Wojna o dopłaty: Prezydenckie weto i ostre reakcje rządu. Co dalej z „aktywnym rolnikiem”?
Zebraliśmy kluczowe informacje dotyczące wydarzeń, które nastąpiły po tym, jak prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o „aktywnym rolniku”. Choć projekt miał być odpowiedzią na postulaty branży, głowa państwa uznała go za zagrożenie dla gospodarstw rodzinnych. Spór przeniósł się z kuluarów sejmowych na targowe hale i do mediów społecznościowych, angażując najważniejsze osoby w państwie.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Prezydenckie „nie” dla „skomplikowanej biurokracji”
Decyzja o odrzuceniu ustawy zapadła wieczorem 19 lutego 2026 roku. Prezydent Karol Nawrocki argumentował swoją decyzję troską o konstytucyjny ład i los najmniejszych producentów. W nagraniu opublikowanym w serwisie X podkreślił:
„Konstytucja w artykule 23 mówi jasno: podstawą ustroju rolnego państwa jest gospodarstwo rodzinne. Tymczasem proponowane przepisy premiują wielkie podmioty, a od małych rolników wymagają udowadniania swojej 'aktywności' poprzez skomplikowaną biurokrację”.
Prezydent wyraził obawę, że konieczność dokumentowania kosztów i przychodów doprowadzi do likwidacji mniejszych gospodarstw i ich „rozbioru przez duże przedsiębiorstwa rolne”.
Tusk i Krajewski odpowiadają: „Byle zaszkodzić”
Na reakcję obozu rządzącego nie trzeba było długo czekać. Premier Donald Tusk, odnosząc się do serii wet (w tym równoległego weta do ustawy o KRS), nie szczędził krytyki pod adresem prezydenta:
„Szykują się kolejne weta. Tak na ślepo, byle zaszkodzić. To nie jest prezydent polskich spraw” - napisał szef rządu na platformie X.
Z kolei minister rolnictwa Stefan Krajewski, podczas konferencji przed Pałacem Prezydenckim, przypomniał, że nad projektem pracowało ponad 90 organizacji branżowych, a weto niweczy ich wspólny wysiłek.
FERMA 2026: Minister zapowiada walkę o dopłaty
Mimo politycznego impasu, minister Krajewski pojawił się 20 lutego na otwarciu targów FERMA, gdzie w mocnych słowach odniósł się do przyszłości sektora. Podziękował rolnikom za „kawał dobrej roboty”, dzięki której polska żywność jest doceniana na świecie, ale jednocześnie zapowiedział kontynuację walki o reformę finansowania:
- Będziemy nadal działać w kierunku, by dopłaty zasilały polskie gospodarstwa, a nie właścicieli ziemi z Marszałkowskiej - zadeklarował minister.
Krajewski przekonywał podczas targów, że rolnictwo potrzebuje rozwiązań systemowych i długofalowych, zachęcając branżę do dalszego zgłaszania merytorycznych wskazówek: „Zawsze można wszystko skrytykować, liczy się jednak konstruktywna rozmowa”.
O co toczy się gra?
Przypomnijmy, że ustawa o „aktywnym rolniku” miała precyzyjnie zdefiniować, kto ma prawo do wsparcia finansowego. Status ten automatycznie otrzymywaliby m.in. posiadacze zwierząt. Pozostali producenci musieliby jednak udokumentować prowadzenie działalności rolniczej poprzez przychody lub poniesione koszty. Celem było wyeliminowanie tzw. „rolników z Marszałkowskiej”, czyli osób posiadających ziemię jedynie w celach inwestycyjnych i pobierających dopłaty bez realnego wkładu w produkcję żywności.































