O zaletach i wadach podpisania umowy Mercosur mówi Martin Ziaja
Wejście w życie umowy Mercosur w opinii wielu ludzi, nie tylko rolników, ale też konsumentów nie związanych z rolnictwem, nie przyniesie nic dobrego. Zdaniem Martina Ziai, rolnika i Przewodniczącego Rady Ekonomicznej ds. Produkcji i Rynku Mleka, współpraca z krajami Mercosuru otworzy drzwi wielu innym branżom niż agro, a rolnicy powinni walczyć nie tyle o jej blokadę, co o jakość napływających produktów spożywczych do kraju. Podkreślić jednak należy, że branża mleczna nie jest wymieniana wśród tych najbardziej zagrożonych umową.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Jakość produktów jest kluczem do sukcesu
W opinii Martina Ziai na umowę z krajami Mercosur powinniśmy spojrzeć nie tylko z perspektywy swojego podwórka, tylko nieco szerzej - również z punktu widzenia całej unijnej gospodarki. Według specjalisty musimy mieć świadomość, że jeśli Europa nie wejdzie w układ Mercosur, zrobi to ktoś inny, najprawdopodobniej Chiny, które tylko czekają na nasze wycofanie się.
- Polska przez te 20 lat w Unii Europejskiej stała się 20 gospodarką świata. Jesteśmy potężnym eksporterem, nie tylko artykułów rolno-spożywczych, ale i przemysłowych. Polska jest największym producentem mebli w Europie. Jednym z czołowych producentów AGD. Trzeba gdzieś to wszystko sprzedać, a Europa już jest nasycona. I te wszystkie produkty do krajów Mercosuru są obarczone ponad 20 % cłem. Jeżeli ta umowa wejdzie, będzie można to wszystko tam sprzedawać - mówi Ziaja.
W jego opinii nie powinniśmy się zatem zamykać na współpracę między krajami Mercosur. Skupić się jednak należy nie na samym blokowaniu umowy, a na walce o jakość napływających do Polski i Europy produktów spożywczych.
- Zablokowanie umowy nie posłuży Europie i też nie będzie służyło rolnikom, bo jeżeli Europa gospodarczo upadnie, to i my nie będziemy mieli komu sprzedawać tej żywności - wyjaśnia.
Standardy zamiast zakazów
Każdy produkt, który trafi do Europy, czy to z państw Mercosuru, czy ze Wschodu, zdaniem specjalisty musi spełniać te same normy, które obowiązują naszych producentów. Jeśli tego dopilnujemy, nie mamy się czego obawiać. Problem pojawi się wtedy, gdy pozwolimy na import produktów produkowanych przy użyciu chemii, która u nas jest zakazana, a u nich jest normą.
- Oczywiście, jeżeli będzie pozwolenie na to, że do Polski będą trafiały produkty, u których stosuje się gigantyczne ilości chemii, które dla nich są normą, i ludzie będą to kupować, bo byle tanio, to wtedy będziemy mieli problem - sądzi rozmówca.
Umowa powinna nakazywać utrzymywanie zwierząt w warunkach dobrostanowych, a mięso, owoce czy warzywa, które trafią na rynek europejski, nie powinny pochodzić z terenów wylesionych pod ich produkcję.
- Jeżeli chcą do nas coś sprzedawać, to nie może to być z terenów, gdzie wykarczowali dżunglę, która jest potrzebna - przekonuje Ziaja.
Dlatego nie możemy się "zamurować" i oczekiwać, że będziemy tylko eksportować, nie importując niczego w zamian. Jak mówi specjalista - to tak nie działa.
- Jesteśmy w jednej Unii. Musimy to w końcu zrozumieć, że w ramach Unii Europejskiej jest otwarty przepływ towarów i usług. Nie ma granic. Jeżeli ktoś w Polsce w myśl protestu nie będzie jeść jogurtów Müllera, bo to niemieckie, to nie zaszkodzi aż tak Mullerowi, jak rolnikom z Dolnego Śląska, bo oni wszyscy sprzedają mleko do Mullera. Jeżeli ktoś w imię protestu nie będzie spożywał produktów z Mlekovity, bo importuje mleko z Litwy, ale jak już ktoś był na Litwie, to na półkach sklepowych zobaczy ogromną podaż nabiału z Mlekovity - wyjaśnia Martin Ziaja.
Jakość naszą najlepszą bronią
Jak podkreśla specjalista, polska branża mleczarska przez ostatnie 20 lat wykonała gigantyczny skok cywilizacyjny. Mamy nowoczesne zakłady, a nasze produkty są w pełni naturalne.
- Mamy coraz lepsze mleczarnie, a z jakością poszliśmy naprawdę bardzo do przodu. Prawie wszystkie produkty mleczne nie potrzebują żadnych konserwantów, bo sam proces produkcji, chociażby sera, nie potrzebuje konserwantów. Jedynym konserwantem, o ile tak to możemy nazwać, jest sól. Żadnych „E” nie musimy dodawać i tym możemy się szczycić - chwali gospodarz.
Aby zatem przetrwać i wygrać na rynku mleka, najważniejsze jest skupienie się na jakości wytwarzanych produktów, bowiem takich oczekują konsumenci.




























