Planowany protest rolników się nie odbędzie? Prezydent Bydgoszczy wydał zakaz
Ogólnopolskie Stowarzyszenie Obrony Praw Rolników, Producentów i Przetwórców Rolnych zgłosiło chęć organizacji protestu w dniu 8 stycznia pod siedzibą Urzędu Wojewódzkiego.
Do Bygdoszczy miało wjechać 150 traktorów. Jest zakaz
Zgodnie z planami, w wyznaczonym dniu miało tam pojawić się 200 rolników ze 150 ciągnikami rolniczymi. Jan Kaźmierczak, lider Stowarzyszenia kilka dni temu ze strony włodarza Bydgoszczy otrzymał jednak odpowiedź odmowną.
"Niestety przedmiotowe zgromadzenia mogą wpłynąć na zablokowanie przez uczestników zgromadzenia możliwości funkcjonowania komunikacji tramwajowej na ul. Jagiellońskiej, a tym samym na odcinku od ul. Królowej Jadwigi do r. Jagiellonów dojdzie do paraliżu komunikacyjnego miasta. Nie będzie możliwe przemieszczanie się pasażerów do centrum Bydgoszczy oraz do obszarów miasta położonych w części północnej i zachodniej. Dodatkowo, taka blokada wpłynęłaby też w sposób negatywny na cały układ drogowy w centrum miasta, co spowodowałoby zatory na alternatywnych ciągach komunikacyjnych. (…) Z otrzymanych stanowisk jednoznacznie wynika, że przeprowadzenie omawianego zgromadzenia w zaplanowanej przez organizatora formie i miejscu może realnie zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach" - argumentuje swoją decyzje prezydent Bydgoszczy.
Protest przeciwko Mercosur w Bydgoszczy
Organizatorzy manifestu złożyli odwołanie do sądu.
- Zależy nam tylko na proteście rolników 8 stycznia. Chodzi o nagłośnienie maksymalne spraw niszczących gospodarkę. Dlaczego 8 stycznia? Kolejny termin podpisania umowy z Mercosur zaplanowany jest na 12 stycznia w Paragwaju, co ciekawe jeszcze przed posiedzeniem Parlamentu Europejskiego, które ma się odbyć 19 stycznia. To miał być pokojowy głos ludzi, którzy żyją z ziemi. Głos tych, którzy nie mają lobby, korporacji ani parasola ochronnego.(…) Zakazano nam wyjścia na ulice, choć wcześniej wielokrotnie protestowaliśmy spokojnie, odpowiedzialnie i bezpiecznie. Nigdy nie było zagrożenia dla ludzi. Nigdy nie było chaosu. Była rozmowa. Był porządek. Był szacunek. Tym razem zamiast dialogu wybrano zakaz - skomentował całą sytuację Jan Kaźmierczak.
Rolnicy złożyli zażalenie do wyroku sądu
Rozprawa odbyła się w sobotę, 3 stycznia. Sąd oddalił odwołanie od decyzji prezydenta Bydgoszczy w sprawie organizacji protestu.
Powód? Zdaniem sądu manifestacja ta może zagrażać bezpieczeństwu. Takie stanowisko sądu dziwi Jana Kaźmierczaka, który przypomina, że kilka lat temu podobnego rodzaju wniosek o organizację protestu nie wzbudził we władzach obaw. Dziś już tak.
- Uczestników było wówczas nawet więcej i większa skala protestów. Dziś ten sam argument stał się problemem i podstawą oddalenia odwołania - komentuje Kaźmierczak.
Lider Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Obrony Praw Rolników, Producentów i Przetwórców Rolnych złożył zażalenie na wyrok Sądu Okręgowego w Bydgoszczy do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku
- Walczymy dalej o polskie rolnictwo, o równe traktowanie i prawo do wyrażania sprzeciwu - zaznacza Kaźmierczak.
Do sprawy odniósł się także Michał Sztybel, wojewoda kujawsko - pomorski.
"W związku z zawiadomieniem o planowanych protestach rolników w dniach 8–9 stycznia w Bydgoszczy oraz decyzją Prezydenta Miasta Bydgoszczy o braku zgody na organizację protestów w formie przejazdów ciągników ulicami, informuję, że przestrzeń przed Kujawsko-Pomorskim Urzędem Wojewódzkim w Bydgoszczy w tych dniach pozostaje do dyspozycji rolników jako miejsce zgromadzenia. Podtrzymuję swoje wcześniejsze stanowisko - rząd jest jednoznacznie przeciwny umowie Unia Europejska–Mercosur. Dziękuję również za to, że dotychczasowe protesty w grudniu odbywały się z poszanowaniem prawa i zasad bezpieczeństwa" - napisał w oficjalnym komunikacie Sztybel.
- Tagi:
- protest




























