha i naszym założeniem jest to, żeby konstruować pozycje przetargowe, oscylujące wokół tej powierzchni. A jeżeli są grunty zabudowane, zgodnie z minimalnymi założeniami, to jest trzykrotność średniej wojewódzkiej, a więc 50 hektarów. W związku z tym, nie ma przepisu i nie ma racjonalnego wytłumaczenia z punktu widzenia prawa, z punktu widzenia dyscypliny finansowej, żebym ja dokonywał takich rozbojów w biały dzień. I nie ma takiej sytuacji, że każdy, kto będzie chciał pozyskać grunty, to je pozyska. KOWR ma ograniczone możliwości – skomentował dyrektor Kalemba.
Rozpadające się budynki gospodarcze w majątkach KOWR
Szef poznańskiego KOWR-u przyznał, że wiele majątków, które były wydzierżawiane na podstawie umów 30-letnich - są w złym stanie.
- Niestety, to też mówię otwarcie, tam gdzie funkcjonowały te duże gospodarstwa, gdzie umowy były trzydziestoletnie, one po prostu dzierżawiły majątki po PGR-ach. I większość dzierżawców wtedy już stwierdziło: "mam gdzieś te budynki, może sobie przechowam słomę, ale interesują mnie tylko grunty". I te budynki przez 30 lat były doprowadzone do stanu obecnego – tłumaczył dyrektor Kalemba.
Wymagania konserwatora zabytków utrudniają remonty
Problemem dziś jest brak dokumentacji fotograficznej, na podstawie której KOWR mógłby żądać zadośćuczynienia od byłych dzierżawców.
- Te 30 lat temu nikt nie miał takiej możliwości, żeby wyciągnąć telefon, zrobić zdjęcie. Brakuje dokumentacji, dzięki której można byłoby ukarać ówczesnego dzierżawcę za złą gospodarność na danym terenie. Dzierżawca może powiedzieć: "masz dowody na to, by dziś egzekwować ode mnie to, co miało miejsce 30 lat temu"? Nie ma takiej możliwości. Taką dokumentacje fotograficzną przy użyciu dronów prowadzimy od 8-10 lat. I te 10 lat do tyłu jesteśmy w stanie wyciągnąć od każdego - co do centa, jeśli nie dba o majątek. Jeśli chodzi jednak o takie budynki, jak „Gorzyczki” – dzisiaj dzierżawca ma za zadanie - nie pogorszyć stanu, który jest obecnie. I to jest taka forma, która może zabezpieczyć te obiekty na dalsze lata – zaznaczył Daniel Kalemba.
Sytuację z takimi majątkami pogarsza fakt, że wiele z nich jest pod nadzorem konserwatora zabytków.
- A wymogi konserwatora są niekiedy takie, że nawet dla biznesmena, który ma nieograniczony budżet - są to założenia nierealne. Dlatego zagospodarowanie tych obiektów jest niezwykle trudne – spuentował dyrektor Kalemba.
- Tagi:
- dzierżawa ziemi
- KOWR

























