Żądają pilnego przywrócenia tych wypłat rolnikom. Posłowie wszystkich opcji "za"
Bakterioza pierścieniowa to często dla plantatora wyrok. Choroba kwarantannowa, zwalczana z urzędu, nie daje dużego pola do manewru.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Sprawa wywołuje spore emocje wśród plantatorów - głównie jednak z powodu rozporządzenia z czerwca 2024 roku, które - jak komentowali wielokrotnie sami rolnicy oraz parlamentarzyści - niesprawiedliwie odcięło producentów sadzeniaków od odszkodowań za utylizację zakażonych zbiorów.
Sprawa wraca regularnie w debacie publicznej, pisaliśmy o tym całkiem niedawno:
Zgodnie z obietnicami ze stycznia - komisja rolnictwa wróciła do tematu - szykując stosowny dezyderat do resortu rolnictwa w tej sprawie.
Posłowie mówią wprost: powrót odszkodowań jest konieczny.
- W przypadku wykrycia bakteriozy, zarówno w sadzeniakach, jak i ziemniakach towarowych, producent jest zobowiązany do utylizacji materiału, przeprowadzenia kosztownych zabiegów dezynfekcyjnych oraz spełnienia szeregu innych wymogów - tłumaczył podczas niedawnego posiedzenia komisji rolnictwa, poseł Kazimierz Plocke, prezentując projekt dezyderatu wystosowanego przez komisję.
Jak przypominano w dokumencie, do połowy ubiegłego roku rolnik mógł liczyć na wsparcie. Dziś, mimo rosnących kosztów produkcji, takiej poduszki bezpieczeństwa nie ma. Komisja postawiła więc sprawę jasno: system musi wrócić.
Bakterioza ziemiaka. Trzy filary dezyderatu
Posłowie w przyjętym dokumencie domagają się od Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi trzech konkretnych działań:
- opracowania systemu odszkodowawczego dla producentów sadzeniaków (bez względu na wielkość produkcji)
- stworzenia mechanizmu wypłat za zutylizowany materiał dla tych gospodarstw, które używały wyłącznie przebadanego materiału sadzeniakowego
- przedstawienia twardych danych: ilu producentom odmówiono wypłat w latach 2022-2024 i dlaczego
- Uważamy, że ta sprawa ze względów prawnych i produkcyjnych powinna być rozstrzygnięta - argumentował Plocke.
Bakterioza ziemniaka. Legislacyjna pułapka i prawo działające wstecz
Najwięcej emocji podczas posiedzenia komisji budziła kwestia rolników, którzy zutylizowali swoje zbiory zgodnie z nakazem, ale pieniędzy nie zobaczyli, bo w międzyczasie zmieniły się przepisy.
Jak zaznaczano - to niedopuszczalna sytauacja w państwie prawa - prawo nie może bowiem działać wstecz.
Mówiąc o sprawie poseł Kazimierz Choma rozprawiał się jednocześnie z wcześniejszą tezą przytaczaną przez resort rolnictwa - jakoby beneficjentami wcześniejszego systemu odszkodowań były głównie zagraniczne koncerny (przypomnijmy: mówił o tym m.in. były wiceminister rolnictwa, Michał Kołodziejczak na poprzedniej komisji - szerzej opisaliśmy sprawę w artykule powyżej).
Tymczasem poseł Choma przytoczył własne analizy z lat 2018-2023.
- Beneficjentów było w sumie 61, z czego 59 to byli polscy rolnicy. Dwie firmy z kapitałem zagranicznym otrzymały kwoty najmniejsze - wyliczał.
Bakterioza ziemniaka. Szukanie winnych czy szukanie rozwiązań?
Choć panowała zgoda co do celu, nie obyło się bez drobnych uszczypliwości dotyczących tego, kto odpowiada za zatory płatnicze.
Poseł Zbigniew Sosnowski przypomniał, że problem nie narodził się wczoraj.
- Rolnicy do końca 2023 roku nie mieli wypłaconych odszkodowań. (...) Sprawa dotyczy dwóch różnych rządów. Nie można całej odpowiedzialności zrzucać na następnego ministra - apelował o uczciwość w dyskusji Sosnowski, sugerując, że przyczyny opóźnień mogą być złożone.
Ripostował Robert Telus, podkreślając, że celem dezyderatu nie jest atak polityczny, ale wyjaśnienie sytuacji.
- Tu nikt nie mówi o tym, że przerzucamy winę. Jest problem, który chcemy rozwiązać wspólnie - odpowiadał Telus.
Ciekawy głos w dyskusji zabrał poseł Krzysztof Ciecióra. Choć poparł dezyderat, zwrócił uwagę na jego niefortunne sformułowanie dotyczące "wprowadzenia mechanizmów ograniczających możliwość nadużyć".
– To daje wrażenie, jakby te nadużycia miały miejsce wcześniej przez producentów – zauważył Ciecióra, protestując przeciwko sugerowaniu, że rolnicy dopuszczali się nieprawidłowości. Chciał, by w protokole wyraźnie wybrzmiało, że branża nie zgadza się z taką narracją.
System na lata, nie na chwilę
Podsumowując dyskusję, poseł Jan Krzysztof Ardanowski zwrócił uwagę na konieczność stworzenia rozwiązań trwałych, a nie tylko doraźnego gaszenia pożaru.
- Wydaje się, że ten problem musi być rozwiązany w sposób trwały. Nie tylko wypłacenie tych zaległości, ale to, żebyśmy nie wracali nigdy do tego, żeby to zostało systemowo rozwiązane - mówił były minister rolnictwa.
Ostatecznie, mimo różnic w ocenie przeszłości i drobnych uwag redakcyjnych, Komisja Rolnictwa jednogłośnie przyjęła dezyderat nr 11.
Teraz piłeczka jest po stronie resortu rolnictwa.






























