Hodowcy świń biorą się za branżę. "Chcemy opłacić lobbystę" [VIDEO]
O tym, co robić, by nie być śmietnikiem Europy, jeżeli chodzi o branżę rolno-spożywczą, na targach Ferma rozmawiamy z Bogusławem Prałatem, prezesem Polskiego Związku Niezależnych Producentów Świń.
Chcąc rozładować rynki w Europie - mięso wysyłają do Polski
We wstępie nieprzypadkowo użyłam tego sformułowania, cytowałam pana. Jest to dość mocne hasło, które padło na konferencji o tym, co należy robić, jakie są wyzwania zagrożenia związane z trzodą chlewną.
Mocne słowa, ale prawdziwe. Na ten moment, jeżeli spojrzymy, to Polska jest jedynym takim krajem w Europie, że jeżeli trzeba rozładować jakieś rynki, to czasami świnie, ale zazwyczaj - mięso - jest przysyłane do nas. Dlatego to jest szczera prawda.
Co należy robić, by tego uniknąć?
Pomysłów jest dużo, tylko nie wszystkie są możliwe do zrealizowania. Przede wszystkim powinniśmy poprawić oznakowanie naszego mięsa. Na dziś wszyscy wiemy, jak to wygląda. Prawie wszystkie produkty mają polską flagę na etykiecie, gdzie nie powinno tak być. Dzisiaj są przypadki, że do zakładu przywożona jest półtusza, ona jest rozebrana, pokrojona i sprzedawana jako polska. Nie powinno to tak wyglądać.
Ale są przecież inspekcje, które to kontrolują prawda?
Inspekcje są. Głównie sieci są kontrolowane. Jednak zbyt rzadko te kontrole mają miejsce, a oprócz tego my mamy nieszczelność w prawie. Często prawo pozwala na niektóre praktyki.
Czy podnosicie ten temat w rozmowach z ministerstwem?
Rozmawialiśmy na ten temat. Nasz związek uczestniczy w próbie napisania strategii dla trzody chlewnej, więc na pewno tam to będzie ujęte. I liczę się z tym, że jeżeli skończymy pisać tę strategię, a prace trwają już zaawansowane, to będzie to wszystko uwiecznione w tym dokumencie.
Istotne jest to, żeby informować oczywiście konsumentów skąd pochodzi dany produkt. Natomiast badania dowodzą, że klienci sugerują się przede wszystkim ceną.
Tak, wiemy jak to wygląda, niestety ta cena jest bardzo ważna. Lecz nie mówimy o 100% rynku. Musimy powiedzieć sobie szczerze, że nie na wszystkim musimy mieć takie same marże. Potrzebujemy różnych produktów – te tańsze i te premium, patrząc na to, że gros ludzi chce po prostu tańsze. Wierzę jednak, że jest grupa ludzi, którzy, jeśli mieliby wybór, wybraliby polskie produkty.
Nawet jeżeli mieliby troszeczkę więcej zapłacić?
Myślę, że jeżeli wiedzieliby, że jakość jest lepsza, to byliby skłonni więcej zapłacić.
A skąd mają mieć pewność że ta jakość jest lepsza?
Na pewno sam produkt powinien się jakby bronić. To jest ważne, ale dzisiaj często, przez to, że mięso w Polsce w większości jest sprzedawane przez supermarkety, nie mamy takiej możliwości, żeby często do tego klienta trafić z jakimś produktem premium czy certyfikowanym. Jeżeli są już w niektórych sklepach takie produkty, widzimy, że one się sprzedają. Na konferencji jako przykład podano mięso drobiowe, ale widzimy, że z mięsem wieprzowym też gdzieś tam się pojawiają certyfikaty. Widzimy że to ma sens. Moim zdaniem to jest przyszłość polskiej hodowli, nawet można powiedzieć europejskiej. My mamy naprawdę bardzo dobry produkt, bo w całej Europie to w Polsce najlepiej żywimy świnie - zbożem. Jeśli ten produkt jeszcze oznaczymy certyfikatem, to konsument go wybierze.
Prałat: na marketingu się hodowcy świń się nie znają
Jest to dobry produkt, ale nie do końca polscy hodowcy ten aspekt wykorzystują, bo na przykład nie zrzeszają się, żeby właśnie w odpowiedni sposób lobbować.
Niestety, jeżeli chodzi o marketing wieprzowiny, jako hodowcy to naprawdę źle to robimy. Próbujemy to zmienić jako związek. Ale jest to bardzo trudne. Mamy przeszłość jakąś tam mentalną, związaną ze związkami, ze stowarzyszeniami niekoniecznie dobrą i rolnicy niekoniecznie chętnie chcą przystępować do jakichś zrzeszeń czy związków. A prawda jest taka, że większość rolników na zachodzie jest zrzeszonych w związkach branżowych. Uważam, że im więcej będzie nas - hodowców trzody chlewnej zrzeszonych, tym będziemy mieli większe przełożenie i też będziemy mieli większe środki na to. Na dziś nasz związek utrzymuje się ze składek, które zbieramy od członków i to są naprawdę symboliczne kwoty. Próbujemy trochę zaistnieć na Internecie, w mediach społecznościowych. Teraz złożyliśmy do Funduszu Promocji Mięsa wniosek. Mam nadzieję, że będzie pozytywnie rozpatrzony. Chcemy ruszyć z małą kampanią reklamową i wierzę, że to będzie początek pozytywnej reklamy, pozytywnych zmian. Osobiście uważam, że na ten moment reklama mięsa wieprzowego jest bardzo kiepska.
To proszę teraz zachęcić hodowców, którzy nie są zrzeszeni w żadnych związkach. Powiedzieć, czym charakteryzują się dzisiejsze związki, którymi nie cechowały się te w przeszłości. W czym wasz związek jest skuteczny?
Dużo rzeczy nam się udało naprawić. Udało też się namówić ministerstwo na jakieś dofinansowania, na pomoce dla rolników. Cały czas jesteśmy też stroną, która często ma możliwość opiniowania różnych ustaw. Przede wszystkim staramy się być w kontakcie z ministerstwem. Jeżeli są jakieś problemy, czy to związane z jakimiś programami: przyszłościowymi, czy zaległymi, pomagamy naszym członkom w problemach, bo często takie rzeczy się zdarzają. Udało nam się przekonać do tego, by wprowadzono dopłatę do tucznika niepochodzącego od loch dobrostanowych. Udało nam się to uzyskać i dzisiaj bardzo dużo rolników korzysta z tego dofinansowania w ramach ekoschematu. To są duże pieniądze.
Statystyki pokazują, że rośnie liczba producentów zwierząt, którzy wchodzą w ekoschematy.
W sytuacji, gdy jest trudno na rynku, rolnicy liczą na takie pieniądze. Przynależność do naszego związku to też kontakt między hodowcami. Jest możliwość wymiany doświadczeń, dyskusji, dostęp do aktualnych cen. Jesteśmy chyba najbardziej zorientowaną grupą rolników w kraju z cenami trzody chlewnej.
Ale nie działacie państwo w ramach grupy producenckiej?
Nie, to nie jest nasze zadanie.
Producenci świń chcą inwestować w lobbing
Rozwiązałoby to niektóre kwestie...
Teoretycznie tak, tylko też chcę zaznaczyć, jaki mamy plan na nasz związek, który jest młodą organizacją. Dzisiaj mamy prawie 200 producentów trzody chlewnej z całej Polski. To są średnie i duże gospodarstwa w cyklu zamkniętym i w cyklu otwartym. To są bardzo przyszłościowi hodowcy, którzy wierzą w to, że będą produkować tą trzodę. Naszym celem nie jest sprzedawać poprzez związek. Naszym marzeniem jest, jeśli udałoby się uzyskać wsparcie państwa, wspólnie wykupić jakiś zakład produkcyjny, ale to są plany. W tej chwili najważniejsze dla nas jest, by sfinansować osoby, które będą lobbystami w wieprzowinie. Nie mamy w tej chwili w branży takich osób, które pilnowałyby interesów hodowców trzody chlewnej w rozmowach z politykami czy biznesem. My jako hodowcy nie mamy na to czasu, nawet tego nie potrafimy. Marzy mi się, bym mógł zająć się w pełni moją hodowlą i rodziną, a za drobną składka ktoś będzie pilnował moich interesów.
Bardzo ważne jest też wydatkowanie środków w ramach Funduszu Promocji Mięsa Wieprzowego, który w pana mniemaniu jest nieszczęsny i beznadziejnie wydatkowany, jak usłyszeliśmy na konferencji. Dlaczego?
Moja opinia i wielu hodowców z mojego związku jest taka, że niestety ten program nie jest tak wydatkowany, jakby chcieli hodowcy. Może z perspektywy innych grup, zakładów czy jakichś innych organizacji - tak.
Dlatego?
My powinniśmy uderzać do konsumentów przede wszystkim, do młodych osób i przedstawiać im - po pierwsze to, że mięso nie jest niezdrowe. Są takie badania, wiemy o tym dobrze. To też było poruszane na forum, że wieprzowina nie jest taka zła, jak się ją pokazuje.
Ale ważne jest też szukanie nowych rynków zbytu. W ramach funduszy promocji organizowane są chociażby misje handlowe, które mają w tym pomóc.
Nie mówię, że wszystko jest złe, ale jest wiele rzeczy, które są do poprawy. A na ten moment te środki są bardzo trudne. My teraz złożyliśmy pierwszy raz taki projekt. Nie wiem dlaczego to jest tak skomplikowane? Chyba po to, żeby było trochę niedostępne.
Czy powstaniue krajowa giełda towarowa?
Polska giełda towarowa. Jest szansa, by takie struktury powstały i czy potrzebujemy ich?
Myślę, że zasługujemy na taką giełdę, bo jesteśmy dużym producentem a nie posiadamy jej.
Pamiętajmy jednak, że miała być giełda zbożowa i pomysł spełzł na niczym…
Powiem szczerze, że się obawiam, iż jeżeli nie będzie dobrze to zrobione od podstaw, to tak samo może być z każdą inną giełdą. Mieliśmy, jako związek, w tej sprawie podejścia do tych największych zakładów. One nie są negatywnie do tego nastawione. Myślę, że nawet pozytywnie. Tylko każdy się boi zacząć i na pewno nadzór nad taką giełdą, musiałby mieć UOKIK, bo nikt nie może być w swojej organizacji posądzany o jakieś machlojki. Pomysł dobry, potrzeba tylko chęci i odpowiedniej koncepcji. Jeżeli ktoś miałby na to pomysł, to chętnie my jako związek będziemy w tym uczestniczyć.
Rolnicy chca wiedzieć, ile świń w tygodniu się rodzi, jest importowanych, a ile ubija
Czy my tak naprawdę nie wiemy, czym dysponujemy, jeżeli chodzi o pogłowie świń w Polsce, na przykład macior - o czym pan wspominał na konferencji?
Wiarygodna jest ilość sztuk trzody chlewnej w Polsce. A nie wiem, na jakiej podstawie możemy wnioskować, ile jest prosiąt, tuczników czy macior. Bo nie prowadzimy żadnych takich statystyk. Dobrze by było wiedzieć chociażby ile mamy macior. Bardzo ciekawy pomysł miał profesor Szwarz, który powiedział, że powinniśmy mieć ciągłe dane na ten temat. Ja bym chciał mieć możliwość wejścia na platformę IRZ czy inną i mieć informacje, ile w danym tygodniu urodziło się zwierząt, wjechało warchlaków do kraju, czy ubito tuczników. Te dane powinny być ciągłe.
A dlaczego te informacje są potrzebne rolnikowi?
Dzięki temu byśmy wiedzieli, na czym stoimy. Cała branża mogłaby chociaż planować, bo mniej więcej wiemy, jakie mamy zapotrzebowanie w danych okresach, a nie wiemy, czy w danym momencie przykładowo wjechało dużo więcej prosiaka z Danii. No i później przychodzi do sprzedaży i nam zakłady tłumaczą, że wtedy przyjechało tyle „Duńczyka”, że my mamy bardzo dużo świń. Wiedzielibyśmy, co dzieje się na rynku.
Sporo jeszcze działań przed państwem zarówno ze strategią, jak i z kontaktami z ministerstwem, jeżeli chodzi o legislację, ale jest dobra wola, jest aktywność z państwa strony. Dziękuję bardzo za rozmowę.
Dziękuję bardzo.
- Tagi:
- trzoda chlewna
- świnie



























