Mieli dość czekania na rząd. Zdesperowani rolnicy zaskoczyli odważnym projektem
W dyskusjach o zmianach klimatycznych coraz mocniej przebija się kwestia postępującego spadku poziomu wód gruntowych. Z tym problemem borykają się m.in. węgierscy rolnicy.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Ziemia na południu Węgier pustynnieje. Co z uprawami?
The Associated Press bada temat drastycznego osuszania się regionu Homokhátság. Obszar tak zwanej Wielkiej Niziny Węgierskiej z roku na rok zaczyna zmieniać swój krajobraz. Rejon uważany niegdyś za ośrodek rolnictwa, przybiera stopniowo charakter terenu półpustynnego.
Czytaj też: Koniec z walką o pozwolenia. Zmiany w prawie budowlanym ważne dla rolników
Eksperci klimatu zauważyli, że na tym terenie spada ilość opadów. Niebezpiecznie obniża się także poziom wód gruntowych. W miarę postępu tego procesu mocno ucierpiały lokalne uprawy.
Zmiany wpłynęły już negatywnie na poziom krajowego produktu brutto Węgier. Jak podaje apnews.com, premier Węgier Viktor Orbán powołał w 2025 r. specjalną grupę zadaniową ds. suszy. Eksperci podkreślają z kolei kluczową rolę gospodarowania retencją wody. Węgierski meteorolog Tamiás Tóth nazywa retencję “kluczową kwestią w nadchodzących latach i dla przyszłych pokoleń, ponieważ zmiany klimatu zdają się nie ustępować”.
“Strażnicy wody” wzięli sprawy w swoje ręce
Mieszkańcy zagrożonego rejonu podjęli ryzyko testując nietypowe rozwiązanie. Grupa ponad 30 rolników i wolontariuszy pod przewodnictwem Oszkára Nagyapáti postanowiła wykorzystać lokalne uzdrowisko i wody termalne.
Zastanawiałem się, co można zrobić, jak przywrócić wodę lub w jakiś sposób stworzyć wodę w krajobrazie. Nadszedł moment, kiedy poczułem, że to już wystarczy. Musimy położyć kres. I wtedy rozpoczęliśmy nasz projekt zalewania niektórych obszarów, aby utrzymać wodę na równinie – wyjaśnia Nagyapáti na łamach The Associated Press.
Za zgodą lokalnych władz z pobliskiego uzdrowiska przekierowano na pola wodę termalną. Schłodzoną i oczyszczoną wodą zalano na początek 2,5 ha nisko położonego pola. Pomysłodawcy projektu postanowili naśladować naturalny cykl powodzi. Woda gromadziła się na polach stopniowo, po tym jak zablokowano śluzy wzdłuż kanału gromadzącego nadmiar wody z uzdrowiska.
Czytaj też: Prywatnie kosztuje kilkaset zł. Darmowa usługa dostępna również dla rolników
Sztuczne zalewanie pól ma docelowo podnieść poziom wód gruntowych. Powinno też poprawić lokalny mikroklimat poprzez parowanie powierzchniowe.
Pierwsze efekty okazały się obiecujące. Każdy, lokalny nadmiar wody poprawia bilans wodny gleby. W okolicy powstały też płytkie bagna. Pojawiło się więcej roślinności i dzikich zwierząt. Pomysłodawcy akcji ocenili, że ich “zabieg” wpłynął już pozytywnie na obszar o promieniu ok. 4 km. Planowane jest rozszerzenie projektu o kolejne obszary.
Czytaj też: Paprotka marnieje w sezonie grzewczym? Jeden tani produkt z apteki zdziała cuda





























