Dlaczego markety nie współpracują z polskimi rolnikami? Oto bolesny powód
Czy jest szansa na to, by w marketach było więcej produktów pochodzących od lokalnych dostawców? Jakie działania powinni podejmować rolnicy i mniejsi przetwórcy, by ich produkty pojawiały się na półkach sieci handlowych? To tylko niektóre z wielu kwestii, jakie poruszono podczas spotkania, które zorganizował wczoraj minister rolnictwa Stefan Krajewski. Do siedziby resortu rolnictwa zaprosił przedstawicieli sieci handlowych.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Dialog z sieciami handlowymi
Szef ministerstwa zapowiedział, że tego rodzaju spotkania będą odbywać się cyklicznie.
- Chcemy, aby dialog z sieciami handlowymi miał charakter stały, a nie incydentalny. Takie spotkania będą odbywać się regularnie, ponieważ tylko w ten sposób możemy realnie usprawniać współpracę z rolnikami i uwzględniać uwagi oraz doświadczenia sieci handlowych przy tworzeniu i wdrażaniu nowych rozwiązań – zapowiedział minister Krajewski.
Co i jak zmienić, by w marketach pierwszeństwo miały produkty polskie?
Wiele uwagi podczas rozmowy poświęcono kwestii współpracy pomiędzy rolnikami a sieciami handlowymi. Z perspektywy wielu producentów rolnych - możliwość pojawienia się ze swoim asortymentem na sklepowych półkach graniczy z cudem. Kłopoty ze sprzedażą rodzimego towaru unaoczniła trudna sytuacja z ubiegłego roku.
W wielu krajach warzywa obrodziły, doszło do zjawiska klęski urodzaju. By ratować swoje budżety - rolnicy zaczęli organizować samozbiory. Do Polski trafiały wówczas ogromne ilości niektórych warzyw z zagranicy, a rodzimy towar gnił na polach. To pokazuje, że sieciom handlowym często łatwiej jest towar (powtarzalny i w dużych partiach) ściągać z drugiego krańca Europy, niż nabyć od rolnika, który gospodaruje w pobliżu. Problem, jak wskazały na spotkaniu sieci handlowe, tkwi w kłopotach w organizowaniu się producentów w większe struktury sprzedażowe. Najbardziej efektywnym modelem współpracy z handlem jest współpraca z grupami producenckimi.
Widzi to także ministerstwo rolnictwa: "zrzeszanie producentów jest rozwiązaniem skutecznym i opłacalnym, zarówno dla rolników, jak i dla sieci handlowych".
Markety nie chcą podpisywać tysięcy umów z pojedynczymi rolnikami
Sieci handlowe przekonują też, że model oparty na współpracy z pojedynczymi dostawcami w bardzo rozdrobnionej strukturze (np. setkami indywidualnych rolników dostarczających niewielkie partie towaru) jest organizacyjnie nieefektywny.
"W związku z tym tworzenie i wzmacnianie grup producenckich powinno być promowane i systemowo wspierane jako narzędzie ułatwiające dostęp lokalnych produktów do sieci handlowych" - przekonuje resort rolnictwa.
Tego samego zdania jest Andrzej Przepióra z Wielkopolskiej Izby Rolniczej, który mówił nam już jakiś czas temu o potrzebie zrzeszania się - w kontekście zalewu polskiego rynku ziemniakami z Niemiec.
- Dlaczego tak się dzieje? Dlatego że tamtejsi rolnicy są przygotowani do sprzedaży na przykład do sieci. Aby dzisiaj sprzedać ziemniaki do sieci, trzeba mieć dużą partię tych samych ziemniaków, w odpowiedni sposób przechowaną i dostarczaną do sieci na godzinę i co do minuty do wyznaczonego centrum dystrybucyjnego. Tego pojedynczy rolnik nie zrobi. To może zrobić tylko grupa. I na tej zasadzie wjeżdżają do Polski warzywa z Zachodu. I to jest właśnie ta siła zachodnich rolników - wskazuje Andrzej Przepióra i komentuje, że rozwój polskiego rolnictwa poszedł bardzo mocno w kierunku inwestycji w gospodarstwach rolnych, a więc maszyn czy ciągniki. Natomiast zabrakło inwestycji rynkowych. - Nie ma magazynów, nie ma centrów logistycznych, które byłyby w rękach rolników. I to jest nasz kłopot - dodaje Przepióra.
Niemiecki rolnik potrafi, a polski - nie? O tym, jak tracimy na tym, że się nie zrzeszamy
Flagi na owocach i warzywach
Minister Krajewski spotkał się z przedstawicielami sieci handlowych w dniu wejścia w życie nowych zasad oznakowania owoców i warzyw sprzedawanych luzem. Od wczoraj, obok dotychczasowej informacji pisemnej o kraju pochodzenia, sprzedawcy są zobowiązani do umieszczania wizualnego symbolu flagi państwa pochodzenia produktu.
Informacja ta musi znajdować się w widocznym miejscu w pobliżu produktu, być czytelna i nie wprowadzać konsumenta w błąd. Do tej pory – zgodnie z przepisami unijnymi – przy sprzedaży owoców i warzyw bez opakowań wymagana była wyłącznie forma pisemna.
Co ciekawe, zdaniem sektora handlu większy efekt dla promocji krajowej produkcji przynosi wyraźne oznaczanie produktów polskich niż dodatkowe oflagowanie produktów zagranicznych.



























