Rewolucja w produkcji mleka. Ekspert o tym, jakie będą obory przyszłości [VIDEO]
Po roboty udojowe rolnicy będą sięgać coraz liczniej. A same urządzenia z biegiem lat cechować się będą coraz wyższym zaawansowaniem technologicznym.
Multizadaniowe roboty udojowe
Dzisiejsze roboty udojowe to urządzenia do doju, laboratoria, lekarze weterynarii i doradcy od zarządzania stadem - w jednym - wspierane sztuczną inteligencją. I na tym z pewnością nie koniec. Firmy posiadające je w ofercie – wręcz prześcigają się w ich udoskonalaniu.
- Od automatyzacji nie ma odwrotu. Hodowcy będą prędzej czy później tak naprawdę postawieni przed tym wyborem. Możemy zaryzykować stwierdzeniem, że wszystkie krowy będą w końcu dojone robotami. To jest tylko kwestia czasu. Dzisiaj już nie mamy koni, wszyscy używają traktorów, więc tak naprawdę systemy konwencjonalne powoli będą wygasa. Będzie tylko i wyłącznie automatyzacja. Kto przyłączy się wcześniej – ten skorzysta – mówi w wywiadzie dla „Wieści Rolniczych Marcin Wasilewski, produkt manager firmy De Laval.
Firmy wyposażające obory w wyścigu
Nowoczesna technologia wkracza wielkimi krokami do polskich obór. Roboty udojowe, które są dzisiaj, to nie jest to samo co było kilka lat temu. Ale to nie jest to samo, co będzie za kolejne 5-10 lat, prawda?
Zdecydowanie tak. Ostatnie lata to jest przyspieszenie technologiczne. Widzimy to zarówno u nas jak i u naszych konkurentów. Każdy stara się dołożyć coś nowego, jakąś nową technologię. I dobrze, ponieważ to jest z korzyścią dla polskich hodowców bydła mlecznego.
Napędzacie się nawzajem?
To jest konkurencja tak naprawdę. Niedawno Europejskie Biuro Patentowe wydało taką publikację o patentach właśnie w dziedzinie udoju i dobrostanu zwierząt od 2000 do 2020 roku. I tam DeLaval zajmuje pierwsze miejsce. To jest właśnie ten wyścig, w którym bierzemy udział. Na chwilę obecną prowadzimy. Cieszymy się z tego bardzo, ale to są też właśnie te technologie, które zostały wprowadzone w ostatnich latach.
O jakich rozwiązaniach mowa?
W 2019 roku wprowadziliśmy moduł Repro do robota udojowego, aby pomóc hodowcom mlecznym w zarządzaniu rozrodem. Robot już nie tylko doił, nie tylko żywił, nie tylko dawał informacje o zdrowiu, ale również mógł zarządzać rozrodem. Przez analizę progesteronu byliśmy w stanie pokazać, które krowy mają ruję, nawet ruję cichą, bez jakiegokolwiek innego systemu oraz wskazać optymalny czas inseminacji i powiedzieć, czy trafiliśmy czy nie, czy krowa jest cielna, a także potwierdzić cielność też w późnej ciąży. Dzięki temu systemowi mogliśmy też zwrócić hodowcy uwagę na to, że krowa poroniła. Gdy mamy ten system i wiemy, że krowa poroniła, to wiemy też, że wcześniej trafiliśmy, więc połowa równania w rozrodzie już jest dla nas dla hodowcy jest jasna, on wie, że trafił, ale coś nie zagrało. Pojawiają się pytania: o kondycję, dobrostan i żywienie. Hodowca otrzymuje pierwszy sygnał i może poszukiwać źródła błędów, które jeszcze popełnia na swoim gospodarstwie.
Dlaczego hodowca powinien na to zwrócić uwagę?
Po pierwsze, jesteśmy w stanie zarządzać lepiej rozrodem, więc przekłada nam się to na skrócenie okresu międzywycieleniowego, abyśmy mogli wykryć ruję i krowę skutecznie inseminować. Każda stracona ruja to, według szacunków, około 420 zł. To jest już strata tak? Więc jeśli przepuszczamy kolejne ruje, to też schodzimy na krzywej laktacji, niżej. I teraz trzeba pamiętać - przy spadającej cenie mleka - ten koszt wyprodukowania się podnosi, bo cały czas musimy kupować pasze, spłacamy kredyty. Zatem im więcej tej górki złapiemy na początku laktacji, tym większy zysk. Z drugiej strony też, jeśli jesteśmy w stanie polepszyć sobie rozród, to jesteśmy szybciej stanie wyrównać sobie stado i podnieść parametry genetyczne. Dziś oceny wszelkiego rodzaju indeksów krów są bardzo mocno rozbudowane. Hodowca może wybrać, na których elementach się skupi: racice, wydajność, przepływy mleczne czy odpowiedni rozkład wymienia, budowa i tak dalej. Tych elementów jest bardzo wiele. Ale dzięki temu, że dobrze zarządzamy rozrodem, jesteśmy szybciej w stanie wyrównać sobie stado. Istotne jest też to, że jeśli podnosimy sobie ten rozród, to też nie musimy zostawiać wszystkich krów w gospodarstwie. Gorsze sztuki możemy wybrakować i robimy to z czystym sumieniem, ponieważ nasz system udojowy cały czas działa i jest w pełni obłożony. A z drugiej strony dochody też płyną ze sprzedaży zwierząt.
Jest to jeden z elementów optymalnego zarządzania stadem.
Dokładnie. Repro pozwala też na zdiagnozowanie takich chorób jak niedoczynność jajników. Gdybyśmy nie mieli tego systemu, nie dowiedzielibyśmy się o tym. Robot udojowy DeLaval Repro nas informuje - ta krowa ma niedoczynność jajników, zacznij działać! Widzimy przetrwałe ciałko żółte czy torbiel pęcherzykową, też schorzenia, które wpływają nam na wydłużenie okresu międzywycieleniowego i problemy z rozrodem.
Jest to niesamowita ilość danych. Rolnik musi być świetnym analitykiem.
Absolutnie. Rolnik uzyskuje prosty raport. Po prostu mówimy o krowach, które trzeba inseminować, mówimy o krowach, które mają cystę. Jeden rzut oka i wiemy, co się dzieje na gospodarstwie. Trudniejsza jest naprawa tej sytuacji na gospodarstwie, a rozród jest tylko jednym aspektem.
Na jakich jeszcze zatem płaszczyznach robot daje hodowcy cenne informacje?
W zeszłym roku wprowadziliśmy licznik komórek somatycznych i powiedzieliśmy, że robot może naprawdę - na laboratoryjnym poziomie - walczyć z zapaleniami w stadach. Te widoczne zapalenia to tylko kropla w morzu. Ostatnio na konferencji eMastitis było powiedziane, że 20% to jest to, co widzimy, 80% to jest to, czego nie widzimy w zapaleniach subklinicznych. To oznacza, że mastitis kliniczna i subkliniczna łącznie kosztują 22 miliardy dolarów rocznie producentów mleka na całym świecie.
Dzięki licznikowi komórek somatycznych widzimy cały status zdrowotny stada, czyli widzimy, które krowy nam chorują, które krowy mają subkliniczne przypadki mastitis. Jesteśmy w stanie oddzielić mleko od tych krów, żeby nie dostarczać go do mleczarni, żeby nie zaniżać sobie płatności. Druga rzecz - jesteśmy w stanie oddzielić te krowy od stada, bo mastitis jest środowiskowa, więc one będą nam roznosić te patogeny. Kolejną rzeczą jest to, że wiemy czy krowa nam zareagowała na leczenie czy nie, bo widzimy spadek poziomu komórek somatycznych. To wszystko umożliwia hodowcy szybszą reakcję, mniejszą stratę, a jednocześnie polepszenie sobie właśnie tego dobrostanu, który wpływa właśnie na ograniczenie wydajności mlecznej w stadach.
Robot przestaje być tylko robotem udojowym
Tak się zastanawiam, czy to nie jest dobry czas by nawa: robot udojowy nie przeszła do lamusa, bo przecież to urządzenie jest już zbiorem różnych systemów, gdzie nie chodzi tylko o dojenie…
Tak to prawda. Jako firma DeLaval podchodzimy do produkcji mlecznej na pięciu poziomach i wyzwaniach, które mają hodowcy. Przede wszystkim to jest dój. No i robot musi doić automatycznie, więc ta praca na gospodarstwie musi być ograniczona. Drugim aspektem jest wydajność. Technologia Flow Responsive Milking, którą wprowadziliśmy w tamtym roku, utrzymuje poziom podciśnienia pod strzykiem na stałym poziomie, niezależnie od tego jaki jest przepływ. W systemach konwencjonalnych spotykamy się z tym, że, gdy krowy są w głównej fazie doju, czyli ten przepływ jest bardzo duży (a niektóre krowy na ćwiartkę mają nawet półtora i więcej), więc ta ilość mleka powoduje, że spadało podciśnienie. Wyszliśmy z technologią, która mierzy poziom podciśnienia pod każdym strzykiem indywidualnie 10 razy na sekundę i dostosowuje poziom podciśnienia tak, żeby on był utrzymany na stałym poziomie. Średnio skracamy dój do 40 sekund. To są 4 krowy dodatkowo na robota. Drugą rzeczą jest to, że nie ma fluktuacji tego podciśnienia - nie szarpiemy strzyków krowy. One są bardziej spokojne.
Jest jeszcze żywienie.
Żywimy w robocie paszami treściwymi koncentratami. Są tabele paszowe. Jesteśmy w stanie ustawić sobie te tabele pod całe stado, czyli dokładnie ta krowa, ile ma dostać zgodnie z jej wydajnością mleczną i tak dalej, ona tyle dostanie, wyrównujemy jej też energię. Jesteśmy w stanie zarządzać też strategią żywienia.
Czy polskich hodowców stać na roboty udojowe?
Dzisiejsze roboty to technologia, która musi kosztować i zapewne kosztuje. Jak to się ma do aktualnej sytuacji na rynku mleka, gdzie ceny są niskie. Czy to w jakiś sposób aktualna sytuacja hamuje potencjalnych nabywców?
Rynek robotowy cały czas się rozwija bardzo dynamicznie w Polsce. Zeszły rok pobił rekordy historyczne, jeśli chodzi o całą grupę DeLaval, bo osiągnęliśmy obroty rzędu 1,4 miliarda euro. Jeśli chodzi o Polskę również zanotowaliśmy wzrosty - niewidziane po prostu w całej historii DeLavalu. Automatyzacja wkroczyła na dobre do Polski, więc dzisiaj tak naprawdę hodowcy mają do wyboru albo się rozwijać i zainwestować w roboty udojowe i w automatyzację, albo jeszcze trochę poczekać. Wszystko zależy tak naprawdę od sytuacji rodzinnej i finansów. Roboty dość szybko się zwracają, jeśli chodzi o podniesienie wydajności i dobrostanu.
Od automatyzacji nie ma odwrotu. Hodowcy będą prędzej czy później tak naprawdę postawieni przed tym wyborem. Możemy zaryzykować stwierdzeniem, że wszystkie krowy będą w końcu dojone robotami. To jest tylko kwestia czasu. Dzisiaj już nie mamy koni, wszyscy używają traktorów, więc tak naprawdę systemy konwencjonalne powoli będą wygasa. Będzie tylko i wyłącznie automatyzacja. Kto przyłączy się wcześniej - ten skorzysta.
Roboty udojowe a ujemne temperatury
Chciałabym zapytać o działanie robota, bo mówimy o tym, że robot w przeciwieństwie do człowieka może pracować 24 godziny na dobę. Co jednak w sytuacji, gdy temperatura spada do minus 20 stopni Celsjusza?
Temperatura w pomieszczeniu robotowym musi być na plusie, więc te filmy na wszystkich mediach społecznościowych, gdy było minus 20, nie kłamią proszę państwa. Stanowisko robotowe musi być ogrzewane i musi być na plusie, dlatego że robot się myje wodą, dlatego że robot się płucze, dlatego że macie państwo spłukiwanie podłogi itd., a tam gdzie jest woda i ujemne temperatury - wiemy co się dzieje. Dotyczy to wszystkich producentów, więc każdy z nas zaleca tak samo, żeby temperatura była na plusie. Tego nie przeskoczymy.
Dziękuję za rozmowę.
Dziękuję serdecznie.
- Tagi:
- mleko
- roboty udojowe
- de laval




























