Import wołowiny z Brazylii będzie zakazany? Afera z wykryciem hormonów w mięsie
- W związku z zaistniałą sytuacją wystąpimy do właściwych organów krajowych i unijnych z wnioskiem o czasowe wstrzymanie importu wołowiny z kierunku objętego nieprawidłowościami – zapowiada Jacek Zarzecki z Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Część transportów udało się zablokować, inne trafiły już do obiegu - a to oznacza, że skażoną wołowinę mogli już skonsumować Europejczycy.
O sprawie poinformowała Holandia, gdzie tamtejszy Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności i Produktów Konsumenckich namierzył sześć transportów wołowiny pochodzącej od bydła leczonego hormonem estradiolu, którego stosowanie jest zakazane w Unii Europejskiej.
Nieskuteczny system kontroli importu
Jak doszło do sprzedaży skażonej wołowiny? Niestety ta sytuacja pokazuje, że system kontroli żywności sprowadzanej z krajów trzecich jest nieszczelny.
Jak zauważa w stanowisku Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny – jej wiceszef Jacek Zarzecki, wykrycie estradiolu w wołowinie importowanej z Brazylii jest „potwierdzeniem problemu, przed którym europejski sektor wołowiny ostrzegał od lat”.
- Nie jest to jedynie incydent techniczny ani pojedynczy błąd w łańcuchu dostaw, lecz sygnał pokazujący realne ryzyko związane z brakiem pełnej wzajemności standardów produkcji pomiędzy UE a krajami Mercosur. Wykrycie substancji zakazanej w unijnej produkcji bydła ponownie stawia pytania o skuteczność systemu kontroli importu oraz praktyczne egzekwowanie zasad, które obowiązują europejskich producentów – wskazuje Polska Platforma Zrównoważonej Wołowiny.
Importowana wołowina musi podlegać nadzorowi
Wielokrotnie, podczas dyskusji na temat umowy handlowej z Mercosur sektor produkcji wołowiny wskazywał, że handel może być uczciwy tylko wtedy, gdy opiera się na wzajemności standardów produkcji. Polska Platforma Zrównoważonej Wołowiny mówi o tym również dziś – gdy w sieci krążą informacje potwierdzające, że na unijny rynek wjeżdżają produkty, które nie spełniają standardów Unii Europejskiej.
- Europejscy rolnicy funkcjonują w systemie jednych z najbardziej restrykcyjnych regulacji na świecie dotyczących stosowania hormonów, dobrostanu zwierząt, identyfikowalności produkcji oraz bezpieczeństwa żywności. Spełnianie tych wymogów wiąże się z realnymi kosztami, które producenci ponoszą każdego dnia. Dlatego od lat podkreślano, że importowana wołowina musi być wytwarzana według równoważnych zasad i podlegać równie skutecznemu nadzorowi – zaznacza Polska Platforma Zrównoważonej Wołowiny.
I dalej podkreśla, że właśnie temu służyła walka o klauzule ochronne i mechanizmy zabezpieczające rynek unijny. Nie były one, jak zaznacza organizacja, próbą blokowania handlu, lecz próbą zagwarantowania, że konkurencja będzie odbywać się na równych warunkach.
- Dzisiejsza sytuacja pokazuje, że te obawy były uzasadnione. Wykrycie substancji zakazanej w UE dowodzi, że różnice w systemach kontroli i egzekwowania przepisów pomiędzy partnerami handlowymi mają realne konsekwencje – komentuje Jacek Zarzecki z Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny.
Słabe mechanizmy kontroli na granicy
Branża rolna nie ma złudzeń: mechanizmy kontroli w przypadku importu spoza UE są po prostu słabe. Z kolei europejskie gospodarstwa są regularnie kontrolowane, a każdy etap produkcji podlega rygorystycznym procedurom.
- Tymczasem skuteczność nadzoru nad produkcją poza granicami Unii w dużej mierze opiera się na zaufaniu do systemów krajów trzecich. Obecna sytuacja pokazuje, że samo formalne zapewnienie zgodności nie zawsze wystarcza – stwierdza Polska Platforma Zrównoważonej Wołowiny.
Organizacja reprezentująca producentów i przetwórców wołowiny nie zamierza sprawy tak zostawić. Zapowiedziała, że wystąpi do właściwych organów krajowych i unijnych z wnioskiem o czasowe wstrzymanie importu wołowiny z kierunku objętego nieprawidłowościami - do czasu pełnego wyjaśnienia sprawy oraz wdrożenia skutecznych mechanizmów zapobiegających podobnym zdarzeniom w przyszłości.
- Tego typu przypadki nie pojawiają się po raz pierwszy, dlatego konieczne są rozwiązania systemowe, a nie wyłącznie działania doraźne. Potrzebujemy wzmocnienia kontroli importu oraz zwiększenia transparentności całego procesu weryfikacji produktów trafiających na rynek UE. Kontrole muszą być częstsze, bardziej precyzyjne i oparte na realnej ocenie ryzyka, a nie wyłącznie na dokumentacji przedstawianej przez eksporterów. Konsument europejski ma prawo oczekiwać, że żywność dostępna na rynku spełnia te same standardy bezpieczeństwa niezależnie od kraju pochodzenia – podkreśla Jacek Zarzecki.




























