Na rynku drobiu zaczyna być nerwowo. „Presja na ceny jest coraz silniejsza”
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Stwierdzenie, że nasz kraj stoi drobiem nie jest nad przesadą. Jesteśmy niekwestionowanym liderem pod względem produkowanego wolumenu mięsa drobiowego w całej Unii Europejskiej.
Polska największym producentem mięsa drobiowego w UE
W 2024 roku było to ponad 2,9 mln ton. Większość, bo około 2 mln ton trafia na eksport, głównie na rynek wewnątrzunijny. W przypadku natomiast jaj - zajmujemy piąte miejsce. Należymy także do grona największych eksporterów jaj na świecie. Ich krajowa produkcja w 2024 roku wyniosła 691 tys. ton.
Średnia stawka w skupie, jaką według GUS uzyskiwali producenci drobiu w grudniu 2024 roku, wyniosła 5,80 zł za kg. Była to niższa cena o 6,4% w stosunku do listopada 2025 r., ale wyższa o 4% w porównaniu z grudniem 2024 r.
Produkcja dróbiu będzie rosnąć?
Opłacalność produkcji zarówno drobiu, jak i jaj, jak zauważa prof. Marek Wigier, dyrektor Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, jest ściśle skorelowana z ceną paszy. A ta, jak prognozują analitycy, ma utrzymać się na niskim poziomie. To będzie pozytywnie wpływać na tendencję wzrostową produkcji w tym sektorze.
Tym bardziej, że na świecie cały czas rośnie zapotrzebowanie na ten asortyment.
- Długoterminowe prognozy światowe wskazują na wzrost konsumpcji drobiu i jaj, zatem perspektywa na rynkach międzynarodowych, pozaunijnych, jest nadal wysoka – wskazuje prof. Wigier.
Grypa ptaków sieje spustoszenie w kurnikach
Tempo rozwoju może jednak wyhamować z powodu presji epizootycznej, zwłaszcza grypy ptaków, która występuje w Polsce już od 20 lat. I niestety nie ustępuje. O ile w 2024 roku wykryto 50 takich przypadków, które objęły ponad 3,2 mln sztuk drobiu, o tyle w 2025 roku GIW poinformował o 128 ogniskach w stadach, w których przebywało ponad 10,2 mln sztuk drobiu. Początek obecnego roku przynosi kolejne przypadki zakażeń.
W 2026 roku wybito już ponad 3 mln sztuk drobiu
Z powodu wykrycia 22 ognisk, które ujawniono tylko do 25 stycznia, wybito aż 3,3 mln sztuk, a więc tyle samo, co w całym roku 2024! Dlatego na rynku żywca drobiowego, zdaniem Katarzyny Gawrońskiej, prezes Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz, zaczyna być nerwowo.
- Na razie to - naszym zdaniem - efekt psychologiczny, jednak zaczyna się on przekładać na ceny. Chodzi o to, że coraz częstsze doniesienia prasowe dotyczące HPAI w Europie wprowadzają zamieszanie także wśród skupujących brojlery kurze, mimo że ten sektor drobiarski jest dotknięty problemem HPAI w relatywnie niewielkim stopniu - komentuje dla Wieści Rolniczych Katarzyna Gawrońska.
Krajowy potencjał produkcyjny jaj spadł o 10%!
Niepokojące zjawisko, jakim jest epidemia grypy ptaków, wpływa także na sektor produkcji jaj. Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz szacuje, że tylko w ostatnich sześciu tygodniach pogłowie kur nieśnych zmniejszyło się w Polsce o co najmniej pięć milionów sztuk czyli o prawie 10 procent krajowego potencjału produkcyjnego.
- Uczestnicy rynku jaj wstrzymali oddech. Pojawiły się kolejne doniesienia o zainfekowanych HPAI wielkich stadach kur niosek. Rynek oczekuje przełomu - stwierdza Katarzyna Gawrońska, prezes Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz.
Szykują się spore zmiany na rynku jaj?
Grypa ptaków szaleje także w innych krajach Europy, dlatego zaczyna brakować jaj. Dlatego te zaczynają drożeć i to na wszystkich rynkach. - Braki dotyczą wielu krajów. Nie ma już rozróżnienia między przetwórstwem, a detalem, braki są widoczne wszędzie. Znów jest czas, w którym producenci dyktują ceny - komentuje obecny stan Katarzyna Gawrońska. Co zatem może wydarzyć się w najbliższym czasie?
- Najbardziej prawdopodobną hipotezą na dziś jest wystrzał cen jaj alternatywnych oraz odwrócenie krótkoterminowego trendu spadkowego jaj klatkowych. Po pierwsze detaliści muszą zaopatrywać swoje punkty handlowe w jaja, a w związku z bezrozumnymi obietnicami dotyczącymi jaj alternatywnych, popyt jest ogromny, a podaż praktycznie nie istnieje. Po drugie, w związku z sytuacją w Europie zakłady przetwórstwa jaj przestają „wybrzydzać” i obawiając się totalnego kryzysu zaczynają kupować wszystkie jaja i powoli podnoszą ceny. Po trzecie, wszyscy liczący na cud dostaw z innych miejsc niż rodzimy rynek powoli rozumieją, że mogą się przeliczyć – dodaje Gawrońska.
Podobnie sytuację ocenia Dariusz Goszczyński, prezes Krajowej Rady Drobiarstwa - Izby Gospodarczej i wskazuje, że „sytuacja na rynku jaj jest rozchwiana – ograniczenia podaży spowodowane ogniskami grypy ptaków oraz presja organizacji pseudoekologicznych na wycofywanie jaj klatkowych przekładają się na wzrost cen i sprzyjają zwiększonemu importowi z kierunków niespełniających unijnych standardów".
Rośnie popyt na drób
Analitycy rynkowi informują nas, że popyt na mięso drobiowe wraz z wypełnianiem się sezonowych wzorców cały czas rośnie.
- Mamy trzy bardzo silne czynniki prowzrostowe. W tej sytuacji presja na ceny jest coraz silniejsza. Nie wykluczamy więc, że tradycyjny o tej porze roku trend wzrostowy będzie bardziej stromy niż w minionych latach, co oznacza, że porównywalne rok do roku zmiany cen, mogą być w tym sezonie większe. Wszystko to dzieje się w warunkach ograniczonej odpowiedzi podażowej. Inaczej rzecz ujmując: nasze wylęgarnie pracują na maksimum swoich możliwości, import piskląt rośnie z miesiąca na miesiąc, a obsady producentów żywca są maksymalne. Skoro nie ma możliwości podażowych, to ceny rosną – podaje Katarzyna Gawrońska z KIPDiP.
Drób a Mercosur
Branża nie zauważa jeszcze na rynku mięsa z „dostaw mercosurowych”, jednak obawy związane z importem drobiu z tamtych kierunków są spore.
- Aktualnie sytuacja w sektorze drobiarskim charakteryzuje się dużą niepewnością i brakiem stabilizacji. Istotnym wyzwaniem jest perspektywa umów handlowych z krajami Mercosur oraz Ukrainą, która naraża polski i europejski sektor drobiarski na ryzyko nieuczciwej konkurencji ze strony producentów niespełniających kosztownych unijnych norm środowiskowych, dobrostanowych i sanitarnych – wskazuje Dariusz Goszczyński, prezes Krajowej Rady Drobiarstwa - Izby Gospodarczej.
Przepisy unijne ograniczają rozwój europejskiego sektora drobiarskiego
Dodatkowo drobiarzy niepokoją niektóre założenia europejskiej polityki rolnej. - Z dużą uwagą będziemy przyglądać się procesowi legislacyjnemu związanemu z Europejskim Zielonym Ładem oraz planowanym zmianom w przepisach dotyczących dobrostanu zwierząt. Będziemy konsekwentnie zabiegać o to, aby nowe regulacje były tworzone w oparciu o rzetelną wiedzę naukową i realia produkcyjne oraz aby nie wprowadzały nieuzasadnionych ograniczeń, które mogłyby negatywnie wpływać na konkurencyjność i opłacalność produkcji drobiarskiej w Polsce i w całej Unii Europejskiej - mówi Dariusz Goszczyński, prezes Krajowej Rady Drobiarstwa - Izby Gospodarczej.




























