Robot udojowy w ogniu! To co zrobili sąsiedzi i firma było niesamowite
Gdyby nie technologia i błyskawiczna reakcja rolnika, to mogłaby spłonąć obora, w której znajduje się 250 sztuk bydła, w tym ponad 50 krów.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Alarm w oborze. Gaśnice w dłoniach
W jednym z gospodarstw w powiecie krotoszyńskim w ogniu stanął robot udojowy.
- Robot ma swoją kartę. Zadzwonił, że jest jakiś alarm, jak ojciec poszedł, to się okazało, że się robot palił się. Wpadliśmy z gaśnicami i szybko go ugasiliśmy. Ogień delikatnie wyszedł poza miejsce, gdzie stoi sam robot. Zaczął nam zaczął „uciekać” - relacjonuje rolnik. W międzyczasie zaalarmowano straż pożarną.
Sąsiedzi rodzina w akcji. Błyskawiczne sprzątanie po pożarze
Na szczęście płomienie nie wydostały się do przestrzeni, gdzie znajdują się zwierzęta.
- Rozprzestrzenił się trochę na dach. Stopiły się świetliki. W chłodni okopcony został sufit - opowiada Arkadiusz Szczotka.
Po opanowaniu płomieni rozpoczęło się sprzątanie pomieszczenia, w którym pojawił się pożar. Na pomoc rolnikowi ruszyli sąsiedzi, znajomi, brat. Porządkowali pomieszczenie i demontowali spalonego robota. Zaraz po opanowaniu płomieni rolnik poinformował o zdarzeniu Lely Center Krobia.
Nowy robot w 4,5 godziny!
Mimo weekendu w firmie nastąpiło pospolite ruszenie. Jej właścicielka szybko zorganizowała ekipę specjalistów, aby ta udała się do rolnika i zamontowała nowe urządzanie, bo w gospodarstwie na wydojenie czekało ponad 50 krów.
- Nawet się nad tym nie zastanawiamy. Wiemy jako firma z 15-letnim doświadczeniem, że krowy muszą być dojone 24 na dobę. Ładowaliśmy robota na bagażówkę i wieźliśmy go rolnika. Szef serwisu, który nadzorował akcję, zorganizował ekipę monterów oraz techników serwisu i udawali się do klienta - opowiada Sylwia Maćkowiak, właścicielka Lely Center Krobia.
Jednocześnie chwali swoich pracowników. Podkreśla, że zawsze stoją na wysokości zadania.
- Zjednoczyli się i bardzo się zaangażowali. Nasi technicy szanują wszystkich rolników, to jest naszym głównym celem, żeby rolnik był doceniony i zaopiekowany. W takiej kryzysowej sytuacji, to samo przez się mówi, że trzeba jeszcze bardziej zadbać – podkreśla Sylwia Maćkowiak.
Firma robot udojowy zamontowała w 4 i pół godziny.
- To jest nasz sukces, jak na taką niespodziewaną akcję, bo co innego jak planuje się wymianę robota, to się do tego przygotowujemy. Natomiast w tym przypadku było wszystko z marszu - zaznacza pani Sylwia. W jej ocenie tak powinna się zachować każda firma. Doskonale rozumie rolników w kryzysowych sytuacjach. - Wywodzimy się z rolnictwa. Najpierw byliśmy rolnikami, a dopiero później przedsiębiorcami. Dlatego dobrze rozumiemy pracę rolników - mówi Sylwia Maćkowiak.
Jednocześnie podkreśla, że akacja przebiegła tak sprawie dzięki dobrej współpracy z rolnikiem.
- Szybko nam zgłosił zdarzenie i bardzo pomagał - podkreśla.
Rolnik dziękuje firmie, sąsiadom i znajomym
Arkadiusz Szczotka nie potrafi znaleźć słów, aby podziękować tym wszystkim, którzy mu pomogli i okazali mu wsparcie.
- Firma Lely, jak najbardziej stanęła na wysokości zadania, za co jestem jej bardzo wdzięczny, podobnie jak sąsiadom, rodzinie, znajomym, którzy mi pomogli w tej trudnej sytuacji - podkreśla kolejny raz rolnik z powiatu krotoszyńskiego.
- Tagi:
- robot udojowy
- pożar


























