Ceny mleka i świń - ekonomista o tym, kiedy sytuacja się poprawi [VIDEO]
Hiszpania musiała ulokować swoją wieprzowinę na rynku unijnym - to wpłynęło na ogólną sytuację na rynku wieprzowiny w Europie. Z kolei spadki cen mleka są spowodowane w dużej mierze nieoczekiwaną nadprodukcją tego surowca m.in. w Niemczech czy Francji. Z takimi wnioskami dzieli się z nami Jakub Olipra, ekspert w Credit Agricole.
Na rynek świń wpływa kilka czynników
Dołki i górki cenowe dla rolników to swego rodzaju codzienność. Nie jest jednak dla nich normą długo utrzymująca się tendencja spadkowa, a tak jest właśnie na rynku świń. Jak długo jeszcze te niskie ceny się utrzymają?
Myślę, że dołek cenowy utrzyma się do pierwszego kwartału tego roku. To wynika oczywiście z czynników sezonowych. Zawsze historycznie cena była niska o tej porze roku. Natomiast też pamiętajmy o tym, co się wydarzyło na unijnym rynku trzody chlewnej, czyli pojawienie się afrykańskiego pomoru świń w Hiszpanii. Hiszpania jest kluczowym producentem - eksporterem, w warunkach pozamykanych kluczowych rynków eksportowych, Hiszpanie muszą tą wieprzowinę ulokować na rynku unijnym. I to oczywiście w naturalny sposób oddziałuje w kierunku spadku cen.
Dlatego że rynki trzecie zamknęły się na Hiszpanię, bo nie uznają tam regionalizacji? I mowa tutaj o Chinach?
Pamiętajmy o tym, że to nie jest jedynie kwestia pojedynczych rynków. To jest problem ponownego otwarcia tych rynków czy misji handlowych, które pozwolą na przywrócenie handlu pomiędzy tymi krajami. Natomiast to jest na tyle duży gracz, że wszelkie problemy Hiszpanii w eksporcie na rynku trzecim działają w kierunku spadku cen na rynku europejskim.
To znaczy, że pojawiła się spora nadpodaż na rynku wewnątrzwspólnotowym?
Tak, na problemy Hiszpanii trzeba nałożyć na kłopoty związane z ogólnie trudną sytuację na rynku trzody chlewnej, która już była, zanim ASF pojawił się w Hiszpanii. Mieliśmy nadpodaż na rynku, wynikającą z relatywnie słabego pobytu przy jednak dużym pogłowiu, dużych wybojach, to automatycznie mamy obecnie niskie ceny.
Kiedy sytuacja się poprawi?
Dołek będziemy mieć w pierwszym kwartale tego roku i kolejne kwartały powinny być lepsze. Natomiast ta sytuacja będzie się poprawiać stopniowo, czyli to nie jest tak, że nagle przyjdzie bardzo silny wzrost cen. Wszystko zależeć będzie od tempa dostosowania podaży, czyli po prostu ograniczenia produkcji wieprzowiny w Unii Europejskiej. Musimy zwrócić uwagę na to, że ten rynek wieprzowiny się robi coraz trudniejszy, po prostu kraje, które są z natury znaczącymi importerami, one same zwiększają swoją produkcję. Chiny to jest spektakularny przykład, kiedy z głównego importera wieprzowiny, ze względu na ASF potrafili zreformować swój sektor trzody chlewnej, bardzo go sprofesjonalizować, zwiększyć wydajność produkcji i istotnie obniżyć swoje zapotrzebowanie na mięso importowane. Mamy przykłady wielu innych krajów, które idą tą ścieżką. Przy tendencji spadku spożycia wieprzowiny w Europie, Unia Europejska w kolejnych latach będzie miała coraz większy problem ze strukturalną nadpodażą na rynku. Ten rynek będzie się kurczył dla unijnych eksporterów. I to też jest wyzwanie na kolejne lata.
Niemcy, Francja i Holandia zaskoczyły na rynku mleka
Trudna sytuacja również jest na rynku mleka. Ceny spadają z uwagi na nadpodaż.
Tutaj wracamy do fundamentu ekonomii, czyli prawo popytu i podaży. Jak tej podaży mamy dużo, to automatycznie oddziałuje to w kierunku spadku cen. I mamy taką sytuację właśnie na rynku mleka, czyli ci najwięksi eksporterzy produktów mlecznych na świecie, czyli Unia Europejska, Nowa Zelandia, Stany Zjednoczone, Argentyna - one istotnie zwiększyły produkcję mleka w ostatnich kwartałach. Tutaj na uwagę zasługuje rynek Unii Europejskiej, gdzie kraje które do tej pory produkcję raczej zwijały, jest to m.in. Niemcy, Francja, Holandia - w zeszłym roku tą produkcję istotnie zwiększyły. No i w warunkach tej wyższej podaży po prostu mamy więcej mleka.
A jaki udział Polska ma w budowaniu tej nadwyżki?
Jesteśmy obecnie trzecim, po Francji i Niemczech, największym producentem i też dostawcą mleka. Wyprzedziliśmy pod tym względem Holandię. U nas może tak spektakularnych wzrostów nie było, ale my do wzrostu się przyzwyczailiśmy, bo ta produkcja mleka w Polsce rosła sukcesywnie z roku na rok przez ostatnie lata. Tym głównym zaskoczeniem było to, co się wydarzyło w Niemczech we Francji czy w Holandii, bo to są na tyle duże rynki, że tam wzrost o 4-5% potrafi wstrząsnąć rynkiem. W warunkach większej podaży i relatywnie stabilnego popytu mamy obecnie do czynienia z silnymi spadkami cen produktów mlecznych, ceny masła bardzo silnie poszły w dół, czyli to masło legendarne, o którym się mówiło w ostatnich latach - jako takim produkcie bardzo drogim - staniało.
Pojawia się zatem pytanie, czy import tłuszczu mlecznego do Unii Europejskiej ze Stanów Zjednoczonych wpłynął również na te zawirowania cenowe w naszym kraju?
To skąd my sprowadzamy produkty mleczne, czy w ogóle sprowadzamy, to ma w tym przypadku trochę marginalne znaczenie, bo rynek mleka to jest trochę taki rynek naczyń połączonych. Wystarczy, że w Stanach Zjednoczonych tego mleka jest więcej i Stany Zjednoczone próbują sprzedać te produkty mleczne w Filipinach, Indonezji czy Azji Południowo-Wschodniej i już wtedy Unia Europejska ma problem ze sprzedażą tam swoich produktów, szczególnie przy obecnym kursie euro-dolara. To wszystko sprawia, że ten amerykański eksport jest o wiele bardziej konkurencyjny. Jeżeli mamy problem ze sprzedażą, to nawet jeżeli statek z masłem ze Stanów nie dopłynie, to i tak mamy problem.
Kiedy można spodziewać się normalizacji na rynku?
Myślę, że patrząc na tendencje na rynku, na to, co się dzieje z podażą, jak te dostosowania są dość powolne, to nie wcześniej niż w trzecim kwartale tego roku.
Producenci opasów wstrzymują się z zakupami odsadków
Zupełnie odwrotna sytuacja w minionym 2025 roku było na rynku wołowiny. Mieliśmy do czynienia z rekordowymi cenami, ale już widzimy, że w tej chwili zaczynają pojawiać się małe spadki stawek w skupach. Czy będzie taka tendencja?
Tak. Myślę, że jest już trochę bariera po stronie popytu czyli zawsze po drugiej stronie mamy konsumenta, który musi sobie odpowiedzieć na pytanie, ile jest skłonny zapłacić za tę wołowinę. I jeżeli nie widzimy dostosowania po stronie podaży, bo rolnicy jej nie zwiększają. Boją się, że teraz rozpuszczą cykl produkcyjny, który trwa dwa lata i później za dwa lata będą sprzedawać jeszcze taniej niż kupowali cielęta do produkcji, to nagle się później okaże, że jest problem.
Obecna sytuacja może wpływać na dosyć ostrożne zachowania w inwestowaniu przez producentów bydła opasowego?
Tak. To, co może ten rynek zrównoważyć to przede wszystkim popyt, czyli po prostu bariera po stronie popytu. Konsumenci którzy powiedzą, że już mają dość wysokich cen i ograniczają spożycie. U nas to spożycie jest i tak niskie, ale mówię tutaj głównie o konsumentach zagranicznych.
Ceny jaj będą utrzymywać się na wysokim poziomie
No tak, Polska stoi głównie eksportem, jeśli chodzi o wołowinę. Pozostał nam jeszcze jeden ważny rynek produkcji zwierzęcej - drób. Jesteśmy numerem jeden, jeżeli chodzi o produkcję w Unii Europejskiej. Czy ten rok będzie sprzyjający dla producentów drobiu?
Miejmy nadzieję, tak. Poprzedni rok był trudny ze względu na choroby zwierząt, na ptasią grypę czy rzekomy pomór drobiu i te straty produkcyjne były relatywnie wysokie. Szacujemy, że ta produkcja byłaby o 6% wyższa w ujęciu rocznym, gdyby nie te choroby na koniec roku. Są to zatem duże potencjalne straty, które się u nas pojawiły. Natomiast jeżeli nie wystąpiłyby choroby zwierząt, to ten rok powinien być dobry. Gdybyśmy mieli taki bezpieczny rok, jeżeli chodzi o choroby zwierząt, to wiadomo tej podaży będzie więcej, to będzie oddziaływać w kierunku spadku cen, natomiast te ceny są nadal relatywnie wysokie i uwzględniając ceny paszy, które są niskie, ta opłacalność produkcji powinna pozostać relatywnie wysoka.
Branża drobiarska informuje nas o tym, że podmioty, które odpowiadają za 10% produkcji jaj w Polsce w ciągu ostatnich kilku tygodni zostało zamkniętych przez grypę ptaków. Czy rzeczywiście możemy obawiać się, że ceny jaj w detalu będą rosnąć w związku z tym?
To jest jeden z elementów. Pamiętajmy o tym, co się dzieje w całej Unii Europejskiej, czyli o tym, że mamy postępującą transformację sektora produkcji jaj - odejście od chowu klatkowego w kierunku systemów bezklatkowych. To też jest taki czynnik, który obniża wydajność całego systemu produkcyjnego, a jednocześnie zwiększa koszty tej produkcji. Czyli to też są takie czynniki, które będą nam te ceny jaj podtrzymywać na wysokim poziomie.
- Tagi:
- ceny bydła
- ceny mleka
- ceny świń





























