Producenci świń rocznie tracą na tym miliard złotych. Branża w zapaści. Mercosur ją dobije?
Tę ciekawą dyskusję poprowadził uznany autorytet w dziedzinie ekonomii czy poprawy efektywności produkcji trzody chlewnej - dr hab. Tomasz Schwarz z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Naukowcy i praktycy przy jednym stole
Prelegentami byli z kolei dr Janusz Wojtczak – wiceprezes POLPIG oraz przedstawiciel Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, Bartosz Czarniak - rzecznik POLSUS, Bogusław Prałat - prezes Polskiego Związku Niezależnych Producentów Świń a także dr Łukasz Kryszak – współtwórca algorytmu Agro Integracji oraz pracownik Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.
Uczestnicy dyskusji jednogłośnie uznali, że rynek trzody chlewnej mierzy się aktualnie z wieloma trudnościami, które wynikają m.in. z międzynarodowych relacji handlowych czy ciągłej walki z ASF. Zastanawiano się nad tym, jak bardzo umowa z Mercosur zagraża branży trzody chlewnej?
- 180 tys. ton drobiu, 100 tys. ton wołowiny. W tej chwili Europa kupuje już 200 tys. ton wołowiny. 100 tys. ton w tym kontyngencie to nie jest jakaś ogromna ilość. Pojawia się zatem pytanie, czy to jest jakiś duży problem? Tylko z drugiej strony, jeżeli miałyby te kontyngenty być przestrzegane, to po co Komisja Europejska w ogóle planowałaby jakieś klauzule ochronne? Skoro planuje, to znaczy, że oni wiedzą z góry, iż te kontyngenty nie będą przestrzegane - zauważył prof. Tomasz Schwarz.
Kto w jego opinii na umowie z Mercosur najwięcej straci? Oczywiście ten, kto najwięcej eksportuje - a więc branża drobiarska.
- W tym momencie kontyngent drobiowy to jest około 20% wartości polskiego eksportu drobiu. A wartość polskiego eksportu drobiu to jest 4,5 mld euro. To oznacza, że na samym eksporcie drobiu rocznie możemy stracić miliard euro - zauważył dr hab. Tomasz Schwarz.
Co jednak z branżą trzody chlewnej? Czy sektor ten powinien czuć się zagrożony? Zdaniem dr hab. Schwarza sektor produkcji świń nie powinien wiele stracić w związku z zawarciem umowy z Mercosur - bo Polska jest w tej materii nie jest eksporterem netto - a importerem.
- Jesteśmy importerem wieprzowiny. Cały czas jesteśmy na minusie w zakresie salda wymiany międzynarodowej. Zatem prawdopodobieństwo, że akurat branża trzodowa straci na umowie z Mercosurem - jest dość niewielkie. Straci rolnictwo jako całość - skomentował naukowiec.
Obawy o zwiększanie kontyngentu eksportu
W podobnym tonie wypowiedzieli się inni uczestnicy dyskusji. Przekonywali oni, że aktualny limit 25 tysięcy ton nie jest na tyle duży, by zachwiał unijnym rynkiem. Jednak istnieją obawy, że z biegiem lat – będzie zwiększany. Wtedy może być ciosem dla sektora.
- Ta umowa bazuje na założeniach które brzmią nie tak strasznie, jak się o niej tak literalnie słucha, tylko są mało prawdopodobne. Pytanie też, czy mówimy o rolnictwie jako całości czy o sektorze naszym - trzodowym. Jeżeli popatrzymy na sektor trzodowy i na limit 25 tysięcy ton - przy produkcji wieprzowiny w Unii Europejskiej na poziomie 20 milionów ton, czyli to jest jakieś 0,1% - ten kontyngent to jest dosłownie promil produkcji unijnej – skomentował dr Łukasz Kryszak z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.
Brazylia silnym konkurentem
Obecnie Mercosur, w jego opinii, nie jest zagrożeniem, ale może to zmienić się w przyszłości. Tym bardziej, że koszt produkcji tucznika w Brazylii jest dużo niższy niż w UE. Co jest związane z uwarunkowaniami klimatycznymi, tańszym zbożem czy niższymi kosztami budowy ferm. To czyni Brazylię jednym z największych z największych producentów wieprzowiny na świecie.
- Oczywiście wydawałoby się, co to za problem, że wpuścimy 25 tysięcy ton wieprzowiny? Tylko w to nikt nie wierzy, bo każda umowa handlowa, żeby miała jakiś sens, musi być korzystna dla obu stron. I w Mercosurze nie jest tak, że tam są nieumiejący liczyć ludzie, którzy powiedzieli: „dobra, będziecie nam teraz wpuszczać przemysł, ile chcecie, a my te wyślemy do was 20 tysięcy ton i będzie okej. Oczywiście że tak nie będzie na dłuższą metę – zaznaczył dalej dr Łukasz Kryszak.
Bogusław Prałat – prezes Polskiego Związku Niezależnych Producentów Świń zwrócił uwagę na fakt, że Mercosur jest silnym konkurentem w walce o rynki trzecie.
- Umowa z Mercosur moim zdaniem nie będzie mieć tak dużego wypływu na sektor produkcji świń. Ja bardziej bym się obawiał tego, że przykładowo Brazylia, rozwijając się, będzie wchodziła na rynki, które my dzisiaj mamy, do których wysyłamy mięso. Tu musimy się przede wszystkim zastanowić, czy Unia Europejska ma więcej produkować czy mniej. Musimy zastanowić się o przyszłości naszego wspólnego rynku unijnego – stwierdził Bogusław Prałat.
Wtórował mu Bartosz Czarniak z POLSUS.
- Wejście wieprzowiny Mercosuru do Europy jest zagrożeniem, ale nie ze względu na rynek wewnątrzunijny, a rynki trzecie. Brazylia ma o wiele większe możliwości eksportowe, czy to do Chin, czy to do innych państw. Będzie rywalizowała, może nie z Polską, ale na przykład z Hiszpanią, która jest liderem eksportu – skomentował Bartosz Czarniak.
ASF kosztuje Polskę 2 miliardy złotych rocznie
Dr Janusz Wojtczak zwrócił uwagę na fakt, że polski sektor trzodowy powinien skupić się na innych – bardziej niebezpiecznych zjawiskach, które pogrążają branżę.
- Odpowiedziałbym trochę przewrotnie, bo jeżeli mamy się solidaryzować z naszymi kolegami drobiarzami i producentami wołowiny, to może skupmy się i w jakimś stopniu im pomóżmy. Natomiast jeżeli mamy sensu stricte na tej sali dyskutować o polskiej wieprzowinie, to mamy o wiele więcej zagrożeń, które nas ogromnie dużo kosztują - zaznaczył dr Janusz Wojtczak.
Wiceszef POLPIG-u nie bał się użyć mocnych słów - określając sytuację, w jakiej aktualnie są producenci trzody chlewnej – zapaść.
- Jesteśmy w zapaści. Wszyscy tutaj na tej sali to wiedzą. Nikt nie wygrał jeszcze na kilku frontach jednocześnie. To skupmy się, zhierarchizujmy te problemy i skupmy się na tym, co jest największym problemem naszego sektora. Jest to chociażby ASF. Tracimy rocznie, czy komuś się podoba czy nie, ponad 2 miliardy zł i to już jest wyliczone. Z kieszeni rolników idzie połowa tej kwoty. Co najmniej miliard zł rocznie tracimy na tym, że ta choroba u nas funkcjonuje. Natomiast my tutaj się mocno skupiamy na czymś co nas może będzie milion zł kosztowało? - zastanawiał się dr Wojtczak.
- Tagi:
- ceny świń
- trzoda chlewna
- ferma
- Mercosur




























