Będą zmiany w płatnościach bezpośrednich. Bruksela wprowadzi limity dopłat dla rolników
Przypomnijmy: dyskusje nad nowym unijnym budżetem na lata 2028-2034 wzbudzają ogromne emocje i dyskusje - zwłaszcza w kontekście przyszłości finansowania rolnictwa.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
O wszystkim piszemy na naszych łamach na bieżąco. Kontrowersji wokół planowanych zmian jest bowiem ogrom:
Tymczasem pod koniec stycznia w europarlamencie odbyła się kolejna dyskusja o nowej WPR.
Sporo miejsca zajął podczas niej temat tzw. przyszłego cappingu - czyli ustalenia górnego limitu dopłat dla rolników oraz degresywności, czyli stopniowego zmniejszania stawek wraz ze wzrostem wielkości gospodarstwa. Takie bowiem plany przedstawiła wprost Komisja Europejska - jeśli chodzi o nowe zasady WPR.
Nowa WPR 2028-2034. 100 tysięcy euro i ani centa więcej z hektara?
Przedstawicielka Komisji Europejskiej, dyrektor Elisabeth Werner, nie owijała podczas posiedzenia komisji rolnictwa w bawełnę. Prezentując zręby nowych regulacji, jasno wskazała, że jednym z filarów przyszłej WPR - ma być "sprawiedliwsza" dystrybucja środków.
- Proponujemy degresywne płatności obszarowe dla kwot powyżej pewnego poziomu. Proponujemy również obowiązkową maksymalną kwotę opartą na płatnościach obszarowych w wysokości 100 tys. euro - oświadczyła podczas komisji rolnictwa w europarlamencie Werner.
Skąd wspomniane zmiany? Według Komisji, duże gospodarstwa rolne osiągają i tak spore korzyści, w związku z prowadzoną dużą skalą produkcji - czyniąc je tym samym bardziej rentownymi niż mniejsze gospodarstwa rodzinne. Dlatego też wsparcie dochodu ma być w przyszłości kierowane tam, gdzie jest najbardziej potrzebne.
- Opieramy się na rentowności ekonomicznej gospodarstw. Mamy system rynkowy, a duże gospodarstwa są bardziej dochodowe niż mniejsze – argumentowała Werner, dodając, że celem jest zapewnienie "równych szans w całej Europie".
Co kluczowe, limit ma dotyczyć płatności obszarowych, a nie całkowitego wsparcia, jakie może otrzymać dane gospodarstwo (np. z tytułu ekoschematów).
Capping i degresywność dopłat w ramach nowej WPR na lata 2028-2034. Nie brakuje kontrowersji
Wspomniana propozycja Komisji Europejskiej wywołała mieszane uczucia wśród europosłów.
Herbert Dorfmann, wypowiadający się w imieniu Europejskiej Partii Ludowej, przyznał, że kierunek może być słuszny, ale sprawa wymaga szerszej dyskusji i doprecyzowania różnych wytycznych.
- Osobiście uważam, że capping od pewnej sumy ma sens i jest konieczny. Jednak w nadchodzących miesiącach czeka nas w tej kwestii z pewnością szczegółowa debata - komentował Dorfmann.
W podobnym tonie wypowiedział się europoseł Carlo Fidanza, który choć zgodził się z ideą - to jednocześnie przestrzegał przed wylaniem dziecka z kąpielą.
- Musimy znaleźć złoty środek, aby uniknąć nadmiernego karania tych, którzy w znacznym stopniu przyczyniają się do konkurencyjności naszego sektora rolno-spożywczego. A często są to właśnie większe gospodarstwa - podkreślił podczas komisji rolnictwa w europarlamencie Fidanza.
Capping i degresywność dopłat. Będzie fikcyjne dzielenie majątków i gospodarstw?
Największy opór propozycja Komisji napotkała wśród deputowanych z krajów, gdzie historycznie i strukturalnie dominują duże gospodarstwa rolne.
Czeski europoseł Ivan David wskazał na paradoks systemu.
- Rolnicy chcą zarabiać. To naturalne, więc zawsze się dostosują. W Czechach mamy największą średnią powierzchnię gospodarstwa i jesteśmy jedynym krajem, gdzie ta średnia maleje. Dlaczego? To proste - posiadanie dużej powierzchni jest niekorzystne. Pierwotne spółdzielnie rolnicze zostały przekształcone w spółdzielnie właścicieli, więc ci, którzy gospodarują wspólnie i efektywnie, są karani za to, że są efektywni, więc formalnie dzielą swoje gospodarstwa - komentował podczas komisji.
Europoseł wprost zarzucił Komisji promowanie nieefektywności i hipokryzję. Jego zdaniem, limity doprowadzą zresztą do patologii - a konkretniej do fikcyjnego dzielenia majątków.
- Właściciele formalnie podzielą swoje przedsiębiorstwa. Gospodarstwo zostanie przepisane na córkę, wnuczkę czy wnuka, nawet jeśli ten wnuk w rzeczywistości zajmuje się czymś zupełnie innym. Będzie to trwało tak długo, jak długo będzie to opłacalne - prorokował europoseł.
Jak zaznaczał gorzko - taki system może de facto prowadzić do karana dużych rolników za swoją skuteczność.
Głos ten wsparła Katarína Roth Neveďalová ze Słowacji, twierdząc, że dla Europy Wschodniej limit 100 tys. euro to "wielki problem".
- Dla nas jest to coś naprawdę problematycznego w przypadku dużych farm - mówiła posłanka, dopytując, czy istnieje szansa na odwrócenie tego trendu lub wprowadzenie innych środków pomocowych dla dużych podmiotów.
Węgierski europoseł Csaba Dömötör poszedł o krok dalej, nazywając działania Komisji "zamachem na europejskie rolnictwo".
- Chcą odebrać płatności obszarowe największym i najstarszym rolnikom. To jest całkowicie nie do przyjęcia - grzmiał podczas posiedzenia, nawiązując jednoczesnie do planów odnośnie "ucięcia" dopłat dla rolników-emerytów.
Europosłów niepokoją także plany degresywności, czyli stopniowego zmniejszania wsparcia po przekroczeniu określonych progów, np. redukcji o 50 proc. dla kwot między 50 a 75 tys. euro.
Nowa WPR na lata 2028-2034. Do kogo trafią dopłaty "ucięte" największym?
W ferworze dyskusji wyłoniło się kluczowe pytanie, w kontekście lokowania środków "zaoszczędzonych" dzięki cięciom dla największych.
- Co się stanie z pieniędzmi, które zostaną po zastosowaniu cappingu? – dopytywał wprost m.in. europoseł Daniel Buda.
Podczas komisji europosłowie wyrażali bowiem obawy, że fundusze zabrane "dużym" rolnikom "rozpłyną się" w budżetach krajowych na cele niezwiązane bezpośrednio z produkcją rolną.
Odpowiadając na te wątpliwości, dyrektor Werner starała się uspokoić nastroje. Zapewniła, że mechanizm jest skonstruowany tak, by środki nie wypływały poza sektor.
- Pieniądze, które nie zostaną wydane na środki obszarowe (w wyniku cappingu, dop. red.), pozostają dostępne w ramach puli przeznaczonej na rolnictwo i pozostają w danym państwie członkowskim. Nie trafiają do ogólnego worka, nie są transferowane między państwami - wyjaśniła Werner.
Przedstawicielka Komisji doprecyzowała, że to państwo członkowskie będzie decydować o redystrybucji tych środków, ale muszą one trafić do rolników - tyle że według innych kryteriów niż hektary.
Czy nowe prawo ostatecznie wejdzie w życie? Jak zauważył Herbert Dorfmann, europarlament czeka "wyczerpująca debata w nadchodzących miesiącach".






























