Koniec dopłat rolniczych, jakie znamy? "Nie możemy robić więcej za mniej pieniędzy"
Przypomnijmy: o tym, jak może wyglądać nowy unijny budżet na rolnictwo w latach 2028-2034 - piszemy na naszych łamach od dłuższego czasu.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
W europarlamencie odbyły się już m.in. pierwsze duże dyskusje na ten temat. Emocji i kontrowersji nie brakuje, a sami przedstawiciele PE nie ukrywają swojej krytycznej opinii.
Kolejne spotkania i kolejne rozmowy w kontekście przyszłości WPR - odbywają się systematycznie. Pod koniec lutego odbyło się m.in. kolejne spotkanie połączonych komisji w europarlamencie, o czym także szerzej już informowaliśmy:
Teraz z kolei - 3 marca - odbyła się szeroka debata wysokiego szczebla w Europejskim Komitecie Regionów.
Debata wysokiego szczebla w Europejskim Komitecie Regionów. Rozmawiano o WPR po roku 2027
Także tutaj - emocji nie brakowało. Plan likwidacji drugiego filaru WPR i konieczność utworzenia przez państwa członkowskie tzw. Krajowych i Regionalnych Planów Partnerstwa (NRPP), wzbudza spore kontrowersje.
Spotkanie otworzył Piotr Całbecki, przewodniczący komisji NAT w Komitecie Regionów. Nie owijał w bawełnę.
- Wspólna Polityka Rolna jest często przedmiotem debaty, ale dziś wszyscy zgadzamy się, że jest ona ważniejsza niż kiedykolwiek dla stabilności, bezpieczeństwa i długoterminowej przyszłości Europy. Bez skoordynowanego wsparcia i silnych regulacji rynkowych wiele gospodarstw rolnych - zwłaszcza małych i średnich - zniknęłoby, co osłabiłoby zdolność Europy do wyżywienia się - mówił wprost.
Wtórował mu polski minister rolnictwa, Stefan Krajewski.
- Ograniczone wsparcie budżetowe z UE nie może być zastąpione budżetami krajowymi. Nie możemy pozwolić na renacjonalizację Wspólnej Polityki Rolnej - komentował minister Krajewski.
Podkreślał, że filarem społeczeństwa jest bezpieczeństwo żywnościowe, a w obliczu potencjalnego wejścia Ukrainy do UE, unijne rynki i dochody rolników muszą być chronione, aby integracja nie odbyła się kosztem naszych producentów.
Analiza zmian budżetowych. Jedni na nowej WPR stracą, inni zyskają
Problem wspomnianego nowego budżetu rozłożył na czynniki pierwsze prof. Alan Matthews z Trinity College w Dublinie. Naukowiec wprost ostrzegał, ze wprowadzenie nowego wzoru podziału środków (tzw. klucza alokacji) sprawi, że niektóre kraje mogą zyskać, ale inne stracą. W nowym modelu państwa takie jak Dania, Austria i Irlandia - będą miały największe trudności z utrzymaniem swoich wpływów z WPR na obecnym poziomie.
Są też państwa tzw. specjalnej kategorii - chodzi o Węgry i Chorwację. Ich całkowite alokacje w ramach nowego funduszu są zbyt małe, aby pozwolić im na wypełnienie wszystkich zobowiązań prawnych.
Polska, teoretycznie, znajduje się jeszcze w miare dobrej pozycji - według analizy profesora państwa Europy Środkowo-Wschodniej, Holandia, Belgia i Luksemburg - będą w lepszej pozycji względem innych.
Naukowiec zwrócił też uwagę na tzw. "ustępstwo Mercosur" - czyli mechanizm uwalniający część środków z rezerwy kryzysowej, który jednak wciąż nie gwarantuje stabilności długoterminowej.
Krytyka nowej WPR przez członków Komitetu Regionów
Sari Rautio, reprezentantka Komitetu Regionów i na co dzień radna miasta Hämeenlinna z Finlandii ostrzegała z kolei wprost przed "centralizacją w Brukseli", wskazując, że polityka musi powstawać "od dołu", a jakakolwiek redukcja budżetu zrujnuje europejską wieś.
Najostrzejsze słowa padły z ust Emiliano Garcíi-Page Sáncheza, prezydenta hiszpańskiej Kastylii-La Manchy, który wprost nazwał propozycję Komisji Europejskiej "agresywną" i "rewolucyjną", twierdząc, że całkowicie zmienia ona strukturę i podejście do WPR, co było de facto dla wszystkich zaskoczeniem.
- To nie jest propozycja przejściowa. To jest rewolucja. W moim kraju powiedzielibyśmy, że wylewa się dziecko z kąpielą - stwierdził ostro Hiszpan.
Zauważył, że Europa potrzebuje pieniędzy na zbrojenia i bezpieczeństwo, ale bezpieczeństwo trzeba rozumieć także przez pryzmat żywności.
- Jeśli Europa chce więcej bezpieczeństwa, musi położyć na stół więcej pieniędzy, a nie odbierać je rolnikom - komentował.
Wtórowali mu inni - podkreślając, że rolnik musi wiedzieć, na czym stoi, by móc planować przyszłość.
- Nie możemy zrobić więcej za mniej pieniędzy - mówił m.in. europoseł z Rumunii Daniel Buda, dodając, że skuteczne inwestycje to jedyna droga do konkurowania z tanim importem z zewnątrz.
Nowa WPR w latach 2028-2034. "Trzeba zwiększyć wsparcie"
Jak zatem uratować sytuację? Norbert Lins, europoseł i sprawozdawca PE ds. WPR, przedstawił konkretny "plan ratunkowy" (popierany przez ok. 20 państw, w tym Francję). Plan de facto jest prosty - chodzi o to, by wszystkie artykuły dotyczące rolnictwa wyciągnąć ze wspólnego worka NRPP i przywrócić klasyczny, dwufilarowy podział.
- Moją pierwszą priorytetową sprawą jest ponowne uczynienie Wspólnej Polityki Rolnej prawdziwie wspólną - zapowiedział podczas debaty Lins.
Podał też konkretne liczby: jeśli zsumujemy płatności bezpośrednie, rezerwę kryzysową i środki na rozwój obszarów wiejskich oraz doliczymy inflację, nowy budżet WPR powinien wynieść od 420 do 430 miliardów euro (dla porównania: obecnie Komisja Europejska mówi o kwotach rzędu niecałych 300 mld euro).
Warto też wspomnieć ważne słowa polskiego profesora. Prof. Wawrzyniec Czubak z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu wskazywał, że gospodarstwa korzystające z unijnego wsparcia inwestycyjnego (II filar) rozwijają się znacznie szybciej, zwiększają produkcję i generują wyższe dochody.
- To nie jest jednorazowy zastrzyk gotówki, to wsparcie, które procentuje przez lata - komentował profesor.
Nowa WPR na lata 2028-2034. Co z kryzysami?
Alarmowano też o innych zagrożeniach. Jak zaznaczali obecni na sali dyskutanci, obecnie unijne mechanizmy w 100 proc. pokrywają koszty zarządzania kryzysami rynkowymi. Nowa propozycja zakłada, że państwa członkowskie będą musiały do tego dokładać z własnej kieszeni.
Efekt? Biedniejsze kraje mogą - a właściwie będą zmuszone - do rezygnacji z pomocy swoim rolnikom. Wprost apelowano więc m.in. o zwiększenie rezerwy kryzysowej do 6,3 mld euro, utworzenie rezerw strategicznych (pasze, nawozy, nasiona) o wartości 20 mld euro oraz podniesienie cen interwencyjnych tak, by faktycznie pokrywały one realne koszty produkcji ponoszone przez rolników.
Zmiany w WPR. "Młodzi rolnicy i życie na wsi to nie tylko hektary"
Podczas debaty nie zabrakło bezpośredniego głosu młodego pokolenia. Matteo Palarani, wiceprezydent Europejskiej Rady Młodych Rolników (CEJA), docenił pomysł tzw. wymiany pokoleniowej w ramach swoistych "pakietów startowych" dla młodych rolników ale stanowczo sprzeciwił się brakowi gwarantowanej, minimalnej puli pieniędzy dla młodych w nowym budżetowaniu.
O przyszłości terenów wiejskich mówił z kolei Radim Sršeň z Czech, który wprost zaznaczył: obszary wiejskie są bardzo ważne - żyje tam bowiem aż 30 proc. populacji! Z kolei Spiros Papadatos (Rural Youth Europe) podkreślał, jak ważne jest holistyczne podejście.
- Dla młodej osoby życie to nie tylko hektary i plony. To także mieszkalnictwo, to mobilność, to łączność szerokopasmowa, to dostęp do usług, do kultury (...) Cóż z tego, że mamy młodego rolnika, skoro w jego wiosce nie ma szkoły, lekarza ani życia społecznego? - komentował sugestywnie.
W kontekście zmian w budżetowaniu - zwrócił z kolei uwagę, że młodzi ludzie planują swoje życie w perspektywie dekad. Dlatego unijne ramy finansowe muszą oferować długoterminową jasność i stabilność - a nie zmieniać kierunek co siedem lat.
Wspomniana debata - to dopiero początek. Ostateczny kształt nowej WPR będzie kształtować się w najbliższych miesiącach.
- Tagi:
- WPR
- unijny budżet





























