Nasza Rolniczka w Brukseli - w finale prestiżowego konkursu
Lidia Moroń-Morawska była jedną z pięciu finalistek.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Pani Lidio, od jak dawna zajmuje się pani pszczelarstwem?
Pasiekę zawodową prowadzę od 12 lat, natomiast pszczelarstwem zajmuje się od 2008 roku.
W jakim konkursie wzięła pani udział?
W ósmej emisji konkursu The Innovation Award for Women Farmers, czyli najbardziej innowacyjnych rolniczek w Unii Europejskiej.
Co było powodem pani udziału?
Do udziału w konkursie zostałam zgłoszona przez Krajową Radę Izb Rolniczych, która w tym roku powierzyła mi reprezentowanie Polski. Tematem przewodnim konkursu była woda oraz ochrona zasobów wodnych. Prowadząc ekologiczną pasiekę, od lat kładę duży nacisk na bioróżnorodność i tworzenie stabilnej bazy pożytkowej dla zapylaczy. Woda odgrywa w tym kluczową rolę — jej niedobór w glebie bezpośrednio wpływa na kondycję roślin, a tym samym na ilość produkowanego nektaru. Mniej nektaru oznacza mniejsze zbiory, dlatego dbając o strukturę gleby i jej zdolność do zatrzymywania wody, realnie wspieramy zarówno rośliny, jak i pszczoły.
Co konkretnie przedstawiła pani w ramach współzawodnictwa?
Od jakiegoś czasu pracuję na tematem wyjątkowych cukierków. Mają one w swoim składzie 60% naturalnego miodu, który nie jest podgrzewany powyżej 40 stopni, czyli zachowuje wszystkie swoje cenne właściwości zdrowotne. Nie ma drugiego takiego produktu na rynku europejskim… a może i światowym. Cukierki, które można było dotychczas kupić, zawierają maksymalnie 23 % miodu i są podgrzewane do bardzo wysokiej temperatury, tracąc tym samym swoje cenne właściwości.
Jak daleko udało się pani dojść w konkursie?
Komisja Europejska uznała, że mój wkład jest na tyle wartościowy, że znalazłam się w gronie pięciu finalistek z całej Unii Europejskiej, reprezentujących pięć najlepszych projektów dotyczących ochrony zasobów wodnych. Każdy kraj mógł zgłosić jedną kandydatkę. Pierwsze i jedyne miejsce zajęła rolniczka z Irlandii, której projekt koncentruje się na aktywnej ochronie rzeki przepływającej przez jej gospodarstwo. Obejmuje on m.in. działania z zakresu retencji wody, naturalnej filtracji spływów oraz poprawy jakości wód. Uważam, że pierwsze miejsce zostało słusznie przyznane właśnie temu projektowi, szczególnie w kontekście tegorocznego tematu konkursu „Women Making Waves in Sustainable Water Systems”.
Niemniej jednak chciałabym dopytać, dlaczego będąc w pierwszej piątce nie zajęła pani drugiego, trzeciego miejsca lub nie otrzymała wyróżnienia, których zawsze były dwa?
Tak, zawsze były trzy nagrody i dwa wyróżnienia, ale w tym roku zmieniono reguły konkursu i przyznana została tylko pierwsza nagroda oraz wyróżnienie od sponsora. Jestem bardzo dumna, że udało mi się zajść tak daleko, zwłaszcza że projekt dotyczący pszczół i pasieki nie był oczywistym wyborem w tak wymagającym temacie, jakim jest woda.
Gdzie odbył się finał konkursu?
Dla mnie było to wyjątkowe i niepowtarzalne wydarzenie w życiu, ponieważ prezentacja całej naszej piątki odbyła się w Parlamencie Europejskim w Brukseli. Niesamowitym przeżyciem było wejście na salę obrad i zobaczenie w pierwszym rzędzie zarezerwowanego miejsce z moim nazwiskiem. To absolutnie niezwykłe uczucie, że zwykła pszczelarka z Polski może zasiąść w Europarlamencie, mieć zarezerwowane miejsce i realnie zabrać głos.
W spotkaniu uczestniczył komisarz do spraw rolnictwa i żywności Christophe Hansen, który zaprezentował publiczności dorobek każdej z kandydatek, co samo w sobie było dla mnie ogromnym wyróżnieniem. W uroczystości brał udział również wiceminister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Adam Nowak. Odbieram to jako ważny gest docenienia roli kobiet oraz ich innowacji w rolnictwie.
A propos rola kobiet – czy na tej uroczystości usłyszała pani coś, co będzie ważne w przyszłości dla kobiet?
Tak, dużo było mówione na ten temat, a tym bardziej, że ONZ ogłosił rok 2026 rokiem kobiet w rolnictwie. Komisarz Hansem mówił, że mamy dużą lukę, ponieważ w europejskim rolnictwie pracuje ponad 40% kobiet, ale na ważnych stanowiskach związanych z rolnictwem i jako właścicieli gospodarstw jest to tylko ok. 30%. Przyznał, że należy wesprzeć kobiety, aby również one miały więcej do powiedzenia w podejmowaniu ważnych decyzji. W marcu lub kwietniu ruszy specjalna platforma szkoleniowo-informacyjna z programami, które będą wspierać kobiety w rolnictwie. Szczególnie chodzić będzie o młode kobiety oraz rodziny rolnicze. Zwrócono uwagę na obciążenie rolników brak odpoczynku i brak urlopów w rolnictwie, co jest bezpośrednio skorelowane z trudnym tematem, bo rolnicy są grupą zawodową, gdzie występuje największy odsetek samobójstw.
Czego możemy pani życzyć, jako rolniczce?
Czuję się bardzo spełniona, jako rolniczka. Jest mi dane realizować wiele projektów i to daje mi ogromną radość z pracy, ale teraz chce skupić się na kontynuacji i dalszym rozwoju moich miodowych cukierków. Zaczęłam je produkować i marzy mi się wejście z nimi na nowe rynki. Czego zatem można mi życzyć?… Najbardziej to chyba spotykania w życiu dobrych ludzi.


























