Rolnik stawia za zboże. Zainwestował w tym roku milion złotych w nową suszarnię
150 hektarów to wielkość gospodarstwa Adama Zdanowskiego w Nartach, koło Lubienia Kujawskiego. Rolnik ten gospodaruje wspólnie z żoną oraz rodzicami. Ściśle współpracuje również z bratem Dariuszem, który posiada własny areał i dodatkowo zajmuje się transportem, a przy skupie kukurydzy na placu wspierają go również bratanek Szymon oraz kuzyn Tomasz, co dodatkowo podkreśla rodzinny charakter prowadzonej działalności.
Zdanowscy, jak podkreślają, prowadzą tradycyjne rodzinne gospodarstwo od pokoleń.
- Odziedziczyliśmy je po rodzicach męża, a wcześniej teściowe otrzymali je od swoich rodziców. Szczerze mówiąc, roboty jest dużo, a każda para rąk się przydaje - tłumaczy Katarzyna Zdanowska, żona pana Adama.
Sam produkuje, ale i skupuje zboże
Rolnicy wysiewają rzepak, pszenicę, pszenżyto i kukurydzę. Obecnie jeszcze zajmują się hodowlą krów mlecznych, jednak podjęli decyzję, że z tej gałęzi produkcji zrezygnują. W tej chwili wygaszają ją. Od kilku lat skupiają się bardziej na działce roślinnej oraz usługach świadczonych sprzętem rolniczym na rzecz innych rolników. Dodatkowo od 3 lat zajmują się handlem zbóż. Zboża, w tym i kukurydzę skupują od gospodarzy z okolicznych terenów.
- Współpracujemy z około 200 rolnikami. W związku z tym, że jesteśmy na pograniczu woj. kujawsko-pomorskiego i łódzkiego, płody rolne trafiają do nas od rolników z powiatów znajdujących się właśnie w tym regionie – zaznacza pani Katarzyna.
Rocznie, jak wyjaśnia nam pan Adam, skupuje około tysiąca ton zbóż w okresie letnim. Kukurydzy natomiast trafia do niego jeszcze więcej. - W 2024 roku skupiliśmy około 3 tysiące ton kukurydzy mokrej. Przypuszczam, że w tym roku będzie jej o wiele więcej, bo już widzę teraz, że jest więcej. Ale ile? Jeszcze nie liczyliśmy - wyjaśnił Zdanowski.

Suszarnia do zbóż w gospodarstwie Zdanowskich jest w stanie w ciągu doby wysuszyć 200 ton kukurydzy
Zakup suszarni do zbóż
Tak spore ilości towaru, którym dysponuje rolnik, skłania go do inwestowania w suszenie ziarna. 13 lat temu pan Adam postawił pierwszą suszarnię firmy Tornum. - Byłem z niej naprawdę zadowolony. Nie miałem większych problemów. Działała, można powiedzieć, bezawaryjnie - zapewnia gospodarz. Coraz większe pozyskiwane ilości ziarna skłoniły jednak pana Adama do rozważań na temat zakupu nowej, większej instalacji.
- Uznaliśmy, że musimy mieć coś bardziej wydajniejszego. Starą suszarnią suszyliśmy aż do kwietnia. Dlatego podjęliśmy decyzję o postawieniu nowej. Robiliśmy oczywiście rozeznanie, jeśli chodzi o ceny, możliwości instalacji. A w związku z tym, że byliśmy zadowoleni z poprzedniej, podjęliśmy decyzję, że nową zakupimy z tej samej firmy - tłumaczy pan Adam.
Nowa instalacja - suszarnia daszkowa, która została uruchomiona w tym roku, ma 3 metry szerokości i 12 sekcji susząco - chłodzących. Model ten charakteryzujący się prostą budową i potrzebuje stosunkowo mało energii, jest to około 25 kW prądu. Jego wydajność transportowa to około 40 ton na godzinę. - W ciągu jednej doby da radę wysuszyć 200 ton. W okresie żniw kukurydzianych pracuje całą dobę - zapewnia gospodarz. Instalacja zasilana jest gazem, może pracować w trybie ciągłym, ale też porcjowo.
Jak tłumaczy rolnik, można ją zasypać, wysuszyć porcje, po czym ziarno schłodzić i opróżnić instalacje. Suszarnia opalana jest gazem propan butan. Pracuje w ruchu ciągłym. Co około 3 minuty zrzuca porcję 150 kg suchego ziarna, które może być od razu transportowane do silosu.
Inwestycja całościowo, jak wskazuje rolnik, kosztowała milion złotych.

Przy skupie kukurydzy na placu pana Adama wspiera bratanek Szymon
Rolnik: trzeba szukać alternatyw
Kukurydza, która trafia do Nart, jest najpierw suszona, później w części trafia do magazynu, który jest w stanie pomieścić maksymalnie tysiąc ton. Kolejna partia przechowywana jest w rękawach foliowych. - Zdarza się także, że wywożę towar do portu. Oczywiście wszystko zależy od ceny i własnych możliwości przechowalniczych - wyjaśnia pan Adam i dalej przekonuje, że nie wyobraża sobie funkcjonowania swojego gospodarstwa, właśnie w takim systemie, bez odpowiedniej suszarni.
- Trzeba było w nią zainwestować, ale jeśli człowiek nie będzie inwestował, rozwijał się to ciężko będzie mu utrzymać gospodarstwo. Podobnie jest z szukaniem różnych możliwości zarobkowania. Rodzinnie zajmujemy się nie tylko produkcją, ale i transportem czy koszeniem kukurydzy usługowo. W rolnictwie jest ciężko. Obecne ceny zbóż są niskie, na wysokości sprzed lat, a koszty produkcji rosną. Dlatego trzeba szukać różnych alternatyw - tłumaczy rolnik.

Kamil Kwiatkowski, dyrektor sprzedaży Tornum:
Przez wiele ostatnich lat, suszarnia do zbóż była traktowana przez rolników jako generator dodatkowych kosztów. Niestety, ostatni rok pokazał, że jest to konieczność, aby zachować handlową jakość zbiorów. Dokonując wyboru suszarni, musimy określić, ile ton ziarna oraz w jakim czasie nasze urządzenie musi wysuszyć. Wydajność zależna jest od temperatury suszenia, rodzaju ziarna oraz wilgotności jaką chcemy zredukować. Aby dokonać właściwego wyboru warto zdać się na pomoc doświadczonego doradcy oraz założyć około 30% zapasu, ponieważ z doświadczenia wiem, że po wybudowaniu suszarni w kolejnych latach nasi klienci twierdzą, że mogli zakupić większą, gdyż zakup otwiera furtkę do dodatkowego dochodu. Ważnym czynnikiem jest również konstrukcja urządzenia oraz bezawaryjna praca przez wiele sezonów, dzięki czemu ograniczamy przestoje urządzenia, a tym samym minimalizujemy straty ziarna w trakcie użytkowania. Cieszy nas fakt powrotu naszych klientów po wielu latach i zakup kolejnych produktów TORNUM.
- Tagi:
- tornum
- suszarnie do zbóż





























